- Bezdomny mężczyzna, dla którego widać higiena jest rzeczą istotną skierował się do urzędowej łazienki, gdzie spokojnie się wymył i ogolił - poinformował nas jeden z mieszkańców Zdzieszowic....
Urząd Miasta i Higieny
Autor: Greg (---.tpnet.pl)
Data: 24-01-05 23:38
Patrzcie - taki bezdomny a lepiej rozumie niektore rzeczy niz wiekszosc urzednikow.
Urzad Miasta jest finansowany przeciez z pieniedzy spolecznosci lokalnej - tak wiec - niezaleznie od tego czy ten pan ma dom czy nie - to jak jest czlonkiem tej spolecznosci - to jest *jego lazienka*. I wlasnie z niej skorzystal bo nie ma innej.
Moze gdyby urzednicy podobnie podchodzili do tego co jest czyje i za czyje pieniadze te wszystkie komorki, samochody sluzbowe, niezle wyplaty, odprawy, nagrody, premie i przywileje to Pan Bezdomny mialby dom i swoja lazienke...
Greg, nie do końca masz rację. Urzędowa łazienka to nie *jego łazienka* tylko urzędników. Przecież Urząd to miejsce pracy urzędników i jako takie, zapewnia im zaplecze socjalne, w tym też łazienkę. To byłby socjalizm łazienkowy :-) Ale postawa tego człowieka zasługuje na szczególne uznanie i jest wyraźnym sygnałem, że tacy ludzie nie są marginesem czy elementem społecznym, ale posiadają kulturę osobistą, potrzeby i prawa, których miasto nie potrafiło w inny sposób zapewnić.
Lazienki (chodzi tu raczej o sanitariaty pewnie bo przypuszczam ze wanny tam np. nie ma) sa DLA PETENTOW, utrzymywane z ich pieniedzy jak to jest na calym swiecie. W calej zachodniej Europie nie ma nawet przywileju ubikacji "TYLKO DLA URZEDNIKOW" ale w Polsce chodzi pewne o kulture osobista "pospolitego petenta" i jakosc sluzb sanitarnych (sprzataczki). Byc moze jak sie naucza ludzie korzystac z ubikacji w sposob cywilizowany to urzednik bez obawy tez bedzie mogl zalatwic potrzebe w takiej "publicznej" ubikacji. Poki co niech jest jak jest (segregacja lazienkowa) :-)
Wracajac do tematu:
Poki co to po pierwsze urzedy sa dla ludzi bo oni za nie placa.
Po drugie ubikacje dla pracownikow sa zamkniete na klucz i stanowia zaplecze socjalne pracownika urzedu.
Po trzecie to nie marze o tym zeby miasto zapewnilo temu panu mieszkanie (nawet Prezydent K. ktory obiecywal mieszkania) ale moze toalety publiczne na terenie miejscowosci to nie jest zbytek luksusu a element cywilizowanego swiata - i tyle by starczylo.
A ty Witku jak wyjedziesz zagranice (zachod) to wejdz do pierwszego lepszego urzedu albo wiekszego sklepu. Tam ubikacje publiczne sa... i to czynne i czyste. U nas ani to, ani to.
Wątek porusza temat łazienki/ubikacji/toalety w konkretnym urzędzie i na pewno nie chodzi tu o sanitariat, jak też jakakolwiek urzędowa łazienk nie może być traktowana w taki sposób. Istnieje szereg oddzielnych przepisów nt. tych pomieszczeń i ich przeznaczenia. Jestem przekonany, że nikt w urzędznie nie przewidywał, że w toalecie ktoś będzie odbywał czynności zw. z poranną czy wieczorną toaletą..
Ale fakt, są pomieszczenia dla urzędników i dla petentów. Niestety, również tam nikt chyba nie przewidział, że znajdzie się ktoś w potrzebie, kto nie ma własnego pomieszczenia tego typu. Ten pan nie
mając innego wyjścia (bo kultura mu nie pozwalała), wybrał toaletę urzędową (dla petentow) jako jedyną dostępną.
Aż strach pomyśleć, co będzie się działo, kiedy do tej miejscowości przyjedzie wycieczka... W 'toj toju' ogolić ani umyć się nie da, a w święta biura są pozamykane.