 > >
Temat Kuriera
Czy naprawdę jesteśmy inni?Bariery nie do przejściaNie widać ich na ulicach, w urzędach, szkołach, na uczelniach... Trudniej im znaleźć pracę. Przez całe życie borykają się z barierami architektonicznymi, prawnymi, finansowymi, organizacyjnymi, a także... mentalnymi. Należy o nich pamiętać, tym bardziej, że obchodzimy Europejski Rok Osób Niepełnosprawnych.Piotr jest młodym mieszkańcem os. XXX - lecia w Otmęcie. Kilka lat temu uległ nieszczęśliwemu wypadkowi. Od tej pory porusza się na wózku inwalidzkim. Po tym zdarzeniu przez około rok czasu mieszkał na IV piętrze, obecnie na szczęście ma kawalerkę na parterze. Jednak gdyby nie stała pomoc matki, przyjaciół i znajomych nie mógłby i tak wyjść z domu, umyć się czy samodzielnie przygotować posiłku. Jego mieszkanie ma 28 m2 i jest kompletnie nieprzystosowane do potrzeb osoby jeżdżącej na wózku. A potrzeby te są duże.- W swojej kuchni jeszcze nigdy nie byłem. Muszę liczyć na innych nawet przy zaparzeniu herbaty - skarży się Piotr. Wyburzenie ścianek działowych oddzielających kuchnię od pokoju to tylko jedno z wielu niezbędnych zadań. Piotr nie może korzystać też z łazienki. Trzeba poszerzyć otwór drzwiowy do łazienki i zamontować nowe drzwi. Konieczny jest brodzik zamiast wanny, a także przesunięcie muszli i montaż podchwytów. - Najpilniejsza sprawa to jednak zrobienie podjazdu do balkonu. Koszt tego tylko przedsięwzięcia to ok. 8 - 12 tys. zł, a moja renta socjalna wynosi obecnie 180 zł. Co mogę za tę sumę zrobić? - retorycznie pyta Piotr.Dobroczyńcy poszukiwaniOsoby niepełnosprawne mogą się starać o środki finansowe z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Organem wydającym decyzję dotyczącą dofinansowania osób indywidualnych jest Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. Jednak PCPR dysponuje ograniczonymi środkami, a lista osób oczekujących na realizację likwidacji barier architektonicznych jest długa.- W ubiegłym roku PFRON nie zaplanował żadnych środków na ten cel. Wszystkie wnioski z poprzednich lat musiały więc poczekać - mówi Sylwester Klimowicz, inspektor ds/ osób niepełnosprawnych w PCPR. Matka Piotra już od 1999 r. stara się o dofinansowanie.- Wprawdzie na początku dostaliśmy 3,5 tys. zł na remont łazienki, gdy Piotr mieszkał jeszcze na IV piętrze. Zrezygnowaliśmy z tych pieniędzy, gdyż staraliśmy się o mieszkanie na parterze. Teraz z PCPR dostaliśmy niewiele więcej, a żadna firma budowlana za tę sumę nie zrobi nam podjazdu - stwierdza pani Teresa.PCPR może maksymalnie dofinansować 80 % inwestycji. Jak wyjaśnia Sylwester Klimowicz z powodu dużej ilości wniosków, w tym roku największa kwota dla osoby nie przekracza 4 tys. zł.- Na likwidację barier architektonicznych znalazło się w tym roku ponad 83 tys. zł i musieliśmy obdzielić sprawiedliwie wszystkich oczekujących. W tym roku pozytywnie rozpatrzyliśmy 28 wniosków.W efekcie kwoty są na tyle nieadekwatne do prawdziwych kosztów, że wiele osób w ogóle z nich rezygnuje. Choć każda kwota jest przydatna, by uzyskać pieniądze z PCPR, trzeba zobligować się na piśmie do całkowitego zrealizowania zadania. Co to oznacza w praktyce? Nic, tylko wyłożenie reszty pieniędzy przez niepełnosprawnego (czyt. jego rodzinę bądź znalezionych dobroczyńców). Problemy związane z pokonaniem nie tylko architektonicznych barier potwierdza inna mieszkanka XXX - lecia, także poruszająca się na wózku.- Mieszkam na parterze i o podjazd też musiałam walczyć. Gdyby nie pomoc zakładu w Górażdżach, gdzie pracuje mąż, nie miałabym szans na ten podjazd. Pieniądze z PCPR dostaliśmy w dwóch ratach, w sumie ok. 7 tys zł. A cała inwestycja, włącznie z przebiciem ściany w bloku i zamontowaniem drzwi wyniosła ok. 20 tys. zł. Do rozmowy włącza się mąż.