Krapkowice
RynekKto oszukuje?Nie pierwszy raz pojawia się problem pracodawców wykorzystujących swoich pracowników, takich, którzy nie wypłacają im należytych wynagrodzeń. Tym razem sprawa dotyczy 10 letniej dziewczynki. - W sklepie (nazwa do wiad. redakcji) roznosiłam ulotki. Czasem pomagała mi koleżanka, bo chciałam uzbierać na tort urodzinowy. Miałam wtedy nogę w gipsie, ale pomimo tego rozniosłam wszystkie ulotki. A kiedy przyszłam się rozliczyć, to pani powiedziała, że chodziła za mną i że ja nie rozniosłam tych ulotek. I zamiast 50 zł zapłaciła mi 20 zł - skarży się dziesięcioletnia dziewczynka.Udaliśmy się z tą sprawą do właścicielki sklepu. - Rzeczywiście, tak było. Zapłaciłam jej tylko 20 zł, ponieważ wiem, że nie wywiązała się ze swoich obowiązków. Skąd wiem? Mam na rynku mieszkanie, z którego widać całą okolicę. Zaraz po tym, jak ta dziewczynka wzięła ulotki (pierwsza tura - 300 sztuk), poszłam do swojego mieszkania, aby zobaczyć czy je roznosi czy nie. Wtedy włożyła kilka za wycieraczki samochodów, a resztę zaniosła do siebie do domu, bo mieszka blisko rynku. Po pół godzinie przyszła po pieniądze, twierdząc, że rozniosła ulotki. Niemożliwe jest, by roznieść 300 ulotek z nogą w gipsie w ciągu pół godziny - mówi właścicielka sklepu.- Ale ja je naprawdę rozniosłam - zarzeka się dziewczynka. - Wszędzie tam, gdzie mi ta pani kazała, tam byłam. - Niestety, to też nie jest prawda. Ta dziewczynka miała wsadzać ulotki za wycieraczki koło Lidla i Plusa, ale mój syn, który wracał ze szkoły, nie widział tam ani jednej. Wysłałam więc moją kuzynkę, która mieszka blisko, aby przez chwilę postała pod hipermarketem i skontrolowała sprawę. Dziewczynki ani ulotek nie było. Złapałam ją na ewidentnym kłamstwie, kiedy stwierdziła, że była pod Lidlem dokładnie w tych godzinach, w których stała moja kuzynka. Dlatego zapłaciłam jej za 500 sztuk, które przez te 4 dni rozniosła (jeśli je rzeczywiście rozniosła) - mówi pracodawczyni dziewczynki.Jak było naprawdę wiedzą jedynie same zainteresowane. Przesadą byłoby twierdzenie, że dziewczynka wyrzuciła wszystkie ulotki do śmietnika, ponieważ w niektórych sklepach można je dostrzec, ale przesadą jest również oskarżanie pracodawczyni o oszustwa i wykorzystanie dziewczynki, skoro - twierdząc, że ta nie wywiązała się ze swoich obowiązków - wypłaciła jej ok. 40% obiecanej kwoty. Grzegorz Podsiadło |