

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Tajemnicze miejsce
DąbrówkaNiesamowita Szpica?Jest na naszym terenie kilkanaście miejsc, na myśl których jeży się włos na głowie. Jednym z nich jest Szpica - najwyższe wzniesienie w gminie Gogolin (256m. n. p. m.).
Na Szpicę można dojechać z dwóch stron: od Kamionka lub od Dąbrówki (zjazd z drogi wojewódzkiej nr 409 relacji Strzelce Opolskie – Krapkowice). Jest ona widoczna już z szosy, a przy słonecznej pogodzie biała wieża kamienna, która znajduje się na szczycie wzniesienia, wyróżnia się na tle lasu.Uzbrojeni w aparaty i kamerę video wybraliśmy się na Szpicę na kilka dni przed zepsuciem się pogody, słysząc bardzo wiele o jej niesamowitym klimacie i o potencjalnych duchach. Z resztą, sama legenda głosi, że owa kamienna wieża to pozostałość po zamku, którego właścicielem był zamożny, ale bardzo skąpy i chciwy władca, prowadzący bardzo hulaszcze życie. Pewnego dnia na zamku odbywała się uczta. Dookoła rozlegał się śpiew i muzyka. Akurat wtedy przechodził tamtędy wędrowiec-żebrak, a może pielgrzym, który podążał do miejsca urodzenia św. Jacka w Kamieniu Wielkim. Strudzony spiekotą dnia zakołatał do bramy zamkowej, prosząc o kromkę chleba i schronienie przed zbliżającą się burzą. Nie dość, że nic nie otrzymał, to jeszcze poszczuto go psami. Rozżalony żebrak przeklął pana i cały jego majątek. Wnet sprawiedliwości stało się zadość.
 | Tego samego dnia ognisty piorun uderzył prosto w zamek, który natychmiast zapadł się pod ziemię. Wokół pozostały tylko porozrzucane głazy i kamienna wieża-szpica. Nikt się nie uratował. Po pewnym czasie, co rusz w jej pobliżu zaczęły pojawiać się tajemnicze zjawy - „biała dama” z czarnym psem, trzymającym w pysku dwa płonące klucze zamczyska. (Niektóre wersje legendy podają, że była to „czarna dama”). Miejscowi ludzie omijali to miejsce z daleka. Co pewien czas pies pojawiał się myśliwemu Jaroszowi w lesie, lecz kiedy go chciał zabić, to broń, mimo że wypaliła, nie czyniła psu krzywdy. Z kolei „białą damę” spotkała mieszkanka Kamienia Śląskiego – pani Juraszek, kiedy to zbierała jagody w lesie. W samo południe pojawiła się obok niej i zagrodziła drogę ucieczki przerażonej kobiecinie. Poprosiła ją o codzienną modlitwę w jej intencji, w przeklętym miejscu zapadniętego zamku.. Przyobiecała staruszce, że wynagrodzi jej trudy nocnych wypraw na Szpicę. Bogobojna kobieta bardzo gorliwie wypełniała prośbę „białej damy”. Mimo podeszłego wieku wchodziła codziennie o północy na Szpicę i prosiła Boga o wybaczenie wyrządzonych ludziom krzywd przez właściciela zamku. Tak też się stało – żona chciwca została uwolniona od ciążącej na niej klątwy. Wówczas w nagrodę „biała dama” przepowiedziała staruszce datę jej śmierci. Ta pobożna i poczciwa kobieta przyjęła tę wiadomość z wielką pokorą. Dokładnie za rok pani Juraszek poczuła się słabo i położyła się do łóżka. Wtedy ukazał się jej ów czarny pies z otwartą paszczą ziejącą ogniem i brzęczącymi kluczami. Pies przemówił ludzkim głosem i chciał, by Juraszkowa i jego wybawiła z przekleństwa. Staruszka tak się przestraszyła, że wnet umarła.
 | A co z dziedzicem zaklętym w psa? Ponoć włóczy się nadal po lesie. Według legendy może on raz na sto lat poprosić kogoś o wybawienie. Ostatnio widzieli go żołnierze, strzegący lotniska w Kamieniu Śląskim, podczas stanu wojennego. Jeden ponoć zmarł na zawał, a kilku innych w szoku przewieziono do szpitala. Do dziś Góra Szpica owiana jest wielka tajemnicą. Jak legenda głosi, w lochach zapadniętego zamku znajduje się podziemne przejście w kierunku Dąbrówki, które kończy się przy drodze z Gogolina do Strzelec Opolskich. Prawdopodobnie korzystali z niego zbóje zatrudnieni przez właściciela zamku, którzy napadali na skrzyżowaniu dróg wędrujących tamtędy kupców i znikali ze zdobyczą w podziemnych lochach prowadzących do dawnego zamku.Tyle, jeżeli chodzi o legendę. Niektórzy twierdzą, że bardzo łatwo tam zabłądzić, a duszący klimat sprawia, że jak najprędzej chce się opuścić szczyt. Niestety, nie było nam dane doświadczyć tych niesamowitych przeżyć. Na szczyt dotarliśmy prostym szlakiem, który ani nie rozgałęzia się, ani nie kończy nagle. Sam szczyt jest zarośnięty przez drzewa i krzewy, co niekiedy sprawia, że trudno przez nie przejść. Mnogość tych gałęzi powoduje delikatny półmrok i być może przez to tworzy pozory zagęszczonego powietrza. Na samym szczycie są porozrzucane głazy, prawdopodobnie pozostałość po zamku, o którym mowa w legendzie. Tuż obok podstawa niegdysiejszej wieży obserwacyjnej z zardzewiałymi drabinkami. Dochodzimy do widzianej z jezdni kamiennej pięciometrowej wieżyczki. Widać stamtąd całą okolicę, Krapkowice, Gogolin, a przy dobrej pogodzie nawet i Góry Opawskie. Niestety, nie ma nic więcej, co możnaby zobaczyć na szczycie Szpicy. Nie spotkaliśmy także żadnych zjaw, nie nawiedziła nas 'biała dama', ani pies z kluczami w zębach, zatem rozczarowani wróciliśmy do domu. Ile prawdy w legendzie, tego nie wiadomo. Być może niesamowite przeżycia, jakich doznają niektórzy na tym wznesieniu są wynikiem autosugestii i wielkiego wpływu legendy. Nam nie było to dane. Grzegorz Podsiadło |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
krapkowice
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 177 |  |
|
|
|
|