

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Historia najstarszego na Opolszczyźnie promuPrzeprawa promowa na Odrze w Zdzieszowicach (cz. 2)Jedyna na obszarze Euroregionu Pradziad powszechnie dostępna przeprawa promowa jest na Odrze, na drodze powiatowej nr 1408 O Zdzieszowice-Walce. W Zdzieszowicach kursuje jedyny na terenie województwa opolskiego prom o 'napędzie ręcznym'. Aktualnie jest nim 'Józef' - zbudowany w 1987 roku w stoczni 'Koźle' w Koźlu-Rogach. Prom stanowi własność powiatu krapkowickiego. W poprzednim numerze zamieściliśmy rys historyczny dotyczący najstarszego na Opolszczyźnie promu, który funkcjonuje na Solowni w Zdzieszowicach. Opisane zostały początki przeprawy, które sięgają co najmniej 1845 roku i to, jak przez te lata zmieniał się prom. W rysie ujęci zostali też poszczególni właściciele promu, począwszy prawdopodobnie od znamienitego rodu Gaszynów, poprzez rodzinę Stillerów, aż do przejęcia przeprawy przez UMiG Zdzieszowice i ostatecznie powiat krapkowicki.
Jak odbywa się przeprawa' bez napędu' przez Odrę? Od 1958 roku przeprawa odbywa się przy pomocy lin leżących na dnie rzeki, które założyli Stillerowie. Przewoźnik, pan Franciszek Malik, który w 1956 roku podjął pracę u Stillera jako pomocnik, a później sam przez wiele lat przewoził ludzi, podzielił się swoim doświadczeniem. - Aktualna przeprawa promowa odbywa się przy pomocy grubej liny przywiązanej na każdym brzegu do pala. Lina ta ma łączną długość 130 metrów. Prom jest 'przeciągany' ręcznie przy pomocy drewnianych 'maczug', wystruganych przez samych przewoźników z jesionowego drzewa. 'Maczugi' te mają specjalnie wyżłobione otwory, umożliwiające złapanie i przesuwanie liny. Podczas przeprawy trzeba ciągnąć linę i iść po pokładzie w kierunku brzegu, od którego się odpływa. Po przeprawie lina leży na dnie i nie zakłóca żeglugi barkom płynącym w dół, bądź w górę rzeki. W ciągu jednego dnia pracy przepływa się Odrę 30 razy, a przy nasilonym ruchu nawet 40. Przeprawa w jedną stronę trwa 5 minut, a gdy linę ciągną cztery osoby (kierowcy przewożonych samochodów albo pasażerowie chętnie pomagają) to przy spokojnej wodzie, można ten odcinek pokonać w 2 minuty.
 | Kiedy odbywa się przeprawa?- Przeprawa odbywa się przez cały rok, chyba że warunki atmosferyczne są niesprzyjające, albo gdy Odra zamarznie. Zimą przewóz osób zależy od tego, jak sroga jest zima - kontynuuje pan Malik. Ludzi przeprawia się wówczas z reguły łódką. Niejednokrotnie trzeba było w lodzie wyrąbywać specjalny korytarz, aby popłynąć po pasażerów. Dwa razy Odra była tak mocno zamarznięta, m.in. w 1997 roku, że swobodnie przejeżdżały przez nią w obie strony zarówno samochody osobowe, jak i rowery oraz przechodzili piesi. Zimą na przełomie 2005/06 roku Odra także zamarzła, więc przez kilka tygodni zarówno prom, jak i łódź były uwięzione w grubym lodzie.
Jaka była dawniej odpłatność za przewóz? W latach 50. przedstawiało się to następująco, opowiada pan Malik: rower - 1 zł 50 gr. w jedną stronę, 1 furmanka - 3 zł w jedną stronę, pracownicy koksowni pracujący tylko na jedną zmianę mieli bilety miesięczne w cenie 18 zł, a pracujący na zmiany 22 zł i 50 gr. Takie opłaty utrzymywały się do lat 60-tych XX wieku. Dziś pasażerów korzystających z promu obowiązuje inny cennik, umieszczony na tablicy informacyjnej obok przeprawy.
