KRAPKOWICE.net
wtorek, 2 grudnia 2008    Balbiny, Ksawerego, Pauliny    / °Cpogoda07:28 wschód/zachód słońca15:49
TYGODNIK KURIER
KURIER TV
TANIE ROZMOWY
INFORMATOR
OGŁOSZENIA
EXTRA
AKTUALNOŚCI
PRACA
KAMERY
ROZRYWKA
FORUM
 CZAT
GSM
INFO
 
startuj z portalem dodaj do ulubionych|    Wirtualne KRAPKOWICE   ||   Street of Race - forum dla automaniaków    | wydrukuj stronę

R       E       K       L       A       M       A

KRAPKOWICE.net » Kurier » Nr 173 (17.10.2006)
KURIER: AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...


JEDYNKA / E-KURIER

 « 173 (173)  » 


 » ZOBACZ NUMER

 » PDF JEDYNKA

PDF CAŁA GAZETA

Dostęp do artykułów
w Portalu i cała gazeta
w PDF-ie za 1 SMS-a!

Od teraz jeszcze taniej przy płatności on-line!

Płatność kartą lub przelewem
(także z zagranicy)

PODATEK
EXTRA
Street Of Race 3
Festyn Koksowników 2006
Dni Krapkowic 2006
15 lat Klubu Tańca Siera
Malwina Ratajczak - Miss Polonia
KALENDARIUM
LISTA WYSYŁKOWA
Jeżeli chcesz otrzymywać najnowsze informacje z Ziemi Krapkowickiej i Portalu prosto do Twojej skrzynki pocztowej wpisz poniżej swój adres e-mail



KURIER TOP 5
Najczęściej czytane
Tematy Kuriera


Krapkowiczanka najpiękniejszą Polką!
Do woja marsz!
Dam pracę, szukam pracy
Tragedia na żwirowni
Skandal z Miss Polonia

Najlepiej oceniane
artykuły z Kuriera
przez Internautów


Utrudniona przeprawa
Unia dofinansuje
Dobra zmierza ku lepszemu
Dłużnicy pod kontrolą
Na nerwicę najlepsza impreza

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron


Temat Kuriera Jeden człowiek kontra sąsiad, wieś i policja

Siekiery, łapówki i policja

Wszyscy znamy zatarg rodem z Lubomierza, kłótnie Karguli i Pawlaków oglądają kolejne pokolenia. Okazuje się jednak, iż sąsiedzkie waśnie nie zawsze wyglądają tak zabawnie, a nawet są wręcz przerażające.
Sprawa Józefa Konczali oraz Jana Węgrzyna, sąsiadów zza ściany z Kórnicy, trwa od kilku lat i wciąż nie znalazła finału. Wszystko zaczęło się od gołębi.
- Nad moim mieszkaniem Konczala miał swój gołębnik, więc wystosowałem pismo do właścicielki terenu [Irmina Bazarnik, prezes stadniny koni w Mosznej, przyp. red.] o przeniesienie tych gołębi w inne miejsce - mówi Jan Węgrzyn.
W piśmie, które otrzymał czytamy:
'W związku z pana interwencją dotyczącą hodowli gołębi na poddaszu w budynku należącym do stadniny koni w Mosznej, wystosowano pismo do pana Konczali o przeniesienie hodowli poza obręb budynku mieszkalnego, najlepiej do innego pomieszczenia. Ten się zobowiązał do przeniesienia hodowli w trybie natychmiastowym, jednocześnie uznając rację skargi.'

- Musiał przenieść gołębie i teraz się za to mści. Twierdzi, że 1 lipca 2004 r. napadłem na niego w Kórnicy, a w tym dniu nie było mnie w domu. Miałem świadka, niestety on już nie żyje. Jednak zdążył złożyć zeznania - zapewnia Węgrzyn.
- To nie pierwszy jego atak na mnie. Kiedyś mieliśmy zatarg dotyczący lodówki, którą mu dałem za darmo, a on ją sprzedał i zaatakował mnie na moim podwórku. Był pijany, zaczął mnie wyzywać, wyciągnął mnie za ubranie z domu, a kiedy przyszła żona, która słyszała hałasy, to podrapał ją do krwi, a potem skopał mojego psa. Innym razem znów robił zamieszanie, przyjechała policja. Zabrali go dopiero wtedy, kiedy uderzył policjanta - relacjonuje Józef Konczala.
- Podobno zaatakowałem go nożem, ale on ma fałszywych świadków - stwierdza Węgrzyn.

