

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Temat Kuriera
Policjant wezwany, by uspokoić nietrzeźwą młodzież, nie zareagowałBezkarna prywatkaJest godzina 4.00 nad ranem. Mieszkańcy kilku bloków nie mieli okazji zasnąć przez całą noc, bo w jednym z mieszkań trwa impreza. Ostateczne wyjście i jedyna nadzieja - policja. Tyle tylko, że ta bezradnie rozkłada ręcę i odjeżdża.
Takie zdarzenie miało miejsce na krapkowickim osiedlu 1000-lecia. W nocy z 25 na 26 lipca, z wtorku na środę, w samym środku tygodnia. 17-latka pod nieobecność rodziców urządziła prywatkę. Nie trudziła się, by poinformować o planowanej imprezie sąsiadów, nie przejmowała się panującymi na osiedlu zasadami ani panującym prawem... Około 21.00 pojawili się pierwsi goście - i ci bardziej dorośli, i co dorośli mniej - niepełnoletni. - I się zaczęło! - mówi mieszkanka bloku nr 6 z 1000-lecia. - Obowiązkowo - głośna muzyka, początkowo śmiechy i - bardzo modne ostatnio wśród młodzieży - przekleństwa. Trudno - myśleliśmy. Ale później zrobiło się mniej sielankowo, bo większość imprezowych śmieci zaczęła spadać przez okna na osiedlowe podwórko. I tak krok po kroku - robiło się coraz głośniej - mówi kobieta. Śmiechy z czasem i wprost proporcjonalnie do ilości wypijanego przez towarzystwo alkoholu, zamieniały się w kłótnie, a zamiast wyzwisk zaczęły padać pierwsze ciosy. - Krzyczeli, bili się, wyzywali, a przecież latem okna wszystkie pootwierane, bo w bloku w takie upały nie da się wytrzymać - mówią sąsiedzi.Anielska cierpliwość sąsiadów
Współmieszkańcy sąsiednich bloków początkowo byli wyrozumiali. Po 22.00 myśleli: damy małolatom czas do 24.00, w końcu mają wakacje, rodziców nie ma, niech poszaleją. O 24.00 coraz trudniej było traktować nastolatków z przymrużeniem oka, jednak myśleli: jeszcze z godzinę wytrzymamy. Kiedy o 1.00 impreza wciąż nie miała się ku końcowi, a podpite grupki młodzieży zaczynały się 'wietrzyć', spacerując po osiedlu i budząc sąsiadów na coraz większym obszarze, sąsiedzka - a właściwie anielska - cierpliwość zaczęła topnieć... Zwłaszcza, że większość za kilka godzin miała wstać do pracy, albo miała na uwadze osoby starsze, a także - poważnie schorowanych sąsiadów 17-latki. Mieszkańcy osiedla wytrzymali jednak długo, bo aż do 3.54. Przyjechał radiowózO tej godzinie wspólnota mieszkaniowa z bloku nr 6 na 1000-lecia poinformowała, że w bloku obok małoletnia sąsiadka urządziła - pod nieobecność rodziców - imprezę.
Policyjnym busem przyjechało dwóch funkcjonariuszy. Kiedy pojawiło się auto, grupki 'wietrzących się' imprezowiczów zaczęły czmychać bądź to w pobliskie krzaki, bądź pod balkony mieszkań na parterze. - Wyglądało to komicznie, ale nam już naprawdę nie było do śmiechu - mówi sąsiadka. - A kiedy zobaczyliśmy panów policjantów wychodzących z mieszkania, miny całkiem nam zrzedły! Okazało się, że organizatorki imprezy nie ma w domu, a policjanci wcale nie mają ochoty na nią czekać! - relacjonuje.