- Takim osobom powinno się ułatwiać życie, a wykonanie takiego podjazdu to załatwianie masy formalności. Najpierw musieliśmy uzyskać pisemną zgodę współwłaścicieli bloku. Potem trzeba mieć pozwolenie geodetów, architektów. Samo wykonanie projektu to ok. 400 - 500 zł. Samemu trzeba znaleźć firmę, która wykona to zadanie. Prawdę powiedziawszy taniej i szybciej wyszłoby, gdybym zrobił to po swojemu, a potem zarejestrował jako samowolę budowlaną.Inny mieszkaniec Otmętu, Zbigniew Małodziński, także jest osobą poruszającą się na wózku. Problem wyjazdu z mieszkania pomogła rozwiązać mu gmina (poprzedni zarządca budynku), która partycypowała w kosztach zakupu windy ręcznej, zrobieniu ogrodzenia i dobudowania kawałka chodnika. - Najpierw też starałem się o podjazd, ale balkon położony jest 1,4 m nad ziemią i z tego co pamiętam zgodnie z przepisami może być maksymalnie 6 cm spadu na metrze. Wyszło więc ponad 20 m podjazdu. To masa betonu - uważa mieszkaniec ul. Ks. Duszy. Również pan Zbigniew narzeka na kilogramy papierów i ilość straconego czasu, zanim cokolwiek udało się załatwić. Uważa ponadto, że wzorem Zachodu, część mieszkań na parterze w nowopowstających budynkach, powinna być już od razu przystosowana dla osób niepełnosprawnych.Nieustanny brak pieniędzyPo przekroczeniu domowego progu osoba na wózku napotyka kolejne bariery.- Ostatnio przed moim blokiem kładli nowy chodnik. W spółdzielni mieszkaniowej wiedzą o moich problemach, więc mogli mi choć jakiś zjazd z tego chodnika przed klatką zrobić - uważa Piotr. Według Sylwestra Klimowicza spółdzielnia, która jest właścicielem bloku, w którym mieszka Piotr, powinna też ponieść część kosztów wybudowania podjazdu.By człowiek na wózku mógł normalnie funkcjonować, musi żyć w otoczeniu dostosowanym (choćby w minimalnym stopniu) do swoich potrzeb. Okazuje się, że miasta są najeżone architektonicznymi barierami. Problemem jest poruszanie się po ulicach (nierówne chodniki, brak zjazdów przy przejściach dla pieszych), a większość szkół, uczelni, urzędów, kin, restauracji, dworców, toalet publicznych, ba nawet szpitali i przychodni nie ma podjazdów, odpowiednio szerokich wejść, o platformach pozwalających na pokonanie schodów nie wspominając. Co gorsza, dotyczy to nie tylko starych gmachów, ale także tych zbudowanych lub wyremontowanych po 1994 roku, mimo że zgodnie z prawem budowlanym powinny być one dostępne dla niepełnosprawnych. Właściciele budynków oraz gminy ten brak dostępności tłumaczą oczywiście brakiem pieniędzy na znoszenie barier. Tymczasem zrobienie podjazdu dla wózków kosztuje od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych; takie kwoty w większości inwestycji stanowią zaledwie znikomy ułamek wszystkich kosztów. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w średnich i małych miastach oraz na wsi. Tu niepełnosprawni są praktycznie uwięzieni w domach, rzadko też korzystają z przysługującej im pomocy powołanych do tego instytucji.Ku dobremuNa szczęście ta sytuacja powoli, lecz systematycznie ulega w naszym powiecie poprawie. W Starostwie Powiatowym jest już podjazd. I choć brakuje windy, to jak twierdzą osoby niepełnosprawne, urzędnicy schodzą na dół i ich sprawy są zawsze szybko załatwiane na parterze. O windzie marzy też Bożena Mistygacz, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego w Otmęcie, w którym uczą się dwie niepełnosprawne osoby. Na razie dla nich zrobiono podjazd. Także Publiczna Szkoła Podstawowa nr 3 w Zdzieszowicach w związku z tworzeniem klas integracyjnych zbiera fundusze na likwidację barier architektonicznych. W Krapkowicach jeden z budynków UMiG dysponuje windą. Bardzo przydatne okazały się Warsztaty Terapii Zajęciowej - gminnej jednostki przeznaczonej też dla osób na wózku. Na ostatniej sesji Gminy Krapkowice radna Karwecka apelowała o obniżanie progów z myślą o takich osobach. UMiG w Gogolinie w latach 2004 - 2006 ma w planach likwidację barier w swoim budynku. Oczywiście jest jeszcze wiele do zrobienia. Nie tylko osoby niepełnosprawne denerwuje fakt, że siedziba Ośrodka Pomocy Społecznej w Otmęcie znajduje się aż na III piętrze. W budynku SP ZOZ jest podjazd i są windy, ale co z tego skoro osoba na wózku do tych wind nie wjedzie. O problemach z barierami architektonicznymi niech świadczy wypowiedź wspominanej wyżej mieszkanki XXX - lecia.- Lokal wyborczy w moim obwodzie znajduje się na piętrze, więc mój mąż już kilka razy wnosił mnie na barkach, bym mogła zagłosować - stwierdza z uśmiechem na ustach moja rozmówczyni i sprawnie wyjeżdża z mieszkania, by wyprowadzić psa. Artur Jackowski | krapkowice
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_1037> [07.09.2008 20:04:02]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|