List do redakcji
Uszczęśliwieni na siłęJako jeden z mieszkańców posesji przy ulicy Kościelnej 6 pragnę się odnieść do Waszego artykułu 'Zagrodzony wjazd'.
Stało się tak, że TBS uszczęśliwia nas, mieszkańców na siłę, niby w dobrej wierze i z troską o nasze mienie i bezpieczeństwo, więc korzystając z owej troski pragnę zapytać: A co z naszymi samochodami?
Czy Pani Prezes wie, że teraz po Waszym 'prezencie' musimy pozostawiać nasze samochody na noc na bocznych uliczkach rynku i co dzień rano zastanawiać się, czego w nich brakuje? Pomijam już fakt taki, że nie mamy gdzie aut pozostawiać za dnia, bo parking przy firmie budowlanej jest w całości zajmowany przez jej właściciela i pracowników, a popołudniem znalezienie parkingu (oczywiście - płatnego) obok domu graniczy z cudem!!!
Pani Prezes, pragnę też wyjaśnić, że jeżeli chodzi o tych nieokrzesanych mieszkańców naszego miasta, to faktem jest, że to goście lokalu, który mieści się w wyremontowanym budynku załatwiali tam swoje potrzeby, a nie - mieszkańcy innych ulic. Co do samego bałaganu, możemy dostarczyć Pani fotografie ukazujące, jak to firma zajmująca ów budynek przez lata traktowała podwórko jako śmietnik i gruzowisko!
Nie rozumiemy też, dlaczego jest Pani tak zaskoczona naszą reakcją? Skoro nie pyta się mieszkańców o zdanie, grodzi się im dostęp do podwórka, to chyba logiczne, że nie będą zadowoleni, prawda? Szanowna Pani, stwierdzenie, że możemy w każdej chwili przyjść do TBS po klucze jest co najmniej... nieprzemyślane, bo co nam po kluczach, kiedy w godzinach urzędowania TBS brama i tak jest otwarta, a do samego podwórka wjechać nie można, bo postawiono tam słupek? A co po zamknięciu? Mamy wyważać? Swoją drogą - ciekawe, co na to straż pożarna i nadzór budowlany? W odczuciu mieszkańców nie jest to troska o ich mienie, ale najzwyklejsze w świecie (naszym świecie) układy ludzi biznesu i urzędników. I tak na koniec małe sprostowanie. To nie mieszkańcy utrudniali ruch właścicielowi firmy i klientom, ale to klienci i samochody firmy budowlanej tarasowały nagminnie wjazd do podwórka, a na prośby o odblokowanie, reagowali agresją. Nawet patrole policji proszone o interwencje tylko upominały (z uśmiechem) kierowców firmy... I jak tu nie wierzyć w układy?
Mamy - jako mieszkańcy - nadzieję, że ktoś się w końcu obudzi, albo też właściwe organa zajmą się tą sprawą. Mieszkańcy Kościelnej 6 |