KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 23 (07.11.2003)

To warto przeczytać

'Kobieta, która wpadała na drzwi' Roddy Doyle 

Kobiety 'wpadające na drzwi' względnie 'spadające ze schodów' lub 'nadeptujące na grabie' to w naszej kulturze niemal temat tabu. W literaturze również. Czasem pojawiają się gdzieś na drugim czy trzecim planie, częściej jako tło dla swoich partnerów, niż postacie same w sobie. Ta książka jest o takiej właśnie kobiecie, a co więcej, jest najoryginalniejszą książką o 'przemocy domowej', jaką czytałam.

Sam temat jest niezwykle trudny, o czym świadczą choćby nieudolne kampanie reklamowe akcji i organizacji pomagających ofiarom takiej przemocy. Sławetne plakaty 'bo zupa była za słona', choć prawdopodobnie miały poruszać do głębi, stały się materiałem do żartów, czemu zresztą trudno się dziwić. Roddy Doyle uniknął pułapek, w które wpadają twórcy poruszający ów drażliwy temat. Jego książka jest wolna od neopozytywistycznej egzaltacji, moralizowania i taniego efekciarstwa kampanii reklamowych. Jest niezwykle autentyczna.

Dzieje się tak przede wszystkim za sprawą narracji: pierwszoosobowej, do pewnego stopnia przywodzącej na myśl najsłynniejsze dzieło rodaka Doyle `a - Jamesa Joyce `a. Narratorką jest trzydziestodziewięcioletnia żona zastrzelonego przez policją mordercy, która zastanawia się nad swoim życiem, przypominając sobie różne zdarzenia z przeszłości i starając się je uporządkować. Poszarpany, nerwowy styl wypowiedzi, czasem lakonicznych, czasem znowu dogłębnie analizujących mało istotne, wydawałoby się, szczegóły, sprawia, że opowieść wydaje się niemal dosłownym zapisem opowieści bardzo zmęczonej i znerwicowanej osoby.

Autentyczności dodaje jej także język, jakim pisze Doyle, potoczny język zwykłych ludzi, który jest znakiem rozpoznawczym tego autora. Nie jest to sztuczny 'slang', przesadnie naszpikowany wulgaryzmami i niepoprawnie używanymi zwrotami ze słownika, z upodobaniem stosowany obecnie przez młodych polskich twórców spod znaku: 'jak młode snoby wyobrażają sobie prawdziwe życie'. Jest to po prostu język, jakim posługują się ludzie w codziennych rozmowach: pełen kolokwializmów, wulgaryzmów również (opowiadając swoją historię, która wygląda tak, jak ta, którą opowiada Paula Spencer, trudno wyrażać się zgodnie z zasadami poetyki Artystotelesa). Taki język osoby uważające się za 'inteligencję' chętnie nazywają 'knajackim', ale jest to język prawdziwy.

'Kobieta, która wpadała na drzwi' oraz cała twórczość Roddy `ego Doyle `a to doskonała przeciwwaga dla neopozytywistycznych i elitarystycznych, modnych ostatnio dziełek o 'wesołym życiu lumpenproletariatu'. Roddy Doyle nie dystansuje się do swoich bohaterów, nie traktuje ich jak jednostki upośledzone społecznie (oraz umysłowo), pozbawione zasad, godności i bodaj szczątkowej inteligencji. Nie odcina się od nich, dzięki temu uzyskuje coś, co w polskiej literaturze współczesnej właściwie nie istnieje - wielką autentyczność opisu zwyczajnych ludzi. Wielkie brawa należą się tutaj tłumaczowi, Tomaszowi Bieroniowi, za przekład tej książki, a także wydanej nieco wcześniej najgłośniejszej powieści Doyle `a 'The Commitments'.

Poprzednie utwory Doyle `a ('Dzidziuś', 'Furgonetka' i 'Paddy Clarke, Ha! Ha! Ha!'), które ukazały się kilka lat temu nakładem wydawnictwa Amber przeszły niemal bez echa, czego nie mogę zrozumieć. Gorąco polecam.


Katarzyna Majgier




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_1193> [23.11.2008 16:37:13]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.