Kiedy funkcjonariusze już wsiadali do radiowozu i chcieli wracać na komisariat (a sytuacja w imprezowym mieszkaniu w ogóle nie uległa zmianie), pojawiła się 17-latka, która zaczęła gorąco przepraszać jednego z policjantów. Obok niej zjawił się kolega, który - nie zważając na obecność policji - 'bronił młodej damy' obrzucając wulgaryzmami starszą kobietę, która prosiła młodzież o spokój. - Widocznie urok nietrzeźwej nieletniej wziął górę nad zdrowym rozsądkiem policjanta, bo ten tylko spisał dane dziewczyny i ta dalej poszła na imprezę. Jeszcze tylko brakowało, żeby życzył jej miłej zabawy! - mówią zbulwersowani sąsiedzi, którzy od funkcjonariusza usłyszeli tylko: - Ja nic nie mogę zrobić. Policjant, co nie radzi sobie z dziećmiPodobno ten policjant już nie pierwszy raz bezradnie rozłożył ręcę, zamiast zainterweniować w odpowiedni sposób: - Taki człowiek nie powinien być policjantem, bo nie radzi sobie nawet z dziećmi! W zeszłym roku tak samo zareagował, kiedy mieszkańcy Żeromskiego wzywali go do grających w piłkę i krzyczących w niebogłosy po nocach - na szkolnym boisku - nastolatków - opowiada jedna z pań. - Dziwne, że kiedy dorosłym zdarzy się zrobić imprezę i hałasują po 22.00 to natychmiast zjawia się policja i jest kolegium, i wszystkim się humory psują, czyli impreza się kończy. A na dzieciaki nie ma rady? - pytają sąsiedzi.
Kiedy mieszkanek os. 1000-lecia opowiadała nocną historię była środa, 26 lipca, godzina 9.30: - Tam nie tylko się nie uspokoiło, ale impreza trwa nadal. Właśnie widziałam, jak chłopcy wracali z pobliskiego sklepu z siatkami pełnymi alkoholu... A jednak można było uspokoić młodzieżMieszkańcy osiedla są w stanie zrozumieć, że nastolatki mają prawo się wyszaleć, wyszumieć, zabawić. Nie potrafią jednak pojąć, jak policja może być w takich przypadkach bezradna. I nie potrafią pogodzić się z zachowaniem policjantów wezwanych do interwencji: - Ja nie wiem, czy ci panowie byli źli, bo ich tu nad ranem ściągnęliśmy, czy co? Sąsiedzi 17-latki i obywatele miasta, którzy do minionej środy byli przekonani, że policja jest po to, żeby pomagać, a nie - ułatwiać zakłócanie ciszy nocnej i wulgarne zachowanie, postanowili skierować pismo do Komendanta Powiatowego Policji w Krapkowicach. - Jesteśmy zszokowani tym, co zobaczyliśmy - mówili.
W tej chwili krapkowicki komendant, Lesław Miszkiewicz prowadzi w tej sprawie odpowiednie postępowanie wyjaśniające. - Policjant na pewno nie mógł powiedzieć, że nic w tej sytuacji nie może zrobić. Sprawa de facto wcale nie jest aż taka problematyczna. Jeśli są nieletni, należałoby ich przebadać alkomatem i odesłać do rodziców. No chyba, że byliby w takim stanie, który zagrażałby ich zdrowiu lub życiu, bo wówczas takich nieletnich kieruje się do szpitala lub na izbę wytrzeźwień - mówi mł. insp. Miszkiewicz.- W przypadku dorosłych policja powinna zachowywać się w podobny sposób. Można im zwrócić uwagę, a jeśli reakcji nie będzie, wówczas policja sporządza wnioski do sądu grodzkiego lub karze dorosłych mandatem za zakłócanie ciszy nocnej. Unikamy kar grzywny wobec nieletnich, bo wiadomo, że za ich postępowanie tak naprawdę ukarani zostaną rodzice - komentuje zaistniałą sytuację Komendant Powiatowy Policji w Krapkowicach. Czasem takie sprawy mogą skończyć się sprawą w sądzie rodzinnym, czasem też nieletni, zatrzymany pod wpływem alkoholu może trafić pod nadzór kuratora. Wygląda jednak na to, że tym razem niesfornej 17-latce i gronie jej imprezowych przyjaciół wszystko ujdzie na sucho... Honorata Podżorska |
| |
krapkowice
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 162 |  |
|
|
|
|