Faktem jest, że to właśnie tym rzekomo fałszywym świadkom uwierzył sąd, który w 2005 r. wydał wyrok w sprawie ataku na Józefa Konczalę i groźby pozbawienia go życia - 3,5 roku w zawieszeniu.
- Groził, że mnie zabije. Kiedy wracałem z gołębnika, wyskoczył na mnie z nożem masarskim i powiedział: 'Dzisiaj dam ci spokój, ale wieczorem jak przyjdziesz, to zobaczysz. Żonę ci wykończyłem, teraz ciebie wykończę' - mówi przez łzy Konczala.
- Konczala w styczniu powypuszczał mi wszystkie kury, złapałem go za rękę, później na wiosnę kaczki mi pozabijał - odbija piłeczkę Węgrzyn.
- On z kolei oskarżył mnie o kradzież prądu, przyjechała specjalna komisja z Zakładu Energetycznego, jej przewodniczący Janusz Węglarz w protokole napisał: 'Nie stwierdzono nielegalnego poboru energii, plomby na licznikach nie były naruszone' - pokazuje protokół Konczala.
- W ramach zemsty ten idiota zadzwonił do Wydziału Gospodarki donosząc, że na moim terenie leży stare drzewo. Zdążyłem tylko pociąć je na kawałki i nawet jeszcze nie sprzątnąłem tego, a on zadzwonił do urzędu. On chyba ze sześć komisji na mnie wysyłał - zapewnia Węgrzyn.

Wydział Gospodarki Gruntami i Ochrony Środowiska UMiG w Krapkowicach przeprowadził oględziny terenu, stwierdzając: 'Podczas wizji lokalnej 3 stycznia 2005 r. ustalono, że w obrębie zabudowy zamieszkanej przez pana Jana Węgrzyna istnieją nieprawidłowości związane z utrzymaniem właściwego porządku i czystości'. Tak jest do dziś, wystarczy porównać tereny przylegające do posesji obydwu panów.Co na to wszystko właściciel terenu? Prezes stadniny koni w Mosznej, Irmina Bazarnik, wystosowała pismo dotyczące konfliktu, w którym czytamy: 'Wielokrotnie rozmawiano z panem Węgrzynem na temat utrzymania przez niego pozytywnych stosunków sąsiedzkich (...) Pouczono go o zasadach współżycia w środowisku i zobligowano do złożenia wniosku o przydział mieszkania w ZGM Krapkowice'
Zapytaliśmy także mieszkańców Kórnicy o opinię dotyczącą sporu.
- Panie! To, co tu się dzieje, to groza! Węgrzyn na uroczystości sąsiadów też wpadał z nożem, denerwując się, że nikt go nie zaprosił. Doszło nawet do tego, że goni dzieci z siekierą! - mówi jedna z mieszkanek wsi.
- Ludzie boją się wychodzić po zmroku na podwórko, nie pozwalają się dzieciom samym bawić. Proszę nie podawać mojego nazwiska, ponieważ mam dzieci i boję się, że przez to może im coś zrobić - mówi z przerażeniem inna Kórniczanka.
- Wyrzucił żonę z domu, która teraz jest bezdomna w Krapkowicach. On jest chory! - stwierdza mieszkaniec ul. Głównej.
Żona Jana Węgrzyna miała podobno powiedzieć jednemu z sąsiadów, że co prawda w Krapkowicach biednie żyje, ale przynajmniej spokojnie: 'Wolę tak żyć, niż z nim' - mówiła żona.

