KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 31 (09.01.2004)

Temat Kuriera Zmiany w ubezpieczeniach OC

Wzywać policję?

Od 1 stycznia zmieniły się przepisy dotyczące obowiązkowego ubezpieczenia OC. Najwięcej wątpliwości wzbudził przepis dotyczący obecności policjanta przy każdej kolizji drogowej, a to jeszcze nie koniec istotnych dla kierowców zmian.

Tym, którzy mają nadzieję, że OC stanie się nieobowiązkowe lub stanieje, od razu wyprowadzamy z błędu - OC (obowiązkowe ubezpieczenie posiadacza pojazdu mechanicznego od odpowiedzialności cywilnej za szkodę, jaka może powstać wskutek używania tego pojazdu) było i będzie. Co do składki, to przynajmniej u największego ubezpieczyciela, a takim jest Państwowy Zakład Ubezpieczeń S.A., nic o podwyżkach nie słychać, a to już chyba są dobre wiadomości.
Nowe zmiany dotyczące ubezpieczenia OC, które obowiązują od 1 stycznia tego roku, nakładają na posiadaczy 'czterech kółek' dodatkowe obowiązki, a to już są raczej złe wiadomości. Do tego niestety nie wszystko do końca jest jasne i przejrzyste.

Można się dogadywać
Kwestią, która w związku z nowymi przepisami budzi najwięcej wątpliwości, jest to, czy przy każdej kolizji - a więc nawet tam, gdzie nie ma czy rannych czy ofiar, a tożsamość sprawcy i okoliczności wypadku nie budzą wątpliwości - niezbędna jest obecność policjanta.
Przed 1 stycznia większość kierowców, którzy to nieszczęście, że uczestniczyli w tego typu 'stłuczkach', po prostu dogadywała się między sobą. Warunkiem było jednak to, że żadna ze stron nie miała wątpliwości co do tego, kto jest winien. Po uzyskaniu od sprawcy stosownego oświadczenia, numerów jego OC oraz danych z dokumentu tożsamości, bez specjalnych problemów uzyskiwaliśmy u ubezpieczyciela odszkodowanie. Nie wiadomo jednak, czy od nowego roku ten sposób załatwienia sprawy wystarczy do wypłaty odszkodowania. Zgodnie z nową ustawą bowiem jedną z pierwszych czynności, do jakich zobowiązany jest uczestnik kolizji, jest 'niezwłoczne powiadomienie policji”. Czy to oznacza, że policjant musi przybyć na miejsce, czy wystarczy policję jedynie powiadomić o kolizji? Interpretacja tego przepisu przysparza zarówno ubezpieczycielom, jak i policji, sporo kłopotów.
Zdaniem naczelnika Sekcji Prewencji i Ruchu Drogowego KPP w Krapkowicach, Cezarego Osieja, kwestia ta wymaga doprecyzowania zapisów ustawy. On sam nie widzi potrzeby przyjazdu policji do każdej kolizji. Przepis jest tak skonstruowany, że zwrot 'niezwłoczne powiadomienie policji' może równie dobrze oznaczać jedynie jej zawiadomienie, a nie obowiązek obecności policjanta przy kolizji.
– Jeżeli osoba uczestnicząca w takim zdarzeniu będzie chciała, żeby policjant przyjechał, bo np. są wątpliwości co do tego, kto jest sprawcą, to policja oczywiście przyjedzie. Wiąże się to jednak z pewnym okresem oczekiwania. Do tej pory, co najmniej przy połowie tego typu kolizji, dochodziło do porozumienia jej uczestników i policja nie była wzywana. W chwili obecnej wszystko zależy jednak od tego, jakie stanowisko zajmą firmy ubezpieczeniowe. Do tej pory z ich strony nie mamy tego jasno sprecyzowanego – komentuje Osiej.
W opolskim oddziale PZU SA, do którego zwróciliśmy się z tym pytaniem, odmówiono nam komentarza na temat nowych obowiązków. Jak stwierdzono, trzeba poczekać na stosowny komunikat 'z góry'. Na nic zdało się przypomnienie, że przepisy już obowiązują, a pogoda sprzyja stłuczkom.
– Trzeba trzymać się ustawy – usłyszeliśmy, cokolwiek by to nie znaczyło.
Oficjalne stanowisko PZU SA dotyczące interpretacji tego przepisu ukazało się dopiero w środę 7 stycznia. Jego tekst drukujemy pod artykułem.
Kierowcy często wolą jednak nie tracić szansy na wypłatę pieniędzy i... w dużych miastach czekają godzinami na przybycie policji, która musi traktować każde takie powiadomienie jako wezwanie. Nie ma się co dziwić, że poszkodowany 'dmucha na zimne' - wszak sama ustawa mówi, że od osób, które nie powiadomią policji 'zakład ubezpieczeń może dochodzić zwrotu części wypłaconego odszkodowania lub ograniczyć wypłacone tym osobom odszkodowanie' (art. 17 ustawy). Co to jednak znaczy, że może? Doświadczenie uczy, że jeżeli może, to przy odrobinie pecha (np. 'zły dzień' osoby wydającej decyzję) na pewno ograniczy. Trudno liczyć na wyrozumiałość czy sympatię ubezpieczyciela i ryzykować ciężko zarobione pieniądze. Przecież nawet godzina czy dwie czekania na policję nie jest warta więcej niż czasami kilka tysięcy złotych na naprawę auta, a notatka policji to najlepsze potwierdzenie spełnienia obowiązku.

