

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Felieton
Moim zdaniemWszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze*Od dwóch miesięcy radni Mniejszości Niemieckiej oburzają się na niesprawiedliwość, której rzekomą przyczyną stała się rezygnacja z prac w komisjach radnego Józefa Wilkosza. Podejrzewałem, że reakcja ta wynika z niezrozumienia przesłanek, jakimi kierował się radny, zgłaszając, że nie chce być członkiem żadnej komisji. A te zrozumieć nietrudno. Radny jest lekarzem i nie ma możliwości, aby wizyty umówionych pacjentów przełożyć ze względu na posiedzenie komisji, o którym dowiaduje się dwa dni wcześniej. Jak tłumaczył - chciał być fair i oddać to pod osąd wyborców. Z wielką ochotą w tej ocenie - wyborców wyręczyli polityczni przeciwnicy.
Radnych Mniejszości Niemieckiej zabolało to, że zgodnie z obowiązującymi przepisami, Wilkoszowi nie można było potrącać diet za nieobecności na komisjach, skoro do nich nie należał. Gdy taka nieobecność zdarzy się radnemu, który w komisji zobowiązał się pracować, to musi się on liczyć z obcięciem uposażenia o 10%. Nie można powiedzieć, że zabolały ich portfele, bo w żaden sposób nie pogarszało to ich sytuacji. Ujawniło się typowo polskie (a nie niemieckie!) myślenie: skoro mnie zabierają, to dlaczego nie innym? I tak pod hasłem równego traktowania rozpętano wojnę o cięcia w diecie Wilkosza.
Pierwsza propozycja, zgłoszona przez Zarząd Powiatu Krapkowickiego, mówiła o obniżeniu diety o 60% za 'rezygnację z prac w dwóch komisjach' i 30% za rezygnację z jednej. Komisja budżetu i finansów złagodziła potrącenia do 40% i 20%. Ze sprawiedliwością nadal nie miało to wiele wspólnego. Przecież łatwo policzyć, że co dwa miesiące (tak są zaplanowane sesje) odbywają się średnio cztery posiedzenia komisji, więc średnio - dwa na miesiąc. Nieobecny członek komisji może więc przeciętnie stracić ok. 20% miesięcznej diety, a nie 40% czy 60%.
Z pomysłu się jednak wycofano, bo na sesji pojawiła się całkiem nowa propozycja. Zaproponowano, żeby dieta radnego zależała od tego, do ilu komisji należy. Jeżeli do żadnej, to przysługuje mu dieta w wysokości 50% najniższego wynagrodzenia. Gdy radny pracuje w jednej komisji to 60%, a dopiero, gdy w dwóch to 75% (czyli tyle, ile dotychczas). Wszystkich trzeba bowiem - jak to powtarzano do znudzenia - traktować równo.
Trzeba przyznać, że dość mądre to było tłumaczenie. Poszliśmy więc tym śladem i sprawę 'sprawiedliwości finansowej' postanowiliśmy załatwić do końca. W imieniu Klubu PO+UO złożyłem wniosek o objęcie potrąceniami za nieobecności także członków zarządu. Dzisiaj otrzymują oni za pełnienie swoich obowiązków ponad 2,5 raza większą dietę od 'zwykłego radnego'. Proponowaliśmy więc, aby za każdą nieobecność na posiedzeniu zarządu potrącać im po 15% diety. Wysokość proponowanego potrącenia wynika z prostych obliczeń. W miesiącu zarząd zbiera się zwykle czterokrotnie. Nieobecny na wszystkich posiedzeniach zarządu członek straciłby więc 60% swojej diety, która zrównałaby się wtedy z dietą radnego nie zasiadającego w zarządzie. (190% najniższego wynagrodzenia - 60% potrącenia = 76%). Wniosek został odrzucony 10 głosami rządzącej formacji (w tym 4 głosy członków zarządu: Macha, Pieszkała, Burkat, Willim).
MN odrzuciła wniosek bez poważnych argumentów. Trudno za taki uznać sugestię starosty Alberta Machy o 'zaangażowaniu emocjonalnym' członków zarządu. Żaden to także argument, że wniosek nie był przedyskutowany przez komisję. Przegłosowane chwilę później stawki, wymierzone personalnie w Wilkosza (o czym przecież wspomniał w uzasadnieniu starosta), też pojawiły się dopiero na sesji i komisja również nimi się nie zajmowała.
Z głosowania radnych MN wynika więc jasno, że sprawiedliwość jest dobra, gdy usprawiedliwia działania na niekorzyść radnego opozycji. Może jednak być zła, gdy dotyczy wierchuszki powiatowej władzy. Wszyscy radni są równi, ale niektórzy są równiejsi...
Mnie jednak taka 'sprawiedliwość' nie przekonuje! Do sprawy wrócimy, składając stosowny projekt uchwały przed następną sesją. Jeżeli będzie trzeba, będziemy go składać do skutku - także na kolejnych sesjach. 'Folwark Zwierzęcy' Orwella, z którego zaczerpnąłem tytuł, nie może być wzorem dla władzy. Nawet wtedy, gdy dysponuje ona bezwzględną większością głosów. Liczę, że część radnych z MN też jest o tym przekonana i nie będzie chciała po raz kolejny podnosić rąk w niesłusznej sprawie, która ich kompromituje. Sprawiedliwie kompromituje.
* George Orwell, Folwark Zwierzęcy Maciej Sonik
Przewodniczący Klubu Radnych Platformy Obywatelskiej i Unii Obywatelskiej w Radzie Powiatu Krapkowickiego |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
krapkowice gogolin strzeleczki zdzieszowice walce
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 198 |  |
|
|
|
|