

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Wybory
Kryzys demokracji?Tonący brzydko się chwyta?Wydawało by się, że zniechęcenie do polityki sięgnęło już najwyższego poziomu. Codziennie jednak rekord apatii jest podbijany i to z zawrotnym przyrostem. Zdarza się, że działacze, którzy na niejednych wyborach zjedli już zęby, z dnia na dzień dochodzą do wniosku, że bycie samorządowcem to zajęcie nie dla nich. To objaw niespotykanej dotąd choroby - choroby demokracji. Jeżeli wieloletni aktywny samorządowiec podpisuje zgodę na kandydowanie, a później rezygnuje ze startu w wyborach to może to być wypadek losowy. Jeżeli robi tak kilku, z jednej listy, to można śmiało przypuszczać, że niewiele ma to wspólnego z przypadkiem. Mowa tutaj konkretnie o rezygnacji kandydatów z gogolińskiej listy Przyszłość dla Śląska do rady powiatu, ale to tylko jeden, najbardziej widoczny gołym okiem przykład. W tym roku zjawisko politycznego terroru ujawniło się w wyborach samorządowych w tak porażającej skali. Mamy sprawdzone sygnały o naciskach na wielu kandydatów i potencjalnych kandydatów z Krapkowic i Gogolina. O ile z poprzednich wyborów wielu samorządowców pamięta sugestie skierowane do osób związanych zawodowo z administracją, to nie zdarzało się wcześniej, żeby ludzie wycofywali się już po zgłoszeniu ich kandydatury do komisji wyborczych. Jak się dowiadujemy, powodem rezygnacji ze startu były naciski i jawne przypadki zastraszania - najczęściej utratą pracy przez kandydata albo kogoś z jego rodziny. - Prawa obywatelskie i ich obrona to jedno, ale co powiem rodzinie, jak stracę pracę? - pyta jeden z pracowników urzędu miejskiego, który zrezygnował z kandydowania po rozmowie z szefem. Oczywiście prosi o niepodawanie nazwiska. Praktycznie tylko Andrzej Mrowiec nie zastrzega anonimowości, gdy przyznaje bez szczegółów w nto: - Były naciski, musiałem dokonać wyboru i dokonałem go, choć wiem, że pozbawianie mnie czynnego prawa wyborczego to łamanie konstytucji. Naciski zdarzały się także w Krapkowicach. Kilka osób odmówiło kandydowania z list m.in. Platformy Obywatelskiej w obawie o reakcję obecnych władz gminy. - To niedopuszczalne w demokracji. Niestety nie mogę ujawnić nazwisk i załatwić sprawy w taki sposób, w jaki powinna być załatwiona. Najważniejsze jest dobro tych osób, dlatego obiecałem, że personalia zostaną tajemnicą. Myślałem, że czasy, kiedy trzeba było wybierać między swoim sumieniem a chlebem już minęły. Wróciły teczki i ubecy w dyskusji publicznej to i wróciły stare metody. - mówi Maciej Sonik, szef krapkowickiej Platformy Obywatelskiej i jej kandydat na burmistrza Krapkowic, po czym dodaje: - Pierwsze zniechęcano zainteresowanych kandydowaniem, potem naciskano na kilka osób, które już podpisały dokumenty. Jak to nie podziałało to obiecywano im stołki. Widać stara gwardia broni się tak zaciekle, jak nigdy - kończy Sonik. Naciski ze strony władz to nie tylko 'zniechęcanie' kandydatów do uczestnictwa w wyborach po 'złej stronie'. To także niepisany zakaz wywieszania w wynajmowanych sklepach innych plakatów niż urzędującego burmistrza. Nie na wszystkich to działa, ale większośc woli nie ryzykować. Nie wiadomo ile w tym celowego działania przedstawicieli władzy, a ile zwykłej obawy i klimatu niesprzyjającego wyrażaniu swoich poglądów. - Niewykluczone, że niektórym tylko wydaje się, że istnieją naciski. Czasem pewnie podwładni, aby 'pomóc' szefowi, z własnej inicjatywy sugerują 'dobrze widziane' zachowanie. Osobiście nie mogę sobie wyobrazić, aby na taki pomysł wpadł burmistrz Solloch. - przyznaje Sonik. To jednak wskazuje, że 'stara gwardia się broni' - choć bardziej demokratycznymi metodami - przyznaje nam jedna z osób związana z krapkowickim urzędem. - To widać, kiedy przejrzy się listy Krapkowickiej Unii Samorządowej. Zebrali się tam wszyscy radni z różnych opcji, którzy wspólnie będą walczyć, żeby nie stracić swoich stołków. - kwituje. - Oprócz nich kandydują przede wszystkim byli radni, lekarze i urzędnicy. - Nie można mieć nic przeciw takiemu sposobowi 'obrony układu', bo tak się o tym już powszechnie mówi - wyjaśnia Sonik. - To może nawet lepiej dla nas, bo to widoczne jak na dłoni. Wiem, że mieszkańcy to już odpowiednio oceniają.Wszystko rozstrzygnie wynik wyborczy 12 listopada. Wnioski pokaże decyzja wyborców, jeżeli będzie jeszcze chciało im się iść do lokali wyborczych i... nikt ich nie będzie naciskał. DR |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
krapkowice gogolin
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 175 |  |
|
|
|
|