Sprzedane OC
Z kolejną istotną dla posiadaczy samochodów zmianą spotkamy się wówczas, kiedy będziemy chcieli sprzedać lub kupić samochód.
Teoretycznie zarówno sprzedający, jak i nabywca, mieli i nadal mają obowiązek zgłosić u ubezpieczyciela zmianę właściciela pojazdu. Przed wejściem w życie nowych przepisów sprzedając samochód mogliśmy liczyć na zwrot składki OC za niewykorzystany okres ubezpieczenia. W wielu przypadkach był to podstawowy powód, dla którego większość z nas w ogóle meldowała o zbyciu samochodu. Z chwilą wejścia w życie nowych przepisów nie tylko pieniędzy za niewykorzystane miesiące nie dostaniemy, ale dodatkowo musimy się liczyć z tym, że osoba, która kupiła od nas samochód wykorzysta do końca zapłacone przez nas OC. Nowe przepisy pozwalają, żeby nabywca naszego samochodu, który nie wypowie zawartej przez nas umowy OC, do końca okresu ubezpieczenia z niej korzystał. Dla sprzedającego jest to już stracony pieniądz i zgodnie z logiką, żeby nie stracić, powinniśmy wkalkulować je w cenę sprzedaży samochodu.

Na tej zmianie najbardziej jak się wydaje skorzystają osoby, które nie posiadają zniżek dotyczących OC, ale kupiły pojazd od osób, których takie zniżki obejmują. Przykładem może być 18-latek, który ma wyższą składkę, niż osoba posiadająca samochód kilka lat. Z prostej kalkulacji wynika więc, że młody człowiek wykorzysta opłacone już przez poprzedniego właściciela OC i dopiero po jego zakończeniu ubezpieczy pojazd na swoje nazwisko. Dodatkową premią jest fakt, że za okres kiedy korzystał z 'naszego' ubezpieczenia nikt nie będzie mu wyrównywał składek. Chociaż nie mamy wpływu na to, czy nowy właściciel naszego samochodu zgłosi się do ubezpieczyciela czy też do końca wykorzysta nabyte razem z samochodem OC, w naszym interesie jako sprzedającego będzie powiadomienie ubezpieczyciela. W ten sposób unikniemy roszczeń z tytułu np. zdarzeń spowodowanych przez nabywcę auta w czasie trwania opłaconego jeszcze przez nas OC. Jeżeli tego nie zrobimy będą one spływały na nasze konto. Również do nas trafią ponaglenia, jeżeli nabywca nie przedłuży okresu ubezpieczenia OC. A jak wynika z doświadczenia krapkowickiego PZU, wiele samochodów po zmianie właściciela po prostu znika z rejestrów tego ubezpieczyciela i to głównie z tej przyczyny, że nowy nabywca nie dopełnia obowiązku opłaty OC. Przy tej okazji warto przypomnieć, że za brak ważnej polisy OC (dowód wpłaty musimy wozić przy sobie) policja może nas ukarać mandatem. Dodatkowo zostaniemy obciążeni opłatą, która od nowego roku dla samochodów osobowych wynosi 2.350 zł, ciężarowych 3.770 zł., a tzw. innych pojazdów 470 zł. Chociaż i tak to niewielka kwota w porównaniu z możliwymi kwotami odszkodowań, na jakie narażona zostałaby nasza kieszeń, gdybyśmy bez ubezpieczenia spowodowali wypadek - do wartości samej szkody może dojść np. renta dla osoby, która została ranna przez nas.