- To prawda, jestem chory. Mam nadciśnienie tętnicze i orzeczenie o stopniu niepełnosprawności - 3 grupa inwalidzka, moje dziecko ma pierwszy stopień niepełnosprawności, od 4 lat leczę się z powodu cukrzycy, od roku jestem na insulinie, dwa lata temu operacja stawu kolana prawego, od tamtego czasu bóle kolana, trudności w chodzeniu, nie mogę nosić ciężkich rzeczy, często chodzę o kuli i mam bóle kręgosłupa - wylicza Węgrzyn.Sąsiedzi mówią, że jego niepełnosprawny syn musi w domu pracować, wynosić wiadro z fekaliami i zajmować się budynkiem.
- Ale ja chcę pracować, tylko przez ten wyrok nie mam możliwości - mówi Węgrzyn
To bynajmniej nie koniec sprawy. Otóż Jan Węgrzyn zapewnia, że cała sprawa została niewłaściwie przeprowadzona, świadkowie Józefa Konczali sfałszowali zeznania, a policja wzięła od niego łapówkę, aby doprowadzić do wyroku skazującego. Wysłał do warszawskiego Biura Kontroli Wydziału Skarg i Wniosków pismo o popełnieniu przestępstwa przez policjanta Dariusza D., który prowadził tę sprawę.
-On pofałszował zeznania świadków - oskarża go Węgrzyn.
Nie ma jednak na to żadnych dowodów. Pomimo tego wciąż wysyła pisma do różnych oddziałów policji. Pokazuje mi jedną z odpowiedzi na jego prośbę, w której Zenon Knapik, naczelnik policji z Opola, stwierdził:
- W odpowiedzi na pana prośbę o interwencję z upoważnienia rzecznika praw obywatelskich uprzejmie informuję, że rzecznik może podejmować działania jedynie wskazane w przedmiotowej ustawie, o ile zaistniała sytuacja będzie wymagała takiej interwencji wynikającej z naruszenia praw obywatelskich. Rzecznik nie może wywierać żadnych nacisków na organy prowadzące postępowanie. Jeśli chodzi o sprawę, w której twierdzi pan, że został skazany na podstawie fałszywych zeznań, to może pan złożyć zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa składania fałszywych zeznań.
- Dlaczego on nadal jest pracownikiem policji? - pyta Węgrzyn.
Dariusz D. nadal pracuje w policji, ponieważ nie było w tej sprawie żadnych dowodów świadczących o tym, że funkcjonariusz dopuścił się przestępstwa. Kolejne pisma Węgrzyna nie wskazywały dowodów czy okoliczności mogących być podstawą do podjęcia dochodzenia.
- Jeżeli kolejne pisma będę powielaniem poprzednich, pozostaną bez odpowiedzi - czytamy w piśmie wystosowanym do Jana Węgrzyna.
- Dokumenty mówią same za siebie. Komenda przesłała pismo zawierające zgłoszenie o popełnieniu przestępstwa - mówi Węgrzyn i pokazuje mi dokument. Jednak mowa tutaj o piśmie Węgrzyna, a nie prokuratury czy Komendy Wojewódzkiej. Nie ma tutaj stwierdzenia popełnienia przestępstwa.
- Ale ja wiem co innego - upiera się.
Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z funkcjonariuszem D., który jednak nie chciał udzielić nam żandych informacji.
- Ludzie, zostawcie mnie w końcu w spokoju. O co wam chodzi? Mam teraz interesanta i nie mogę rozmawiać - usłyszeliśmy od niego.
Nie poznaliśmy stanowiska policjanta w tej sprawie. Z drugiej strony, trudno się dziwić jego wzburzeniu, skoro - jak się dowiedzieliśmy - Jan Węgrzyn groził mu pozbawieniem życia. Jak głosi wyrok sądowy Węgrzyna: 'W dniu 26 lipca 2006 w Krapkowicach na parkingu przed Komendą Powiatową Policji groził funkcjonariuszowi Dariuszowi D. pozbawieniem życia 'przez obcięcie łba siekierą oraz jego żonie przez zaszlachtowanie wzbudzając uzasadnioną obawę spełnienia groźby'.
- W zeszłym tygodniu znów mnie zaatakował, przyjechała policja, a ja to wszystko dołączyłem do kolejnej rozprawy, która jest w czwartek. Wcześniej sąd nakazał mu przeprosić mnie, więc wysłał pustą kopertę poleconym, aby mieć dowód, że wysłał przeprosiny. Na szczęście list otworzyłem przy listonoszce, która była świadkiem, że koperta była pusta. Mam jej oświadczenie na piśmie, które dołączyłem także dla sądu - mówi Józef Konczala.
- Policja nic w tej sprawie nie robi. Czy musi się komuś stać krzywda, aby go zamknąć? - pyta synowa Konczali.
W czwartek dowiemy się jak cała sprawa się zakończy. Jan Węgrzyn przekonany jest o swojej niewinności, sąsiedzi z kolei wciąż żyją w permanentnym strachu, policjant natomiast nie chce udzielić nam żadnych informacji w tej sprawie.
- To nie koniec! Wezwę jeszcze reporterkę nto, a nawet telewizję! - zapowiada Węgrzyn.

Grzegorz Podsiadło


K O M E N T A R Z E
Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy.

DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy.
wróć do Kuriera nr 173


FORUM
DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy!
OCEŃ TEN ARTYKUŁ
Możesz ocenić ten artykuł.
Wybierz ocenę
- czym wyższa tym lepsza.

 1   2   3   4   5   6 
KURIER 173
ŻYCIE DUCHOWEzwiń dział
RÓŻNOŚCIzwiń dział
SPORTzwiń dział
Tabele

Lider poległ w Obrowcu

Nokaut

Wyniki końcowe





AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...

 POLECAMY LOKALNE FIRMY »» ZOBACZ REKLAMĘ » TEXTBOX
 

Wszelkie materiały zamieszczone w Portalu są prawnie chronione.
Kopiowanie w jakiejkolwiek formie bez zezwolenia zabronione.

© 2004 by SONIK & SONIK / KURIER Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
KONTAKT:
portal@krapkowice.net