Temat Kuriera
Matka z piątką dzieci nie ma gdzie mieszkaćNamiot zamiast domuPani Anna Kunecka jest mieszkanką Zdzieszowic i matką pięciorga dzieci. Od kwietnia br. stara się o przydział mieszkania socjalnego, odwiedza UMiG niemal codziennie. Niedawno została bez dachu nad głową, a jej mieszkaniem jest... namiot rozstawiony na jednym ze zdzieszowickich podwórek. - Będę tu mogła mieć rozstawiony namiot tylko do 15 sierpnia - mówi kobieta. - Później chyba pójdę na jakąś łąkę...
 | - Los mi nie sprzyja, już się do tego przyzwyczaiłam - mówi mama pięciorga dzieci. Pani Anna przez 19 lat mieszkała w Zdzieszowicach. Później - z dwójką maluchów tułała się po schroniskach i domach samotnej matki. W końcu wyszła za mąż. Razem z mężem wyprowadziła się do małego mieszkanka w małej miejscowości za Nysą. Przez 8 lat siedmioosobowa rodzina mieszkała na 25 metrach kwadratowych. Początkowo wszystko było dobrze. Później jednak zaczęły się kłopoty... Pani Anna nie wytrzymała i uciekła od męża, który nadużywał alkoholu i stosował przemoc wobec niej. Wróciła do Zdzieszowic i w styczniu 2006 zameldowała się u matki. Mieszkała tam z piątką dzieci (4-, 6-, 8-, 9-, 11-letnie), ale po pewnym czasie w domu zaczęły się rodzić konflikty. Pani Ania wyprowadziła się do brata. Sytuacja się powtórzyła. Chcę dać dzieciom normalny dom- Wiem, że w końcu każdemu zacznie przeszkadzać taka gromada dzieci, poza tym - nie mogę tak mieszkać cały czas u kogoś, bo nie chcę, żeby moje dzieci i ja były dla kogoś ciężarem. W kwietniu zaczęłam chodzić za mieszkaniem, złożyłam pismo, byłam w urzędzie przynajmniej dwa razy w tygodniu, żeby orientować się, jak sprawa wygląda. Pytałam o mieszkanie komunalne, ale takich w Zdzieszowicach nie ma, a gdybym chciała wynająć mieszkanie od kogoś, nie dałabym rady. Już teraz brakuje mi czasem od wypłaty do wypłaty... Nie zarabiam wiele - opowiada pani Kunecka. Pani Anna postanowiła więc starać się o mieszkanie socjalne, tym bardziej, że dowiedziała się, że wkrótce oddany będzie do użytku nowy barak na Filarskiego. Dalej odwiedzała urząd tak często, jak tylko mogła. Zwracała się z prośbą o pomoc do zastępcy burmistrza, Krzysztofa Krzywkowskiego, była też u burmistrza Dietera Przewdzinga. Jako że na umowie najmu mieszkania za Nysą widniało jej nazwisko, w urzędzie polecono jej, by w obecności notariusza umowę tę rozwiązała. - Zapożyczyłam się, pojechałam do Nysy, załatwiłam wszystko tak jak trzeba. Myślałam, że to ułatwi i przyspieszy jakoś przydział mieszkania - mówi nasza rozmówczyni. - Nie chcę nie wiadomo czego. Pogodziłam się z tym, że nigdy nie będę miała pięciu pokoi z łazienką i dużą kuchnią... Chcę tylko jeden pokój, gdzie mogłabym się podziać z dziećmi, przecież radziliśmy sobie na 20 metrach przez tyle lat... Ja pracuję na trzy zmiany i nie mam z kim zostawiać dzieci. Niedługo skończą się wakacje, starsze pójdą do szkoły, młodsze są w przedszkolu. Gdzie będą wracać? Do namiotu? - rozkłada ręce matka. - Mi nie chodzi o mnie, bo gdybym była sama, poszłabym na dworzec kolejowy... Pani Kunecka mogłaby zamieszkać w domu samotnej matki. Już kiedyś w takim domu mieszkała, ale teraz nie chce tam wracać... - Mam pracę w Krapkowicach, chcę dać dzieciom normalny dom i normalne życie. Przyzwyczaiły się już do swoich przedszkoli i szkół, mają tu koleżanki i kolegów. Nie chcę, żeby znów musiały zmieniać środowisko... Je to bardzo męczy. Bardzo chcę sobie ułożyć życie na nowo tutaj, w Zdzieszowicach.
