List do redakcji
W sprawie artykułuMój lekarzW sprawie artykułu zamieszczonego w poprzednim numerze pt. '(bez)Podstawne oburzenie' otrzymaliśmy list od jednej z pacjentek dra Letachowicza. Nie uwierzę, że zajście, jakie opisaliście w szpitalu było zgodne ze słowami pacjentki. Od lat dr Letachowicz jest moim lekarzem, pomógł mi i wielu ludziom. Znam jego podejście do pacjentek, dlatego bardzo zbulwersowało mnie to, co powiedzieli panstwo O. Może przyczyną była zła pogoda, pierwsza ciąża, a może to, że każdy z nas, gdy coś mu dolega potrzebuje innego, szczególnego względu? Nie wiem. Wiem natomiast, że od lat gdy zapisuję się na wizyty, które ze względu na Niezdrowy Fundusz Zdrowia nie są już takie, jakbyśmy sobie życzyły, pan doktor zawsze pyta czy nie jest to sprawa pilna, czy odpowiada mi ten termin. Prowadzi spotkania z młodzieżą w Gogolinie i LO w Otmęcie bezpłatnie, na które nikt wcześniej nie wyrażał zgody (brak kasy). Słyszałam też o operacjach, które wykonuje jako wolontariusz i wielu innychakcjach charytatywnych, w których uczestniczy. Dlatego jestem oburzona takim posądzeniem akurat MOJEGO LEKARZA. Kultura, subtelność i poświęcenie do wykonywanego zawodu to u niego jest normalne. Nie zapomnę, kiedy jakieś 15 lat temu po tym, jak leczyłam się prywatnie, gdy ratowano mi życie w szpitalu ordynator oddziału zapytał mnie: 'Czy dr Letachowicz inaczej leczy w przychodni niż ten lekarz (tu padło jego nazwisko) za pieniądze?'. Okazało się, że nie. Od tamtej pory nie zamieniłabym dra Letachowicza, bo wiem jaki jest i oby wielu lekarzy podchodziło tak do swojej pracy, która jest wielkim wyzwaniem i powołaniem nie do pieniędzy, ale do tego, co robiKazimiera Żabska - Sumik
OD REDAKCJI Chciałbym przy tej okazji zaznaczyć, że w opublikowanym artykyle nie wyrażaliśmy żadnej opinii na temat sprawy, a przedstawialiśmy jedynie racje obu stron sporu. Naszym celem nie było oskarżanie lekarza. (Red.) wysłuchał Giepe |