Osobno zdrowie, osobno samochód
Istotna jest również zmiana dotycząca zakresu odpowiedzialności ubezpieczyciela. Do grudnia ubiegłego roku podstawowa suma gwarancyjna, do jakiej odpowiadał zakład ubezpieczeniowy, wynosiła 600 tys. €. Była to największa kwota, jaką mógł wypłacić ubezpieczyciel za szkody powstałe w wyniku wypadku.
W chwili obecnej kwota gwarancyjna OC komunikacyjnego została podzielona na dwie części. Pierwszą jest odszkodowanie związane ze szkodami osobowymi czyli dotyczącymi bezpośrednio zdrowia i życia poszkodowanych w wypadku osób. Maksymalną kwotą odszkodowania, jaką może z tego tytułu otrzymać każda z osób uczestniczących w jednym zdarzeniu jest 350 tys. €. Druga część odszkodowania to tzw. odszkodowanie majątkowe. W tym przypadku największą kwotą, jaką ubezpieczyciel może przeznaczyć na wyrównanie szkód materialnych wszystkich osób biorących udział w jednym wypadku jest 200 tys. €. Dla zobrazowania sięgnijmy po całkiem hipotetyczny przykład – jeżeli zdarzył się wypadek z udziałem autobusu pełnego pasażerów i dwóch samochodów osobowych, to każda z poszkodowanych w tym zdarzeniu osób, zarówno tych znajdujących się w autobusie, jak i w samochodach osobowych, która doznała uszczerbku na zdrowiu, może teoretycznie uzyskać odszkodowanie maksimum do 350 tys. €. Teoretycznie, bo chociaż to poszkodowany zgłasza kwotę roszczeń, to jego wysokość może być różna. Natomiast 200 tys. € zostanie podzielone na odszkodowanie za szkody majątkowe wszystkich tych osób, które uczestniczyły w wydarzeniu - czyli np. za uszkodzenie pojazdów, bagażu, innych przedmiotów.
Niejasne, spóźnione i do wymiany, ale prawo

Chociaż nie ma jeszcze stosownych rozporządzeń, a więc aktów prawnych konkretyzujących poszczególne zapisy ustawy i wiele kwestii nie jest do końca jasnych, to pewne jest, że nowe przepisy obowiązują kierowców i firmy ubezpieczeniowe już od pierwszego dnia tego roku. Trzeba być tego świadomym nie tylko kupując lub sprzedając samochód, ale również wówczas kiedy jesteśmy uczestnikami kolizji. Już po tygodniu obowiązywania ustawy rozlegają się głosy wzywające do jej zmiany i to także ze strony... posłów. Podobno całe zamieszanie dotyczące konieczności powiadamiania policji powstało przez błąd stylistyczny, którego nikt nie zauważył - ani członkowie dwóch komisji sejmowych, które zajmowały się ustawą, ani inni posłowie głosujący za przyjęciem nowego prawa, ani senatorowie, ani w końcu prezydent, który ustawę podpisał. Miejmy nadzieję, że ten jeden z wielu bubli prawnych będzie też jednym z pierwszych, który w miarę szybko zostanie poprawiony. Do tego czasu warto interpretować przepisy tak, żeby nic nas nie mogło zaskoczyć - w końcu 'strzeżonego Pan Bóg strzeże'. Radzimy jednak po pierwsze unikać kolizji. Można też samochód zostawić w garażu - tym bardziej, że warunki na drogach są wyjątkowo trudne. To najpewniejsze rozwiązanie - chyba, że auto nam ukradną, ale tego typu zdarzenia obejmuje już polisa autocasco (AC), a nie OC, więc to temat na inny artykuł.


Oficjalne stanowisko PZU SA w sprawie obowiązku powiadamania policji o zdarzeniach drogowych

W związku z pytaniami dotyczącymi art. 16 ust. 1 pkt 3 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych dotyczącego obowiązku niezwłocznego powiadomienia Policji o zdarzeniu, w załączeniu przekazuję nasze stanowisko.

Zdaniem PZU SA, zgodnie z wyżej przytoczoną ustawą, uczestnik zdarzenia ma obowiązek niezwłocznego powiadomienia Policji o zdarzeniu. Reakcja Policji na fakt powiadomienia pozostaje poza sferą oceny zakładu ubezpieczeń.

Jeżeli została sporządzona notatka urzędowa przez Policję, to w procesie likwidacji szkód jest ona jednym z wielu dokumentów służących do oceny odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń, nie decydującym jednakże o zakresie odpowiedzialności za powstałą szkodę. Wobec powyższego wykazanie przez uczestnika zdarzenia, że powiadomił Policję o zaistnieniu zdarzenia będzie dowodem, że postąpił zgodnie z powołaną ustawą, ale jednocześnie nie jest to zachowanie determinujące przebieg procesu likwidacji szkody. W
każdym przypadku o wyniku procesu likwidacji szkody decyduje całokształt materiałów.


Lidia Kulik




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_2072> [23.11.2008 14:51:51]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.