

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Temat Kuriera
W Kórnicy spłonęło kilkanaście hektarów polaGigantyczny pożarJest środa, drugi dzień sierpnia, popołudnie. Niemiłosierny upał daje się we znaki, ludzie chowają się w domach, a ci, którzy muszą wyjść na zewnątrz, wyposażeni są w wodę gaszącą pragnienie. Jeszcze nikt nie wie, że za dwa dni przyjdą ulewne deszcze. Na razie każdy przeklina suszę. Nagle o 14.24 we wszystkich remizach straży pożarnej rozlega się alarm - pożar!
Wszystkie dostępne jednostki kierowane są w okolice Kórnicy. Płoną pola ze zbożem. Jeszcze nieznany jest ogrom pożaru. Wozy strażackie na sygnale dojeżdżają we wskazane miejsce. To, co zobaczyli strażacy, przerosło ich oczekiwania. Płonie całe pole. Ekipy szybko wyciągają sprzęt i biorą się do gaszenia. Mija pierwsza godzina. W jednym z wozów brakuje już wody, opuszcza więc miejsce katastrofy i pędzi do remizy, by napełnić zbiornik. Pozostali walczą z żywiołem, który wydaje się żyć własnym życiem. Akcji nie ułatwia wiejący na otwartej przestrzeni wiatr. Ogień szybko rozprzestrzenia się na inne pola. Przyjeżdża policja. Razem z gapiami obserwuje zmagania strażaków, którzy dają z siebie wszystko. To niełatwa walka. Ogień wespół z wiatrem chcą zwiększyć swoją przewagę. Nic z tego, strażacy nie dają za wygraną i powoli opanowują sytuację. Mija druga godzina. Ogień jest coraz mniejszy, pali się mniejsza część pól. Na spaloną ziemię przylatuje bocian. Obserwuje co się dzieje. Dołącza do niego drugi, trzeci i czwarty, w końcu jest ich aż dziesięć. Bociany - symbole życia - są świadkami zwycięstwa nad pożarem, chociaż na dymiącej jeszcze, zniszczonej od ognia ziemi odróżniają się tylko ich czerwone kontrastujące z czarnym popiołem dzioby. Sytuacja zostaje opanowana. Teraz dopiero widać ogrom zniszczeń.
 | Pożar zaczął się w w okolicy miejscowości Rzepcze i stamtąd rozprzestrzenił się aż do Kórnicy. Jeszcze kilkanaście minut i ogień poważnie mógłby zagrozić sąsiadującym z polami domom. Na szczęście w porę strażacy otrzymali zgłoszenie, dzięki czemu mogli zapobiec tragedii.- Nie wiadomo dokładnie kiedy zaczął się pożar. Wiadomo jedynie, że akcja jego gaszenia trwała ponad dwie godziny. W jej udziale brało udział 16 zastępów z naszego terenu i 63 strażaków. Pierwsze zgłoszenie dotarło do nas o 14.24, więc sam pożar musiał się zacząć kilka minut wcześniej. Nie wiadomo dokładnie ile czasu upłynęło od wybuchu pożaru do tego, aż go ktoś zauważył - mówi nam mł. kpt. Lubaszka. Z racji tego, że źródło pożaru było poza naszym powiatem, w miejscowości Rzepcze, w akcji brały również jednostki z powiatu prudnickiego. Wskutek tego pożar został podzielony na dwie części: prudnicką i krapkowicką. Po zakończeniu akcji można było oszacować straty. Po stronie krapkowickiej spłonęło 8,5 hektara powierzchni, straty po stronie prudnickiej są bardzo podobne. Obszar pożaru był tak wielki, że objął swym zasięgiem kilka pól, tym samym kilku właścicieli jest poszkodowanych. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że część ze spalonych terenów należy do stadniny koni w Mosznej.Policja prowadzi dochodzenie i bada, co mogło być przyczyną pożaru. Wiadomo, iż wszystko zaczęło się w okolicach drogi 416. Zatem - poza zapłonem od nagrzanej butelki - mogło to być podpalenie. Inna możliwość to niedopałek papierosa, który mógł zostać wyrzucony z przejeżdzającego samochodu. W takim przypadku znalezienie sprawcy jest praktycznie niemożliwe. Jeśli nie będzie możliwości stwierdzenia stuprocentowej przyczyny ognia, zapewne oficjalnie zostanie podana informacja o 'zaprószeniu ognia przez osoby nieustalone'. Grzegorz Podsiadło |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
krapkowice
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 163 |  |
|
|
|
|