

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
FelietonWyjazd niespełniony?To podróż na kraniec Polski - bo tu już dalej nic polskiego nie ma. Czy pójdzie się w lewo, w prawo czy przed siebie - zawsze dojdzie się do Czech. To jeden z tych południowych cypli, z których jedynym wyjściem, by dojść do Polski, jest - zawrócić.
To mieścina na krańcu Polski rozłupana na dwie części o wzgórze natrętnie ostre - jak orzech, nóż w masło lub jajko o patelnię - tak owo wzniesienie przecina na dwie części tę wioskę, spoglądając w każdej chwili na jej lewą część i prawą, na zachodnią i wschodnią. A może północną i południową? Nie. Zachodnią i wschodnią. Bo wzgórze porośnięte rzęsami brzózek dobija prostopadle do granicy. A granica zaczyna się na grani. A właściwie zanika już wcześniej, pozwalając na wtargnięcie i dominację czeską. Bo tu już nie ma zasięgu żadna polska sieć komórkowa (zmorą roaming - sieć Oskar), nie dopływają fale radiowe, prócz wyłapywanej z szumu audycji o Matysiakach i zapewnień ojca dyrektora, że 'trzeba siać, siać, siać...' (o telewizji nie wspomnę). Tu lej, tu dół, tu koniec świata, gdzie komary zawracają, a psy szczekają tyłkami. To podróż na kraniec Polski, który jest terenem nie skażonym, a przez to dziewiczo pięknym. Częstotliwość przejeżdżających aut na drodze głównej (ba! Na drodze jedynej!) to dwa na godzinę (wariant optymistyczny). Śmierć pod kołami samochodu wymagałaby cierpliwości i byłaby nie lada wyczynem. Większe prawdopodobieństwo, że spotka się rodzinę saren lub dzików. Lecz kłusownicy tu nie śpią - mało tego: idąc z duchem czasu wprowadzają na te tereny nowoczesne sprzęty. Cierpliwie czekają w krzakach przy strumyku na zmrok, zakładają noktowizory i wypatrują ofiary. Gdy sarna lub jeleń przyjdzie, by napić się życiodajnej wody - pada strzał. Niebo płacze. Zaciągnęło się chmurami i pada. Zachłysnęło deszczem - kicha na świat kroplami. A nastawiłem się na chodzenie po górach. Cóż więc robić w górach, gdy pada? Ale to wieczorne picie będzie. Tymczasem, drodzy Czytelnicy, zapraszam ja Was w góry, w oczekiwaniu na poprawę pogody lub otwarcie butelki. Do Opawskich niedaleko, zamkniemy usta krzyczącym o braku ruchu na świeżym powietrzu, a nowy minister edukacji narodowej będzie rad, gdyż godzina w-f `u, którą chce zabrać i przeznaczyć na wychowanie patriotyczne zostanie odrobiona. Grzegorz Podsiadło |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
krapkowice
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 158 |  |
|
|
|
|