KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 31 (09.01.2004)

Felieton Szumielski

Mój stary, dobry bank!

Wszystko się kiedyś kończy. To stwierdzenie raczej filozoficzne, bo nie wiadomo, co znaczy słowo 'kiedyś'. Kiedyś może znaczyć 'w ciągu naszego życia', albo 'w ciągu życia naszych dzieci', albo dotyczy skali wieczności i wtedy już naprawdę nie wiadomo co znaczy. Czy wieczność równa się nieskończoności? Czy tylko może do dnia Sądu Ostatecznego? Tego nikt nie wie.

W potocznym rozumieniu, 'kiedyś' dotyczy raczej perspektywy bliższej, czyli dotyczy skali życia pojedynczego człowieka, a nie ludzkości. A 'wszystko'? Czy to znaczy dosłownie wszystko zarówno to, co istnieje jak i to, co nie istnieje? A może tylko to, co ja mam na myśli? Wyszło na to, że już pierwsze zdanie tego felietonu jest bez sensu. Pozostawiłem je tylko dlatego, że to, o czym chcę napisać także sensu nie ma, więc ze względu na korelację pozostawiam owo: 'Wszystko się kiedyś kończy'.
Bank PKO w mojej świadomości istnieje od dawno. Przed nim, wcześniej, dowiedziałem się tylko o istnieniu SKO. To było bardzo dawno temu. W PKO konto mieli moi rodzice, pomimo tego, że pieniędzy raczej nie mieli. Był to bank dla wszystkich. Dla bogatych, dla biednych i dla takich sobie. Teraz jest dla... Niestety nie wiem dla kogo jest. Dla mnie raczej nie. Wiem do czego służy - do obsługi kont. Dawniej obsługiwał także ludzi.
Tamten stary bank podobał mi się. Miałem do niego zaufanie. Nie ignorował mnie. Nie dawał do zrozumienia, że taki klient nie jest mu potrzebny. Zachęcał do oszczędzania. Starał się o klientów, nie o depozyty. Dostrzegał przede wszystkim ludzi, a dopiero w drugiej kolejności ich pieniądze.
Teraz, kiedy to piszę, to widzę, że i tytuł dałem zły, kłamliwy. Przynajmniej w połowie - 'Mój stary, dobry bank'. Jaki on tam mój? Właśnie poprosiłem, aby moją wypłatę przekazywano do innego banku. Stary owszem, ale dlaczego dobry? To nieprawda. Ten bank jest do... niczego. Obsługuje tylko konta. Ludzie nie są mu do NICZEGO potrzebni. Kilka dni temu byłem świadkiem jak starsza pani zasłabła w nim i padła na betonową posadzkę. Nikt z personelu tego nawet nie zauważył. Podnieśliśmy staruszkę, posadziliśmy na ławeczce, bo widać sił jej brakowało do stania i czekania na swoją kolej. Jak zwykle był spory tłok. Ludzie sterczeli w kolejce po swoje pieniądze. Bank pewnie uważa, że to są jego pieniądze i robi tym ludziom łaskę, że w ogóle chce ich obsługiwać. Dawniej otwierał agendy w różnych częściach miasta. Jeszcze są, ale w soboty nieczynne. Właśnie wtedy, kiedy mam trochę czasu. Zlikwidował ajencję w moim miejscu pracy, czyli zlikwidował ostatnie ułatwienie, jedyną korzyść jaką z niego miałem. Właśnie wtedy znalazłem inny bank. A 'mój stary' bank wybudował sobie nową siedzibę, gdzie kolejki są jeszcze większe niż w starej. W soboty także niczego nie można załatwić, a jedynie wyżalić się pani za ladą, która mówi, że należy przyjść w inny dzień, bo dzisiaj ten dział, którego sprawa dotyczy, nie pracuje. Ładny budynek, nowoczesny. Pracownicy mówią o nim Główna Siedziba, a złośliwi klienci, że to raczej Główna Postojnia. Jeśli tam ktoś siedzi to raczej obsługa. Stojąc w kolejce przeprowadziłem mini sondę wśród stojących tam także moich znajomych. Na pytanie - 'Jak ci się tu podoba?' każdy odpowiedział tak samo - 'Wcale mi się nie podoba!'. A budynek przecież nowoczesny. Widocznie ludzie oceniają bank nie po budynku lecz po jakości obsługi klienta.
Podobno bank się zmienia dlatego, że chce stać się bankiem nowoczesnym, takim do którego klient wcale nie musi przychodzić. Założenie dobre, ale powinno także uwzględniać to, że być może chce jednak do banku przyjść i powinien mieć po co.
Po prostu należy zmienić relacje. Nie ludzie dla banku lecz bank dla ludzi.


Henryk Szumielski




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_2051> [23.11.2008 14:31:16]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.