Czas wielkiej wody na Odrze.Zawsze wielką katastrofą zarówno dla mieszkańców Solowni, jak i wszystkich innych miejscowości położonych nad Odrą były powodzie. Zdarzały się one dość często, m. in. w 1896, 1903, 1928, 1939, 1966, 1975, 1985, 1997 czy 2006 roku. Na zawsze jednak pozostaną w pamięci zarówno dla przewoźników, jak i mieszkańców gminy Zdzieszowice szczególnie dramatyczne chwile na Odrze, które miały miejsce podczas powodzi tysiąclecia w lipcu 1997 roku. Pan Franciszek Malik uczestniczył 10 lipca 1997 roku razem z burmistrzem Zdzieszowic Dieterem Przewdzingiem, jego zastępcą Krzysztofem Krzywkowskim, Arturem Czaplą, przewoźnikiem Erwinem Gaborem oraz właścicielem motorówki Janem Płonką w akcji ratunkowej. Ewakuowano wówczas starszego pana Kioltykę z zalanego gospodarstwa po drugiej stronie rzeki. Udało się także uratować rodzinę Klossków. Ofiary powodzi z lipca 1997 roku upamiętnia jedyny w Polsce pomnik, znajdujący się w Zdzieszowicach, niedaleko przeprawy. Ponadto na pamiątkę tamtych dramatycznych wydarzeń, od 1998 roku przy przeprawie promowej odprawia się mszę św. za powodzian. Dnia 24.06. br. mszę św. w tej intencji celebrowali ks. prałat dr Rudolf Pierskala i ks. proboszcz Rudolf Golec z Mechnicy. Ołtarz przygotowano na łodzi strażackiej, biorącej udział w akcji ratowniczej, podczas powodzi w 1997 roku. Organizatorem tej mszy św. była OSP Mechnica-Kamionka, pod kierunkiem jej prezesa pana Jana Greinerta i księdza Rudolfa Golca. Obecni byli goście z całego województwa, wiele jednostek straży pożarnej oraz kilkaset mieszkańców Zdzieszowic, Mechnicy i okolicznych miejscowości. Podczas tej uroczystości Wojewoda Opolski pan Bogdan Tomaszek przekazał na ręce prezesa Ochotniczej Straży Pożarnej w Zdzieszowicach - pana burmistrza Dietera Przewdzinga oraz prezesa Ochotniczej Straży Pożarnej w Mechnicy-Kamionce - pana Jana Greinerta podziękowanie za ofiarność i poświęcenie członków tych OSP podczas akcji ratowniczej w 1997 roku. Wojewoda powiedział m.in. 'Dramat tamtych dni zawsze pozostanie w pamięci. Dzięki Wam zostało szczęśliwie uratowanych wiele istnień ludzkich, rzeczy materialnych, własności często z trudem gromadzonej przez lata. Walka z żywiołem to wyzwanie ponadludzkie, a strażacy muszą w ramach swojej powinności zmierzyć się z niebezpieczeństwem, ryzykować utratę zdrowia i życia. Dziękuję za bezgraniczne poświęcenie, wysiłek oraz stałą gotowość do niesienia pomocy'. Po mszy św. odbył się festyn i zabawa ludowa. Można też było odbyć przejażdżkę po Odrze motorówkami straży pożarnej. A 'Józef' częściej niż zwykle kursował w obydwie strony, przewożąc licznych gości przez rzekę.
 | Kto korzystał i korzysta z przeprawy promowej w Zdzieszowicach?Prom 'Józef' stoi po stronie Zdzieszowic. Przeprawa promowa łączy Zdzieszowice z miejscowościami położonymi po lewej stronie rzeki. Przez mieszkańców Zdzieszowic jest ona nazywana 'przewozem'. Przeprawa służyła i służy do przewozu zarówno ludzi 'zza Odry', jak również furmanek, maszyn rolniczych, koni, bydła, rowerów, traktorów, samochodów osobowych itd. Ilość przewożonych osób ulega zmianie. Kiedyś było ich znacznie więcej. Pani Anna Klossek z domu Pollak (ur. 1913 r.) wspomina, jak w latach 30. minionego stulecia na przeprawę do Zdzieszowic przyjeżdżały od strony Mechnicy