

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
FelietonPosiedzenie Pewnej RadyOpowiadała mi znajoma (nota bene - również dziennikarka, pochodząca z miasteczka na północy Polski wielkości Krapkowic), że była niedawno na posiedzeniu Pewnej Rady. Rada to najwyższa z najwyższych możliwych w lokalnej hierarchii wspólnot mieszkaniowych. Jest to o tyle istotne, że jej historia wydaje mi się nad wyraz znajomą.
Otóż przed wejściem na salę obrad usłyszała, że nie może być obecna na posiedzeniu. Wszystkie obrady zarządców wspólnot mieszkaniowych w całej Polsce są jawne, dlaczego zatem nie chciano jej wpuścić do sali? Próbowała tłumaczyć, że jest członkiem wspólnoty, że jej blokiem administruje owa spółdzielnia - zakaz podtrzymany. Dopiero kiedy powiedziała, że jest z lokalnej gazety, sprawy przybrały inny obrót. Została wspuszczona na salę i zasiadła w oczekiwaniu, co też takiego ciekawego i tajemniczego się wydarzy. Rada zaczęła swoje obrady od... głosowania, czy przedstawicielka mediów może zostać na sali. Jego wynik: 27:3 na NIE był jednoznaczny. W tym momencie głos zabrał pewien pan (nazwijmy go Jan Kowalski), który przekonał członków, by zagłosowali na TAK, bo w przeciwnym razie media opiszą, że Rada Wspólnoty Mieszkaniowej ma coś do ukrycia. Z pewnością tak by właśnie było, dlatego też moja koleżanka pozostała na sali. Prawdziwy powód jednak pana Kowalskiego, aby media zostały, ukazał się całkiem szybko. Panu K. chodziło o to, aby przy członkach wykrzyczeć mojej koleżance w potoku aluzji i zwrotów bezpośrednich swoje obiekcje dotyczące... jej kolegi z redakcji. No cóż, bywa i tak. A same obrady, jak obrady. Nic tam ciekawego nie było, uchwała za uchwałą, punkt za punktem, paragraf za paragrafem. Do momentu gdy głos zabrał obecny na Radzie burmistrz owego miasteczka. Po jego wystąpieniu (konkretnym i z humorem) ponownie odezwał się wspomniany pan Kowalski. I tutaj w długim monologu nastąpiła perswazja polityczna, nakłaniająca radnych do oddania głosu w zbliżających się wyborach na tegoż właśnie burmistrza. Nadmiar słów określających jego osobę był nazbyt widoczny: 'optymalny', 'jedyny słuszny', 'wyłącznie ten'. Zastanawialiśmy się z koleżanką nad osobowością pana Kowalskiego. Skoro potrafi przekonać innych do głosowania zgodnie z jego oczekwianiami ('Media pozostają'), to z pewnością też przekona członków do głosowania na jego wybrańca. Zrozumieliśmy, że wolność wyboru i głosu w tejże spółdzielni jest ukierunkowywana. Ciekawe pod jakimi warunkami? Ucieszyłem się niezmiernie, że w naszym mieście takie rzeczy nie mają miejsca, że każdy może wejść na obrady Rady, i że oddanie głosu na burmistrza pozostaje tylko (albo aż?) kwestią wolnego wyboru. Grzegorz Podsiadło |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
krapkowice
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 156 |  |
|
|
|
|