Krapkowice
Zabił i uciekłCzym jest pies?Coraz częściej słyszymy o braku szacunku dla zwierząt, a nawet więcej - o znęcaniu się nad nimi. Zadzwoniła do nas nasza Czytelniczka, donosząc o tym, czego była świadkiem. - 25 października zapamiętam na długo. Byłam świadkiem, jak kierowca autobusu celowo przejechał psa! To było na wysokości Margaretki za mostem, mogę podać dokładne namiary: kurs z Kamienia Śl. z godz. 12.40, rejestracja autobusu: OEU 0296, kierowca: starszy siwy pan ubrany wtedy w czerwony sweter. Celowo podaję, niech kierowca wie, że źle zrobił - mówi Czytelniczka.Jak do tego doszło? Był korek, jak zwykle w godzinach szczytu w naszym mieście. Auta stały w sznurku jeden za drugim. Nagle na ulicę wbiegł pies, który zatrzymał się na jednym z pasów. - Ten pies stał na ulicy, a kierowca specjalnie ruszył. Widział go, widział, że go przejechał, powinien się zatrzymać i mu pomóc, ale on stwierdził, że co to jest pies, żeby mu pomagać - relacjonuje z drżącym głosem kobieta. - To były godziny szczytu, widziało to mnóstwo ludzi, dzieci także. Dopiero jakiś pan zostawił rower i zniósł zwierzaka z ulicy. W kartonie zawiózł go do weterynarza, ale nie dało się go uratować i trzeba było go już uspać. - Faktycznie, ten pies miał zmiażdżony brzuch, pęknięte kości udowe, a z odbytu wychodziły mu już jelita. Wykrwawiłby się na smierć, więc musiałem go uspać, by się nie męczył. Jeżeli to zostało zrobione celowo, to nie wiem jak kogoś takiego nazwać -opisuje lekarz weterynarii Andrzej Skóra, do którego zwierzę zostało przywiezione. - Rozmawiałyśmy potem z kierowcą, ale on w żywe oczy wszystkiego się wypiera - mówi nasza Czytelniczka. - On jest bardzo nieprzyjemny i już na wejściu ma pretensje do klienta, potrafi przyczepić się czegokolwiek - stwierdza jedna z pasażerek PKSu.Aby nie oskarżać nikogo, próbowaliśmy się skontaktować z kierowcą, by poznać jego opinię w tej kwestii. Jednak na PKSie powiedziano nam, że nie mogą podać nazwiska kierowcy, ponieważ jest ochrona danych osobowych. Kobiety, które był świadkami całego zajścia zgłosiły sprawę straży miejskiej. Co grozi za znęcanie się nad zwierzętami? Ustawa z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. z 2003 r. Nr 106, poz. 1002) od blisko pięciu lat za nieuzasadnione lub niehumanitarne zabijanie zwierząt i znęcanie się nad nimi przewiduje karę roku więzienia, ograniczenia wolności lub grzywnę. Za szczególne okrucieństwo można trafić do więzienia nawet na dwa lata (art. 35). Co więcej, w razie skazania za określone przestępstwo, sąd może orzec wobec sprawcy zakaz wykonywania określonego zawodu.Statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości pokazują, że w 2001 roku za zabijanie lub znęcanie się nad zwierzętami sądy orzekły 127 kar pozbawienia wolności (najczęściej na sześć miesięcy), z czego 110 w zawieszeniu - 87% wyroków pozbawienia wolności orzeczonych w pierwszej instancji to kary, których wykonanie zawieszono. Praktyka sądowa jest taka, że jeśli nawet zostanie wydany wyrok skazujący na pozbawienie wolności to sądy wyższej instancji zawieszają wykonanie wyroku, kierując się 'znikomą szkodliwością społeczną'. W ustawie czytamy także, że 'prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, obowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb, o których mowa w art. 33 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt'.Pozostaje nam teraz czekać na finał całej sprawy. Faktem jednak jest, że kierowca reprezentuje swoją firmę, zatem jego zachowanie rzutuje na całościowy obraz PKSu. Grzegorz Podsiadło, www.huby.seo.pl |