Święto Białej Pr.
Linia kolejowa Prudnik-KrapkowiceLinia znów ożyłaW sobotę i niedzielę Biała Prudnicka obchodziła swoje święto. Wśród wielu atrakcji, jedna zasługuje na szczególną uwagę. Dotyczy bowiem linii kolejowej Prudnik-Krapkowice.
 | Za sprawą miłośników kolei z Białej Prudnickiej, fragment linii kolejowej Prudnik-Krapkowice zatętnił po latach życiem. Z okazji obchodzonych w sąsiednim powiecie Dni Białej, na stacji kolejowej zorganizowano nietypowe zawody w powożeniu drezyną ręczną, połączone z przejażdżkami drezynami spalinowymi, samochodzikami dla dzieci, przy kojarzącym się z kolejowym klimatem bluesie. Aby mogło to dojść do skutku, pasjonaci zrzeszeni w Opolskim Towarzystwie Miłośników Kolei oczyścili torowisko, wycięli porastające je krzewy, zdobyli stosowne pozwolenia i zorganizowali dwudniową imprezę, a wszystko to przy wsparciu strażaków, uczniów tamtejszego gimnazjum, ośrodka kultury i Banku Spółdzielczego. Główną atrakcją była jazda na czas drezyną ręczną, za co wręczono okolicznościowe puchary. Największym jednak powodzeniem cieszyły się przejażdżki drezynami spalinowymi z doczepionym wagonikiem na kilkukilometrowej trasie Krobusz-Biała-Józefów. Nie doszedł niestety do skutku zapowiadany przejazd z Białej do Prudnika, a dalszy przejazd w stronę Krapkowic uniemożliwiał stan torowiska i miejscami brak torów.
 | Linia kolejowa Gogolin-Prudnik powstała na przełomie XIX i XX wieku. W latach 80-tych poprzedniego stulecia straciła bezpowrotnie na znaczeniu i od tego czasu popadała w ruinę. Nie przewiduje się jednak całkowitej likwidacji odcinka Prudnik-Krapkowice, jako że ten ma znaczenie strategiczne. Niestety, brak pieniędzy, trudna sytuacja finansowa PKP i spadek przewozów, stały się przysłowiowym gwoździem do trumny. Projekt ponownego uruchomienia połączenia autobusem szynowym istniał już od dawna (m.in. autora niniejszego art. - przyp. red.). Również bialscy pasjonaci mają własną koncepcję uruchomienia przewozów turystycznych, z tym, że opierałyby się one o drezyny, jako najtańsze dostępne rozwiązanie. Na ile ten pomysł jest realny w dobie powszechnej dewastacji, złomowania, braku wsparcia ze strony dyrekcji i apatii władz?
 | Inicjatywy miłośników kolei zmierzające do restauracji podobnych szlaków i tworzenia linii turystycznych i muzealnych są bardzo liczne i dość popularne, zwłaszcza u naszych zachodnich i południowych sąsiadów, gdzie istnieje powszechne poparcie takich starań. Wspierani są przez tamtejsze władze i Unię Europejską, przeznaczającą na to środki, tworząc skanseny, a nawet - przy odpowiednim zarządzaniu - zarabiające na siebie linie turystyczne. Krapkowicka linia mogłaby okazać się atrakcyjną, na jej trasie znajduje się przecież kompleks parkowy w Mosznej, Dobra, szereg miejscowości.- Marzy nam się utworzenie muzeum kolei - mówi Paweł Remisz, jeden współorganizatorów - utworzenie, prowadzenie restauracji kolejowej, takiej żywcem wziętej z dworca PKP sprzed lat, z nieodłączną 'meduzą' za szybą lodówki i herbatą. Chcielibyśmy ustawić semafor, żurawia wodnego, uruchomić przewozy drezyną z wagonikami z Prudnika do Białej, Mosznej, a może i Krapkowic. Pierwszy pozytywny krok został już zrobiony. Zorganizowano w Pokrzywnej spotkanie 'Pierwsze kroki ratowania linii kolejowej Prudnik-Krapkowice', w które włączył się Euroregion Pradziad. Polskie Koleje Państwowe wyraziły zgodę na wykorzystywanie nieczynnej linii kolejowej.Zrzeszeni w Towarzystwie Miłośników Kolei organizatorzy posiadają kilka drezyn, w tym ręczne, z oryginalną PKP z silnikiem popularnej 'WuEsKi', uratowanej cudem przed zezłomowaniem, oraz najciekawszej - samodzielnie wykonanej drezyny z silnikiem i skrzynią biegów z malucha, która to świetnie sobie radziła nawet z doczepionym wagonem z kilkunastoma pasażerami. Należą do Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kolei Drezynowych i już szykują się na ogólnopolską imprezę drezynową w Jugowicach w Górach Sowich. Witold Rożałowski |