 | Tylko ja mieszkam w namiocie...Na razie nie wiadomo, czy pragnienie pani Anny się spełni. - Pani Kunecka składała wniosek o przydział mieszkania i otrzymała od nas odpowiedź. Do użytku oddajemy wkrótce nowy budynek socjalny. Na razie zasiedlamy go. Myślę, że zostaną nam jakieś pokoje, ale dopóki procedura zasiedlania się nie zakończy, nie mogę tej pani obiecać, że będzie miała pokój, bo na razie nie wiadomo, jak to będzie - mówi Irena Kotula ze zdzieszowickiego urzędu. - Mamy nadzieję, że budynek zostanie oddany do użytku za około 2 tygodnie, ale teraz nie da się zmienić faktu, że w tym budynku jeszcze nie można mieszkać, bo nie jest oddany do użytku. Ta pani - na czas oczekiwania - może zamieszkać w domu samotnej matki, albo zgłosić się do opieki społecznej, która też może wygospodarować jakieś lokum - na okres miesiąca czy dwóch. To nie jest na stałe, ale to zawsze coś - dodaje Irena Kotula. Pani Anna z mieszkaniem od 'opieki' już próbowała, niestety - bezskutecznie. - Kiedy zaczęły się kłopoty z mieszkaniem w Zdzieszowicach, byłam w 'opiece'... Powiedziano mi, że nie mogą mi dać mieszkania, bo aktualnie w mojej rodzinie nie ma przemocy - mówi. Irena Kotula przyznaje, że w Zdzieszowicach mieszkań brakuje. - Gmina w tej chwili nie posiada do dyspozycji mieszkań komunalnych, mamy tylko te socjalne, na które ludzie czekają w kolejkach. Nie potrafimy załatwić mieszkania tej pani 'na już'. Padła propozycja zwołania komisji, która rozstrzygnie kogo i gdzie ulokować. Robimy wszystko, żeby ta pani dostała mieszkanie, ale musi chwilę poczekać. Wszyscy, którzy czekają na pokoje w tym nowym budynku socjalnym mają dzieci. Niektóre - dzięki temu, że rodzice dostaną mieszkanie, będą mogły opuścić dom dziecka. Niektórzy ludzie czekają na mieszkanie już 3 lata. - Ja to wszystko rozumiem - mówi pani Ania. - Ale każdy z tych, którzy czekają, ma jakiś dach nad głową. Ja jedyna mieszkam w namiocie - kończy ściszonym głosem. Będziemy się starać, żeby jej pomócDieter Przewdzing, burmistrz Zdzieszowic: - Jeżeli ta pani była zameldowana w Nysie, nie mogłem niczego zrobić, aby jej pomóc. Jeśli miała tam mieszkanie, to nie mogła go dostać tu. W Zdzieszowicach mamy naprawdę ograniczone możliwości mieszkaniowe. To, żeby od ręki dać komuś jest niemożliwością. Wiem, że sytuacja tej kobiety jest trudna, wiem, że ma pięcioro dzieci i będziemy się starać, żeby jej pomóc. Trudne warunki ma mnóstwo ludziKrzysztof Krzywkowski, zastępca burmistrza Zdzieszowic: - Wszystko teraz zależy od komisji mieszkaniowej. Jeżeli okaże się, że mamy wolne mieszkania, tę komisję zwołamy i będziemy przydzielać. W tej chwili są wydawane przydziały dla lokatorów, którzy będą mieszkać w nowym budynku socjalnym, który jest na ukończeniu. W tym budynku przede wszystkim będą mieszkać lokatorzy baraku nr 25 przy ul. Filarskiego, bo ten barak będzie remontowany. Komisja wytypowała już rodziny do nowego budynku, ale część osób nie chce się zgodzić. Jeśli zostaną one w starych lokalach, wówczas w nowym budynku będzie można dodatkowych kilka osób zasiedlić. Nie sądzę jednak, aby pani Kunecka dostała lokum w nowym budynku, dlatego że regulamin, który jest w gminie mówi o tym, że przede wszystkim - taka osoba musi być przez dwa lata zameldowana w gminie Zdzieszowice, a poza tym - nie może mieć innego mieszkania, tymczasem pani Kunecka ma przydział w Nysie (pani Anna umowę najmu mieszkania w okolicy Nysy rozwiązała kilka dni temu, podczas gdy burmistrz Krzywkowski był na urlopie - przyp. red.). Ludzie tak czasem postępują pochopnie. Wyjeżdżają sobie do jakiegoś innego miasta, przyjeżdżają do burmistrza i mówią, że chcą mieć mieszkanie. Nie mogę preferować pani Kuneckiej, dlatego że ona ma trudne warunki. Trudne warunki ma mnóstwo ludzi. Ja mam codziennie 2, 3 z dziećmi na ręku i mam rozwiązać temat. Przede wszystkim - pierwszeństwo w przydziałach lokali socjalnych poza kolejnością mają: dzieci z domów dziecka (mam w tej chwili dwie takie osoby, które oczekują, a ich kuratorzy sądowi nalegają, wydzwaniają, piszą pisma) oraz osoby, które wyszły z kryminału. Szansa jednak zawsze jest, tylko że to nie zależy ode mnie. To komisja przydziela lokal. Jeśli przydzieli, to burmistrz to podpisze. Honorata Podżorska |