na zwykłych furach liczne procesje zdążające na Górę Św. Anny. Niektóre były z daleka np. z Pokrzywnicy, Rozkochowa, Głogówka, Brożca, czy Walec. Przewoźnicy przeprawiali pielgrzymów na drugą stronę Odry, dalej podążali oni już pieszo, a na brzegu wzdłuż rzeki stało bardzo wiele furmanek. Niektóre z nich wracały do domu i przyjeżdżały po ludzi dopiero następnego dnia, inne czekały do wieczora. Ponadto pani Anna, mieszkająca całe życie w bezpośrednim sąsiedztwie Odry, pamięta duży ruch barek na rzece w latach 30. ubiegłego wieku. Transportowały one węgiel, piasek, rudy żelaza, zboże i ropę. Widziała jak łodziorze płynący z biegiem rzeki odpychali barki bumsztakami (grubymi drewnianymi żerdziami), a w górę rzeki, pod prąd jeden holownik na parę ciągnął czasem 5-6 barek. Taka forma żeglugi była aż do końca II wojny światowej. Mieszkaniec Zdzieszowic Johann Grzesik zaopatrywał załogi barek i holowników w świeże pieczywo i inne produkty spożywcze. Pływał on łódką pomiędzy śluzami w Januszkowicach i Krępnej oferując swój towar. Pan Józef Kudla wspomina, że przed II wojną światową bardzo wiele osób ze Straduni, Kamionki, Mechnicy i częściowo Poborszowa przeprawiało się przez Odrę w Zdzieszowicach. Podążali oni na miejscową stację kolejową, by pociągiem dojechać do Gliwic lub Zabrza, do pracy w kopalni. Robotnicy ci wyjeżdżali na cały tydzień, a wracali dopiero w sobotę. Po rozbudowie Zakładów Koksowniczych część z nich tam później znalazła zatrudnienie. Wracając z pracy, robotnicy często zatrzymywali się w gospodzie u Wolffa nad Odrą, niedaleko przeprawy. Mieszkańcy Zdzieszowic przychodzili tutaj także na niedzielne potańcówki. Gospoda ta była czynna w latach 1912-1945. Została ona wypalona przez Rosjan. W styczniu 1945 roku, przed zbliżającym się frontem, miała miejsce ewakuacja jeńców wojennych, więźniów i robotników przymusowych m. in. z obozów w Dolnej, w Górze Św. Anny i w Zalesiu Śl. przed nadciągającym frontem. Szlak ewakuacyjny wiódł przez Zdzieszowice za Odrę i dalej na południe Opolszczyzny. Przed wejściem Rosjan zdzieszowicki prom specjalnie zatopiono. W 1945 roku Rosjanie urządzili w tym miejscu przeprawę dla swoich wojsk, które przerzucali na drugi brzeg przez drewniany most. Mieszkańcy Zdzieszowic też z niego korzystali. Kiedy Rosjanie opuścili Zdzieszowice zaczęto remontować dość zniszczony miejscowy prom. Przez kilka miesięcy obsługiwano przeprawę promem pożyczonym od Reinholda Gacha.
 | Płynął nim nawet kardynał Ratzinger Kilkadziesiąt lat temu, gdy nie było samochodów osobowych, znacznie więcej osób z nadodrzańskich wiosek korzystało z promu, w ramach tzw. przeprawy pracowniczej. Dawniej przewoźnicy po każdej zmianie w 'Koksach' przewozili od 12 do 14 pracowników, teraz jedynie kilku. W okresie letnim następuje nasilenie ruchu, albowiem z przewozu korzystają dodatkowo pielgrzymi zdążający na odpust, czy kalwarię na Górę Św. Anny. Pielgrzymka z Walec przekracza tu Odrę regularnie od co najmniej 130 lat. Dnia 26 czerwca 1983 roku pan Józef Kudla miał zaszczyt przewieźć na drugi brzeg ówczesnego kardynała Josepha Ratzingera, dzisiejszego papieża Benedykta XVI, który wracał z pielgrzymki dla mężczyzn i młodzieńców z Góry Św. Anny wraz z ordynariuszem opolskim biskupem Alfonsem Nossolem do jego rodzinnego Brożca.
