

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Temat Kuriera
Krapkowiczanie Piotr, Bartosz i Maciej Buczek byli na meczu Polska - Ekwador.Kibice na medalKrapkowiczanie Piotr, Bartosz i Maciej Buczek byli na meczu Polska - Ekwador. Jechali kilkanaście godzin, by na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej w Niemczech na żywo dopingować polską reprezentację.
 | Trójka krapkowiczan należała do szczęśliwców, którym udało się wylosować bilety na mistrzostwa. - Od razu po awansie polskiej reprezentacji na mistrzostwa postanowiliśmy starać się o bilety, tym bardziej, że mecze miały być rozgrywane tuż za miedzą, w Niemczech. W grudniu wpisaliśmy swoje dane na stronach internetowych FIFA, jak i PZPN. No i liczyliśmy na szczęście w losowaniu - mówi Piotr Buczek, ojciec Bartosza i Macieja. Buczkowie otrzymali najpierw odpowiedź z FIFA. Tam nie udało się wylosować biletów. - Z PZPN długo nie nadchodziły żadne informacje. Dopiero w połowie kwietnia przyszedł mail, że moje zgłoszenie zostało wylosowane. Miałem dostać dwa bilety na mecz Polska - Ekwador. Wpłaciłem pieniądze i czekałem na bilety - wspomina Piotr. I tu zaczęły się pierwsze schody. Z nadesłanej informacji wynikało, że bilety miały być do odebrania w dniu 25 maja w OZPN w Opolu. - Okazało się, że biletów nie ma. Po telefonicznej interwencji w PZPN obiecano mi natychmiastowe przesłanie biletów za pośrednictwem kuriera. Nie zdecydowałem się na przesyłkę drogą pocztową, z obawy, że bilety w ogóle nie dotrą. Za kurierską dostawę poniosłem oczywiście dodatkowy koszt - z nutką ironii w głosie mówi nasz rozmówca. Po kilku dniach Buczkowie otrzymali dwa bilety. Ale nie były to bilety imienne, tak jak to wstępnie zapowiadano. W inny sposób bilet zdobył Maciej Buczek. - W maju w lokalnej prasie wyczytałem, że w OZPN można jeszcze składać wnioski o bilety z niewykorzystanej wcześniej puli. Złożyłem odręczne podanie i wkrótce otrzymałem informację, że mam przyznany bilet, również na mecz Polska - Ekwador.
 | Buczkowie planowali wyjechać na mecz w czwartkowy poranek. Jednak w środę wieczorem czekała na nich niespodzianka. Do ich drzwi zapukał kurier. - Jakież było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że kurier dostarczył nam kolejne dwa bilety na mecz. Dodatkowych biletów nie zamawialiśmy, ale też i nie musieliśmy za nie zapłacić. Z pisma PZPN dodanego do kolejnych biletów można było wywnioskować, że poprzednio wysłane wejściówki na mistrzostwa są nieważne - mówi Bartosz Buczek. Na MŚ trójka kibiców z Krapkowic wzięła wszystkie pięć biletów. - Na miejscu w Gelsenkirchen okazało się, że wbrew temu, co zapowiadano, nie było żadnej imiennej kontroli. Nasz znajomy, który jechał z nami bez biletu, wszedł ostatecznie na jedną z naszych wejściówek na stadion. Nawet siedział z nami, choć bilet, który mu daliśmy, był na inny sektor - śmieje się Bartosz. - Na stadionie spotkaliśmy wielu kibiców, którzy mieli podobne perypetie z biletami, co my. Niektórzy polscy kibice otrzymywali bilety dopiero w dniu meczu. Świadczy to tylko o bałaganie organizacyjnym panującym w PZPN - zaznacza Piotr. - Siedziałem przy kibicu, który zgłosił akces na mecz Polska - Niemcy. Ostatecznie dostał bilet... ale na mecz Polska - Ekwador. Musiał całkiem zmienić swoje plany - dodaje z uśmiechem Maciej.
 |
Mecz rozpoczął się w piątek o godz. 21.00. Jak wszyscy zgodnie podkreślają, na samym stadionie atmosfera była fantastyczna. - To trzeba było przeżyć. Piękny stadion w Gelsenkirchen tonął w biało-czerwonych barwach. Doping był gorący, głośny i kulturalny, co podkreślała niemiecka telewizja. Kibice stanęli na wysokości zadania. Szkoda, że nie nasi piłkarze - z nutką goryczy w głosie wspomina Piotr. - Przed meczem brataliśmy się z ekwadorskimi kibicami. Robiliśmy wspólne zdjęcia, wymienialiśmy szaliki, koszulki i inne pamiątki. Mimo, że lały się hektolitry piwa, nikomu nie przyszło do głowy, by wstrzynać bójki. Obawy organizatorów dotyczące nieodpowiedniego zachowania Polaków okazały się bezpodstawne. Pokazaliśmy prawdziwą klasę jako kibice. Jak podkreślały po meczu niemieckie media, gdyby to były mistrzostwa świata kibiców, Polacy na pewno mieliby medal - mówi Bartosz Buczek. Atmosfera kibicowania udzieliła się także znanym osobowościom polskiego sportu. - Kilka rzędów pode mną - wśród kibiców, a nie na loży dla VIP-ów - siedzieli Zbigniew Boniek i Dariusz Michalczewski - zaznacza Maciej. - A w naszym sektorze widzieliśmy wymalowanego na biało-czerwono i owiniętego w narodową flagę Tomasza Smokowskiego, znanego komentatora piłkarskiego Canal Plus - dodają Piotr i Bartosz. - Wyjazd był bardzo udany, gdyby tak jeszcze wynik... Ale na pewno niezapomniana atmosfera na stadionie zrekompensowała nam po części fatalną postawę polskich piłkarzy - mówią zgodnie Buczkowie. Artur Jackowski | WIĘCEJ ZDJĘĆ W GALERII...
krapkowice
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 155 |  |
|
|
|
|