 > >
Powiat
RolnictwoKasa do zdobyciaW poniedziałek 27 października w Starostwie Powiatowym w Krapkowicach gościł Antoni Jastrzembski, dyrektor Biura Rolnictwa i Rozwoju Wsi przy Urzędzie Marszałkowskim Województwa Opolskiego.Przedstawiciel władz wojewódzkich przybliżył programy związane z restrukturyzacją polskiego rolnictwa w związku z wejściem do UE oraz starał się zachęcić zaproszonych rolników do korzystania z unijnych środków. Na spotkaniu problemy i wątpliwości rolników wyjaśniali także reprezentanci Wojewódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego z siedzibą w Łosiowie.Sądząc po frekwencji, wydaje się, że takich spotkań powinno być więcej. Przybyłych na spotkanie rolników z naszego powiatu było więcej, niż miejsc w sali starostwa. Poza tym na kilka miesięcy przed wejściem w struktury unijne lokalnym rolnikom wciąż brakuje wiedzy na ten temat. Przede wszystkim, jak wielokrotnie podkreślił dyrektor Jastrzembski, rolnicy nie wykorzystują środków finansowych przeznaczonych na rozwój tego sektora gospodarki. - Opolszczyzna wykorzystała zaledwie 17 % środków z SAPARD-u. Pieniądze trafiają do innych województw - grzmiał przedstawiciel urzędu marszałkowskiego i dla zobrazowania sytuacji podał przykład 'biednej' Kielecczyzny, która dzięki unijnym pieniądzom w wielu dziedzinach już wyprzedziła 'bogatą' Opolszczyznę.Program SAPARD zakłada wykorzystanie środków przedakcesyjnych na rzecz rozwoju rolnictwa i obszarów wiejskich. Powiat krapkowicki pod tym względem należy do najsłabszych w województwie. Z naszego powiatu w tym roku napłynęły zaledwie 3 wnioski, a czwarty jest w trakcie realizacji. Przedstawiciele WODR stwierdzili, że przy pomocy SAPARD-u można kupić nawet ciągnik lub kombajn zbożowy, o ile sprzęt ten jest przydatny przy produkcji pasz dla krów mlecznych bądź zwierząt rzeźnych. Niedawno w mediach ukazała się informacja, że wnioski na SAPARD można składać tylko do końca lutego przyszłego roku.Zdaniem Jastrzembskiego pieniędzy na różne programy wsparcia oraz rozwoju wsi i rolnictwa jest mnóstwo. - Najważniejsze, jak do tych środków dotrzeć - podkreśla dyrektor. Projekt Planu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2004-2006 zakłada m. in. wsparcie dla gospodarstw niskotowarowych, a także dla obszarów o niekorzystnych warunkach gospodarowania (niekorzystna rzeźba terenu, niska klasa gleb, nieuregulowane stosunki wodne, wysoki wskaźnik demograficzny). Według Jastrzembskiego w powiecie krapkowickim też można znaleźć wioski o niekorzystnych warunkach gospodarowania. - Rolnicy muszą jednak sami sprawdzić, czy ich miejscowości spełniają te kryteria. Rolnicy mają też szansę na renty strukturalne, dające możliwość przejścia na wcześniejszą i wyższą emeryturę.Krajowy Program Środowiskowy zakłada m. in. promocję rolnictwa przyjaznego środowisku. - To kolejny program i kolejna kasa do zdobycia - mówi przedstawiciel BRiRW. W tym momencie na sali poruszona została kwestia zalesiania gruntów ornych. - Teraz nie ma na to kasy i fundusze na zalesianie są trudniejsze do zdobycia - uważa dyrektor Jastrzembski i przechodzi do następnego tematu. Na Opolszczyźnie nie ma w ogóle grup producentów rolnych. - To się u nas kompletnie nie udaje. Co się zrobi grupa, od razu wchodzi prokurator - mówi. Natomiast scalanie gruntów rolnych, gdzie dotacja wynosi 100 %, to zdaniem Jastrzembskiego temat kompletnie zapomniany w województwie opolskim.Środki finansowe zaplanowane są też na odnowę wsi oraz zachowanie i ochronę dziedzictwa kulturowego. Tu urzędnik wojewódzki podał przykład rymarza z Naczysławek, który robi uprzęże i siodła.- Co z tego, jak koni nie ma - wyrwał się jeden z rolników. - Niemcy kupują to za ogromne pieniądze - wyjaśnił Antoni Jastrzembski. - Te barany wszystko kupią - padła riposta z sali, co wzbudziło zbiorowy śmiech.Wnioski płynące dla rolników po spotkaniu można podsumować w ten sposób. Na rynku przetrwają najlepsi. Sam dyrektor Jastrzembski podkreślał, żeby dzieci nie posyłać do szkół rolniczych. - W UE 30 % rolników to dwuzawodowcy, a w Austrii nawet 80 %. Będzie potrzeba ludzi do administracji, a nawet po średnim muzycznym można być rolnikiem - lekko ironizował. Także osiąganie standardów europejskich to temat mocno naciągnięty. - Normy ustalone przez polskich prawodawców są bardzo wyśrubowane. Widziałem wiele gospodarstw na Zachodzie bardziej zaniedbanych niż u nas. Nieco inne zdanie na ten temat mieli przedstawiciele WODR z Łosiowa. - Nasi rolnicy nie robią nic w kierunku ochrony środowiska, a właśnie w tej dziedzinie UE jest bardzo restrykcyjna. Przykładowo odpady organiczne nie są odpowiednio przechowywane i trafiają bezpośrednio na pola.Adam Kassner, rolnik z Kramołowa (35 ha) - W tej chwili nie jestem zainteresowany składaniem jakichkolwiek wniosków, ewentualnie po wejściu do UE, za jakieś 1-2 lata, gdy dokupię ziemię. Może będę chciał wybudować suszarnię czy silosy. Uprawiam zboża i hoduję kury nioski. Sprzedaż odbywa się bez pośrednika, bo ojciec ma piekarnię. Józef Aleks, rolnik z Kramołowa (32 ha) - Gospodarstwo prowadzi ojciec. Specjalizujemy się w produkcji trzody chlewnej. Obecnie posiadamy 40 macior. Po dzisiejszym spotkaniu zainteresowałem się tylko jednym wnioskiem dotyczący odnowy wsi. W domu szykują się inwestycję związane z wymianą okien, nowym dachem i tynkowaniem. Pomyślę jeszcze nad SAPARD-em, bo jeszcze nie jest wykończona obora, chodzi o system karmienia - paszociągi, paszniki. Zastanawiam się również nad punktem dotyczącym gospodarowania zasobami wodnymi. Mamy staw i zainteresowani jesteśmy hodowlą karpia. Artur Jackowski | krapkowice
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_1134> [05.09.2008 06:46:13]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|