Wszystkich pasażerów korzystających z przeprawy promowej obowiązuje specjalny regulamin przeprawy. Przewoźnik może odmówić przewozu pasażerów np. podczas pochodu kry, silnego wiatru, burzy, bardzo gęstej mgły, wyższego stanu wody od dopuszczalnego do przewozu, a także dzieciom w wieku przedszkolnym bez opieki starszych, osobom w stanie nietrzeźwym, bądź nie stosującym się do wymaganych zarządzeń. W godzinach nocnych przewoźnik ma obowiązek przewieźć w nagłych wypadkach pojazdy Straży Pożarnej, Policji i Pogotowia Ratunkowego.Czy przeprawa w Zdzieszowicach była jedynym miejscem, w którym można było dostać się na drugi brzeg Odry? Otóż nie. Niedaleko Zdzieszowic, w pobliskiej Rozwadzy kursował do końca II wojny światowej prywatny prom, należący do rodziny Gach. Łączył on Rozwadzę ze Stradunią. Do dziś przetrwała jego stara nazwa 'prom rycerski'. Jak wynika ze źródeł pisanych, już w XVII wieku rodzina Gach posiadała patent przewoźnika przez Odrę. Wacław von Kaltenbrunn właściciel Rozkochowa i Rozwadzy był na początku XVII wieku poborcą podatków księstwa opolsko-raciborskiego. U jego syna Jerzego von Kaltenborn przewoźnik Paul Gach z Rozwadzy wykupił sobie wolność dnia 3 września 1664 roku za 225 talarów. Przez wiele lat prom w Rozwadzy służył ludziom, m.in. w ubiegłym stuleciu korzystali z niego robotnicy 'zza Odry' pracujący w rozwadzkiej cukrowni. Także osoby ze Zdzieszowic, udające się do Straduni, korzystały z promu rozwadzkiego. Przez pewien czas prom ten dzierżawiła rodzina Wolff ze Zdzieszowic. Pani Teresa Wolff (z domu Mulorz, pochodząca z Krępnej) przewoziła pasażerów w obie strony. W czasie II wojny światowej rozwadzką przeprawę obsługiwała Marta Pukala. Do I wojny światowej kursował też prom w Obrowcu, łączył on Obrowiec z Żużelą. Przez wiele lat funkcjonowała przeprawa przez Odrę w Przewozie, gdzie do dziś jeszcze występuje nazwisko Przewoźnik, wywodzące się od czynności przewożenia. Wiele lat funkcjonowała przeprawa w Dobrzeniu Wielkim. Także w Krapkowicach po spaleniu się średniowiecznego drewnianego mostu w 1741 roku, obydwa brzegi łączyła przeprawa promowa. Ponadto w przeszłości więksi gospodarze nad Odrą posiadali prywatne łodzie, którymi w razie potrzeby, nie tylko sami przeprawiali się na drugą stronę, lecz także przewozili inne osoby.
Na przeprawie promowej w Zdzieszowicach pracowali m.in.: Paul Grzesik, Senft, Frater, Bernard Smykała, Piksa, Bernard Gemza, Paul Stiller, Paul Stiller (syn), Józef Stiller, Robert Stiller, Aleksander Gach, Józef Kudla, Józef Kita, Franciszek Malik, Serafin Przewdzing, Erwin Gabor, Gerhard Nowak i Waldemar Golombek. Aktualnie tutejszą przeprawę promową na Odrze obsługują Józef Kudla i Waldemar Golombek. Praca przewoźników jest trudna i odpowiedzialna, pracuje się przecież codziennie, w dni robocze i święta, niezależnie czy jest deszcz, śnieg, wiatr albo upał. Dzisiaj przeprawa promowa w Zdzieszowicach jest jedyną, powszechnie dostępną przeprawą przez Odrę w województwie opolskim. W ciągu tych ponad 160 lat udokumentowanego funkcjonowania przeprawy, Odrę w tym miejscu przekroczyły tysiące ludzi. Przewieziono tutaj wiele maszyn rolniczych, bydła, koni, samochodów osobowych i rowerów. Tutaj w Zdzieszowicach, dzięki przeprawie, wszyscy pragnący dostać się na drugi brzeg, znacznie skracali i nadal skracają sobie drogę, albowiem, gdyby jechać przez most w Krapkowicach albo w Koźlu, droga wydłużyłaby się o wiele kilometrów. Prom stanowi wielkie udogodnienie i oszczędność czasu. Jest też wielką miejscową atrakcją. Dla samych Zdzieszowic prom jest nieodłączną częścią miasta. Jest tak swojski, jak chleb powszedni. To malownicze miejsce przeprawy na Solowni cieszy się od dziesięcioleci szczególnym powodzeniem. Tutaj mieszkańcy Zdzieszowic przychodzą tłumnie na niedzielny spacer, a wędkarze na ryby. Dzieci ze szkół podstawowych przychodzą ze swymi nauczycielami na przeprawę, by zapoznać się z jej funkcjonowaniem. Goście przyjeżdżający z zagranicy na odwiedziny, chętnie idą na 'przewóz' i przeprawiają się na drugą stronę, robią też pamiątkowe zdjęcia. Dziś nie można już sobie wyobrazić Zdzieszowic bez 'Józefa' łączącego obydwa brzegi Odry.Za przekazane informacje serdecznie dziękuję: panu Dyrektorowi Powiatowego Zarządu Dróg Publicznych w Krapkowicach - Stefanowi Paterok, pani Annie Klossek, panu Franciszkowi Malik i panu Józefowi Kudla. Nad. Regina Kalla-Szulc |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
zdzieszowice
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 161 |  |
|
|
|
|