Krapkowice
Pechowe zakupyW krapkowickim 'Tesco' panują dziwne zasady... Jeden towar można reklamować, innego już nie. Jedna pani od 'obsługi klienta' twierdzi, że sklep zwraca pieniądze, jeśli zakupiony sprzęt jest niesprawny, inna - że takiej możliwości nie ma - mówi jedna z klientek, która do sprzętu AGD sprzedawanego przez market nie miała szczęścia.
Ani gofrów, ani frytek- W piątek, 21 lipca kupiłam w 'Tesco' gofrownicę. Upiekłam dwa gofry i kiedy chciałam upiec kolejne dwa, od gofrownicy odpadła rączka, bez której się sprzętu nie zamknie... - opowiada początek swojej historii nasza rozmówczyni, prowadząca działalność gospodarczą (małą gastronomię). - Następnego dnia pojechałam więc z tą gofrownicą do sklepu. Chciałam wymienić ją na inną - mówi kobieta. Jak się jednak okazało, ani na sklepowych półkach, ani w magazynie sprzętu już nie było. - Oddali mi pieniążki, przeprosili i było po sprawie - relacjonuje klientka. Z racji tego, że kobieta niedawno rozpoczęła działalność i na razie pracuje na pożyczonym sprzęcie, postanowiła zainwestować zwrócone za gofrownicę pieniądze we frytkownicę (zakupioną również w 'Tesco'). - Myślę sobie - dołożę parę groszy do tego, co mi oddali i będę miała już w czym robić frytki. Podeszłam do półki z frytkownicą, patrzę - ostatnia sztuka. Nauczona niemiłym doświadczeniem, wiedząc, że w razie czego sprzętu nie będę mogła wymienić, wolałam umówić się z panią obsługującą klientów, co robić, gdyby - odpukać - frytkownica mi się zepsuła.
Przezorna klientka usłyszała od pracownicy marketu: - Proszę się nie obawiać, w razie czego - przyjmiemy frytkownicę i oddamy pieniążki. Pomyślała więc - skoro już raz oddali, to dlaczego nie mieliby zrobić tego jeszcze raz? Zresztą - ta pani nawet powiedziała mi, że na razie nie będzie podbijać karty gwarancyjnej, bo jeśli coś będzie nie tak, to po prostu sprzęt oddam. Kobieta zabrała sprzęt i od razu postanowiła go przetestować. - W instrukcji napisano wyraźnie, że pod żadnym pozorem nie wolno włączać frytkownicy, dopóki nie naleje się do niej oleju. A instrukcję przeczytałam bardzo dokładnie, bo naprawdę mi zależało, żeby pracowała jak najdłużej i jak najlepiej, a poza tym - wiadomo - trochę na nią wydałam. Radość po włączeniu sprzętu nie trwała długo, bo choć wszystko działało niby poprawnie, okazało się, że frytkownica w ogóle nie grzeje oleju! - Wylałam olej, wyczyściłam wszystko i we wtorek wróciłam do 'Tesco', myśląc, że - tak jak mi obiecano - dostanę zwrot pieniędzy. Ale inna pani - nie ta, która mi frytkownicę sprzedawała - stwierdziła, że jedyne co może, to posłać sprzęt do serwisu, bo sprzęt był już przeze mnie używany, więc zwrotu pieniędzy nie będzie. Zdenerwowałam się, bo ja mam biznes sezonowy i 'minimum dwa tygodnie naprawy' mnie nie urządzały.Klientka 'Tesco' chciała się dowiedzieć, z kim ma przyjemność, żeby móc skonsultować sprawę z poprzednią pracownicą, która frytkownicę sprzedawała. - Ta pani miała plakietkę, ale odwróconą i powiedziała, że absolutnie mi nie powie jak się nazywa! - Zadzwoniłam do jednej z kierowniczek marketu i ona mnie pyta, czy wlałam olej. I tu robi się sytuacja bez wyjścia, bo gdybym powiedziała, że nie, to pewnie usłyszałabym, że to moja wina, bo przecież nie można włączać frytkownicy przed wlaniem oleju, a gdy powiedziałam, że tak - pani stwierdziła, że jej używałam, więc nic się nie da zrobić - opowiada właścicielka małej gastronomii, która zabrała frytkownicę i razem z nią pojechała do powiatowego rzecznika konsumentów. Teraz feralna frytkownica stoi na szafie, a klientka 'Tesco' opowiada: - Jestem zdegustowana, bo naprawdę zależało mi na sprzęcie. Żałuję, że cokolwiek tam kupiłam. Już nigdy nie kupię sprzętu w 'Tesco', bo co to za sprzęt, który się przy wzięciu do ręki rozlatuje!
Zwrot gotówki - tylko bez śladów użytkowania
W 'Tesco' - co do zwrotów zakupionych towarów przemysłowych panują jasne zasady, a w Punkcie Obsługi Klienta wisi duża tablica, na której owe zasady widnieją. Do pięciu dni od daty zakupu można zwrócić każdy sprzęt AGD, pod warunkiem, że urządzenie nie nosi śladów użytkowania, jest w oryginalnym opakowaniu i klient posiada paragon potwierdzający zakup sprzętu. - Poprosiłam pracownicę, która przyjmowała od klientki gofrownicę, o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji - mówi kierownik krapkowickiego Tesco, Joanna Burkat. - Dziewczyna nie powinna była oddawać klientce pieniędzy za niesprawny sprzęt i powinna była posłać gofrownicę do serwisu. Pracownica tłumaczyła, że aby oddać gotówkę, sprzęt nie może nosić znamion użytkowania, ale - jak napisała w piśmie wyjaśniającym - 'po prośbach klientki i jej uzasadnieniach, że gofrownica była uszkodzona w momencie zakupu, dbając o dobre imię naszej firmy, zgodziłam się pójść jej na rękę, zastrzegając, że jest to w drodze wyjątku (...)'. Kiedy pracownica Działu Obsługi Klienta usłyszała, że klientka zamierza u nas kupić frytkownicę, jeszcze raz przypomniała tej pani, jakie są zasady zwrotu towaru. 'Nie udzielałam żadnych informacji typu: użyje pani frytkownicy i po pięciu dniach można ją oddać (...). Jeżeli klientka twierdzi coś innego, jest to nadinterpretacja mojej wypowiedzi' - cytuje pismo pracownicy kierownik krapkowickiego marketu. - Każdy towar, który klientowi się nie spodoba, nie będzie mu odpowiadał, itp. bez problemu - do 5 dni od daty zakupu - przyjmiemy. Jednak nie może on nosić żadnych śladów użytkowania - dodaje Joanna Burkat.
Wedle zasad panujących w markecie - i bez stosowania żadnych wyjątków - właścicielka pechowej frytkownicy może jedynie ją zareklamować, czekając aż w serwisie sprzęt zostanie naprawiony. Honorata Podżorska |