- Szukam pracownika od listopada 2006. Złożyłem ofertę pracy w PUP i do tej pory nikogo do pracy nie ma. Panie z urzędu ciągle mi tłumaczą, że zimą to jest ciężko kogoś znaleźć, wiosną już łatwiej, a najlepiej latem, jak uczniowie pokończą skończą szkoły... A tu zaraz będzie koniec wakacji... - mówi właściciel sklepu w Kamionku. ...
Problem jest złożony, trzeba się wcielić w 3 strony: urzędu, pracodawcy i bezrobotnego. Niestety w Polsce obowiązuje chory układ i każda z w/w stron ma swoje minusy. Pracodawcy którzy mają dobre oferty zatrudniają ludzi znajomych bądź w jakiś sposób powiązanych ze sobą, nie zawsze o odpowiednich kwalifikacjach, reszte słabych ofert jest z niskimi zarobkami i żadnymi wizjami rozwoju. Natomiast niektórzy bezrobotni mimo nie najlepszych kwalifikacji chcą "gruszek na wierzbie" i nie chce im sie nic robić. Z kolei machina rynku pracy polega na ciągle zmieniających się przepisach mających na celu wyrejestrowanie jak największej liczby bezrobotnych, by potem ładnie wygladało w statystykach ogólnopolskich ja pięknie bezrobocie zmalało. A tylko i wyłącznie zmalało, bo ludzie wyjeżdżają za granicę!!! Jeżeli osoba po studiach ma pracować za 800zł na rękę, a za granicą zarobi 10 razy tyle w miesiąc, to cos tu jest nie tak.