Gogolin
10 lat pracy misyjnej księdza Norberta HermanaZ Gogolina do Peru (cz. 2)Działalność misyjna Chrześcijaństwo ma w Peru 500-letnią tradycję. Obecnie 90% ludności stanowią katolicy, 3% protestanci i 7% inne wyznania. Jednakże wiedza religijna w tym narodzie jest bardzo znikoma. Lokalnych powołań jest niewiele. Stąd też peruwiańscy biskupi zwracają się o pomoc do innych krajów, gdyż misjonarze są tutaj bardzo potrzebni. Od 25 lat diecezja opolska ma również swoich księży na misjach w Peru.
 | Ksiądz Norbert Herman, do którego parafianie zwracają się padre lub doktor, od dziesięciu już lat dzieli się wielkim darem wiary ze swymi wiernymi, pracując w wioskach należących do jego parafii. Odprawia regularnie msze św. z kazaniami katechizmowymi, przygotowuje dzieci do I Komunii św., do sakramentu bierzmowania i pokuty. Przyznaje, iż ciężko jest skłonić tych miejscowych ludzi do spowiedzi. Nie lubią się spowiadać z powodu niewiedzy i nieświadomości grzechu. Nawet nie wiedzą co to jest grzech i trzeba ich wszystkiego uczyć. Msze św. są odprawiane regularnie w Salcabambie w niedzielę, w sobotę w Quishuar, w piątek w innej wiosce. Msze św. są wcześniej zapowiedziane. Każdego roku w pierwszą niedzielę października jest przygotowywany w Salcabambie odpust ku czci Matki Boskiej Różańcowej. Jest on poprzedzony odbywającymi się przez 9 dni nowennami. Intencję każdej nowenny ofiaruje jedna rodzina, ona też dekoruje kościół oraz stroi figurę Matki Boskiej. Podczas nowenny jest odmawiany różaniec, a później jest odprawiana msza św. z homilią. Wierni mają też okazję do spowiedzi. Podobne święta są obchodzone w innych wioskach, np. w odpust Pana od cudów w San Antonio. Przy okazji odpustu, który organizacyjnie przygotowuje tzw. Mayordomos odbywają się też najczęściej chrzty. Rodzice nadają czasami swoim dzieciom imiona z telenowel, np. Isaura lub Rosmarina, albo tradycyjne, takie jak Carlos, Juan, czy David.
 | Pobożność miejscowego ludu Ludzie miejscowi otaczają wielką czcią swoich zmarłych. Gdy proszą księdza o mszę św. jest to przeważnie msza za zmarłych. Najczęściej życzą sobie, by była ona odprawiona na cmentarzu. Podczas tej mszy św. wygłaszane są m.in. kazania o śmierci i przemijaniu. Gdy jest msza na cmentarzu, to wierni przynoszą ze sobą nie tylko wieńce, kwiaty i znicze, ale także jedzenie i picie. Rodziny spędzają przy grobach swoich bliskich wiele godzin. Po mszy św. siedzą tam, jedzą, żują kokę. A gdy jest obchodzone święto zmarłych, to na cmentarz dodatkowo przychodzi orkiestra, wtedy też przed bramą cmentarza są odpalane fajerwerki. Do tradycji należą także kioski i budy. Ks. Norbert Herman przypomina sobie zabawne zdarzenie, które miało miejsce podczas mszy św. na cmentarzu w Acostambo. Po jej odprawieniu rodzina zmarłego poprosiła księdza o modlitwę przy grobie i pokropienie grobu. Jakież było jego zdziwienie, gdy na grobie zauważył pełną butelkę piwa odwróconą kapslem do dołu. Na pytanie „A czemu to piwo tu postawiliście?' otrzymał odpowiedź: - „A wie ksiądz, mój ojciec ma urodziny, a on lubił sobie piwo wypić, więc na urodziny przynieśliśmy mu butelkę.'
 | W ludziach jest jeszcze sporo magii. Prawdopodobnie w tym zwyczaju jest zawarty element starej wiary, w kulturze inkaskiej bowiem zmarłych otaczano wielkim kultem, przynoszono im na groby zarówno jedzenie, jak też broń oraz narzędzia pracy. Ponadto żyjący w górach potomkowie Inków, bądź innych plemion indiańskich, które Inkowie podbili, do dziś pielęgnują kodeks moralny Inków, bazujący na trzech zakazach: -Nie bądź złodziejem -Nie bądź kłamcą -Nie bądź leniwyKiedyś, gdy ks. Herman przygotowywał się do mszy św. w San Antonio, wiosce najdalej położonej w jego parafii, do kościoła weszła pewna kobieta. Na plecach miała chustę z zawiniątkiem. W Peru kobiety noszą na plecach wiele różnych rzeczy zawiniętych w chusty, często także małe dzieci. Podeszła do księdza bliżej, rozwinęła chustę, wyjęła z niej jakąś figurkę i powiedziała: - „Niech tu św. Antoni mszy św. posłucha, a ja pójdę na targ. A jak ksiądz skończy, to figurkę zabiorę'. Postawiła figurkę obok ołtarza, na którym już wcześniej ludzie położyli święte obrazki.
 | Ksiądz Herman zwrócił się do niej: - „Zostańcie razem ze św. Antonikiem na tej mszy św., a potem razem pójdziecie sobie na targowisko'. Kobieta posłuchała księdza i została, a po mszy poszła na zakupy. Dla nas jest to być może zabawne zdarzenie, ale dla mentalności Peruwiańczyka całkiem normalne. Święty bowiem jest dla nich orędownikiem u Pana Boga, „ specjalistą', który wszystko „ załatwi'. Trzeba mu tylko zaufać, przez niego skierować intencję do Boga. Nieważne jest kim ten święty był, gdzie żył i co robił. Jest on orędownikiem, ale nie wzorem do naśladowania.W Peru czci się czterech wielkich świętych. Są to św. Róża z Limy, św. Marcin de Porres, św. Juan de Matias oraz św. biskup S. Torito de Mongrovejo.Trudności pracy misyjnej Największym problemem jest brak kapłanów. W Peru pracuje się w parafiach, składających się z wielu wiosek. Zarówno rozległość parafii, jak też wielka ilość wiosek bardzo oddalonych od siebie, pracy nie ułatwiają, gdyż wiele czasu zabiera dotarcie górskimi drogami do niektórych parafian. Stąd też do jednych miejscowości dociera się częściej, do innych rzadziej. O tym, że przyjedzie ksiądz misjonarz do danej wioski wierni są informowani z wyprzedzeniem tzw. listem zapowiadającym, który ich zaprasza na mszę. Msze te odbywają się w wioskach wieczorem o godz. 18 albo 19, kiedy ludzie wrócą już z pola. Będąc na miejscu ksiądz podaje im termin następnego spotkania. Zdarzało się jednak, że na spotkanie nikt nie przyszedł i trzeba było iść dalej, do innej miejscowości. Było też tak, że listy zapowiadające nie dochodziły na czas. Ks. Norbert Herman utrzymuje na misjach kontakt z diecezją opolską. Otrzymuje systematycznie egzemplarze „Gościa Niedzielnego' oraz „ Tygodnika Powszechnego'.Mieszkańcy Gogolina mogą być dumni, że wywodzący się z ich miasteczka ksiądz pracuje na misjach w Ameryce Południowej. Regina Kalla- Szulc |