Opolszczyzna jest dość specyficznym rejonem, jeśli chodzi o pracę młodych. Nikt tu pracować nie chce, bo przecież eldorado-vaterland za Odrą oferuje o wiele więcej możliwości. To nic, że te większe możliwości, to w efekcie zbieranie cebuli, sprzątanie i mycie witryn o 6 rano..., najważniejsze jest to, że wypłata jest w „ojro”. Jestem zdania, że taka metoda przynosi więcej złego niż dobrego, ponieważ przez pół roku tyrają (lub, co jest częste, jadą na garnuszku niemieckiego socjalu), a potem wracają z tymi „ojro” i przez resztę roku żyją tu jak w „matriksie”. Są kompletnie zniechęceni perspektywą pracy od poniedziałku do piątku, przez cały rok za „czapkę śliwek”, więc wracają z powrotem......
zgadzm sie w 99% troche pszesadasz z tym kapitalizmem.
szczególnie podobało mi si to porównanie z matrixem .Po pewnym czasi ktoś wyciagnie wtyczke z głow takich ludzi ibędą mieli reset
RESPECT FOR DUBERMAN