KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 23 (07.11.2003)

Kino Recenzja

Dla tych, którzy lubią szarlotkę

Z wielką chęcią wybrałem się do Kina Krapkowice na film pt.: 'American Pie - Wesele'. Chciałem sprawdzić co nowego wymyślą twórcy dwóch poprzednich części, czy rozwinęli swoje poczucie humoru i czy sprostali potrzebom młodego widza?Pierwsza część 'American Pie' powstała w 1999 r., druga część wyszła na świat dwa lata później, a w tym roku zrealizowano trzecią część. Mamy już zatem trylogię, ale nie polecałbym jej miłośnikom Sienkiewicza i Hoffmana.Scenariusz napisał Adam Herz, który jest również autorem dwóch pierwszych części. Po raz kolejny sprostał zadaniu i stworzył śmieszną historię. Nie jest to może powiew świeżości, ale udana kontynuacja przygód Jima Levinsteina, Stiflera i spółki. Reżyserem jest Jesse Dylan, znany jako twórca filmu 'Super Zioło' (How High), który i tym razem rzetelnie wywiązał się z powierzonego mu zadania. Twórcy po raz kolejny zatrudnili sprawdzonych w poprzednich częściach aktorów (sukces zatem murowany). Jima Levinsteina zagrał ponownie Jason Biggs, aktor, nad którym ciąży kompleks szarlotki, pamiętacie jego rolę z filmu Kevina Smitha 'Jay i Cichy Bob kontratakują', w którym potrafił śmiać się z samego siebie? W postać największego głupca i pechowca trylogii Stevena Stiflera wcielił się Seann William Scott. Jest on uznawany za dobrze zapowiadającego się aktora młodego pokolenia, wystąpił m.in. w filmach : 'Ostra jazda', 'Ewolucja', 'Kuloodporny' i 'Stary, gdzie moja bryka?'. Historia trzeciej części, kręci się wokół przygotowań do ślubu Jima i Michelle. Problemy z jakimi się spotykają, rozśmieszą nawet największego smutasa (vide scena, w której Stifler i Jim próbują poskromić dwa psy). Perełką filmu jest wieczór kawalerski Jima z Fraulein Brandi i Oficer Krystal, który na długo pozostaje w pamięci widza (czyt. męskiej części widowni). Smaczku dodaje postać mamy Stiflera, która dla części bohaterów jest ucieleśnieniem męskich żądz (niestety osiągalna jest tylko dla Paula Fincha). Mamy również sceny, które u niektórych mogą wywołać odruch wymiotny np.: Stifler jedzący psie odchody jako smaczne trufle lub przeżywający miłosne uniesienia z babcią Jima. Twórcy, aby rozśmieszyć widzów stosują wszelkie metody, najczęściej te poniżej pasa, które najlepiej się sprawdzają (pierwsza scena filmu w restauracji jak Jim oświadcza się Michelle).Nie jest to może humor najwyższych lotów i nie dla każdego, ale ubaw gwarantowany. Wiadomo przecież, że śmiech to zdrowie i nic nie kosztuje. Ze służbą zdrowia u nas kiepsko, pozostaje wybrać się do kina i za 10 zł (bez zapisów i zbędnego czekania w kolejkach), usiąść w wygodnym fotelu i odbyć dwugodzinną terapię śmiechu. Śmiać można się ze wszystkiego, a najlepiej z ludzi, którzy są głupsi od nas, a w tym filmie takich postaci jest pod dostatkiem.
Roman Godlewski




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_1189> [23.11.2008 15:41:30]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.