KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 32 (16.01.2004)

Krapkowice WOŚP

Serce na każdym rogu

Już po raz ósmy w Krapkowicach zorganizowano finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Sztab akcji mieścił się w Krapkowickim Domu Kultury. Stąd w teren wyruszali wolontariusze i tu odbyły się imprezy towarzyszące, z koncertem czołowych miejscowych zespołów muzycznych.

W niedzielę 11 stycznia od godzin rannych na ulicach Krapkowic widać było kwestującą młodzież zaopatrzoną w charakterystyczne identyfikatory i puszki. W sumie zgłosiło się 94 wolontariuszy, z których część pod opieką dorosłych zbierała pieniądze w innych miejscowościach powiatu: Strzeleczkach, Walcach czy Górażdżach.
- Stoimy od 9 rano. Mamy zamiar kwestować jeszcze do 19-tej. Trochę jest zimno, ale mamy zapewnioną ciepłą herbatę. Ludzie wrzucają przeważnie monety, ale zdarzają się też banknoty, przeważnie 10- lub 20-złotowe. Wszyscy podchodzą do nas życzliwie. Przeważnie każdy coś wrzuci. Najlepiej się zbiera, gdy ludzie idą do kościoła na mszę - mówią Natalia Bazar i Agnieszka Jakubowicz lat 14, które kwestują na krapkowickim Rynku.
Tego dnia trudno było zauważyć ludzi, którzy nie mieli przyklejonego choć jednego serduszka.
- Sama jestem na emeryturze i liczę się z każdym groszem. Ale nie zbiednieję, gdy wrzucę 2 zł. Wierzę, że pieniądze trafią do bardziej potrzebujących - uważa pani Maria z Krapkowic.
Nie wszyscy jednak tak chętnie sięgali do portfela. - Wrzuciłem jakieś drobniaki dla świętego spokoju, żeby mieć serduszko, bo inaczej na każdym rogu byłbym nagabywany przez kwestujących. Nie mam nic do akcji Owsiaka, ale przecież płacimy podatki i moim zdaniem to państwo powinno się tym zająć - twierdzi pan Jarosław.
O tym, że nie zawsze jest różowo świadczy wypowiedź trzech kolejnych wolontariuszek, które stoją w pobliżu krapkowickiego kościoła.
- Zbieramy po raz pierwszy. Część ludzi niestety przechodzi koło nas obojętnie i wręcz nas omija. Ale zdarzają się też hojni ofiarodawcy. Pewien młody mężczyzna wrzucił nam do puszki banknot 50-złotowy i od razu takie coś przywraca wiarę w ludzi - mówią szesnastolatki, Katarzyna Polak, Magda Trębacz, Dagmara Meisner.

Około 16.00 rozpoczęła się specjalna aukcja rzeczy podarowanych na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Aukcję prowadziły młode dziewczyny z kółka teatralnego. Wspomogła ich Maria Bartoszyńska, dyrektor Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej.
Jak co roku licytację zdominował Andrzej Siłakiewicz, który za ogólną sumę 1600 zł nabył gadżety WOŚP. W licytacji wykazali się także państwo Janusz i Danuta Pawlisz. Wyasygnowali oni kwotę 100 zł za sakiewkę pełną wycofanych z obiegu monet i za taką samą sumę nabyli obraz młodej artystki z Krapkowic - Ani Toboł. Ostatecznie nabywcę znalazł także rowerek dziecięcy, podarowany przez Dawida Szkodę. Anonimowy darczyńca nabył go bez licytacji za 220 zł.
Szkoda, że w aukcji praktycznie nie brali udziału przedstawiciele władz samorządowych Krapkowic. Honoru urzędu bronił jedynie wiceburmistrz Romuald Haraf. Państwo Harafowie za jeden z licytowanych obrazów ofiarowali 200 zł.

Program artystyczny finału był bogaty. Jeszcze w trakcie aukcji, dla ostudzenia emocji między kolejnymi licytacjami, występowała Grupa Taneczna Carex. Podopieczne Doroty Galowy-Cholewy to w większości kilkuletnie dziewczynki, które drobne błędy w choreografii nadrabiały ogromną dozą wdzięku. Po licytacji zaprezentowała się Ewa Witaszek ze 'Studia Piosenki Nieobojętnej KDK'.

Natomiast około godziny 16.30 w sali kinowej rozpoczął się występ dziecięcego zespołu Szafir z Żywocic. Potem zdecydowanie zrobiło się bardziej czadowo, bo na scenie zaprezentował się Nothing. Grupa stale się rozwija, o czym świadczy niedawna wygrana podczas Przeglądu Twórczości Studenckiej w Katowicach. Chłopaki zagrali szybkiego seta, bo tego dnia występowali jeszcze na finale w Zdzieszowicach. W znacznie łagodniejszych klimatach gustuje Roman Szczepanek, młody bard z Pietnej, który zaprezentował m.in. oryginalną interpretację 'Imagine' Johna Lennona. Następnie na scenie zainstalowała się Honorata Podżorska z zespołem. Aksamitny głos Honoraty, poetyckie teksty i jazzowo-funkujące brzmienie grupy tworzą ciekawy zestaw dla odbiorcy. Z trzema poetyckimi tekstami wystąpił także Sylwek Półgęsek, który zaśpiewał utwory przy gitarowym akompaniamencie Jurka Sagasza. Publiczność i tak najbardziej rozgrzał zespół Dromader, który zagrał na zakończenie imprezy. Wokalista Przemek to frontman z prawdziwego zdarzenia, który potrafi nawiązać kontakt z publicznością. Podczas ich występu na chwilę pod sceną pojawiła się para szalonych tancerzy, co jak na krapkowickie klimaty jest sporym osiągnięciem. Szkoda, że punktualnie o 20.00 ze względu na 'Światełko do nieba' Dromader musiał przerwać koncert. Być może zespołowi udałoby się rozkręcić więcej widzów.
Zdaniem większości koncert był udany.
- Nawet nie wiedziałam, że mamy takie zespoły w Krapkowicach. Żałuję, że tak mało jest imprez dla młodzieży w naszym mieście, bo z chęcią zobaczyłabym te grupy jeszcze raz - twierdzi Ola z Otmętu.
Zdarzały się jednak i inne opinie. - Na koncercie niektóre zespoły zagrały tylko dlatego,żeby mieć potem próby za darmo. Wszystko odbywa się jak najmniejszym kosztem. Nie ma zespołów z zewnątrz, z innych miast, choćby z Opola. Tak samo oświetlenie - białe światło w czasie występu zespołu rockowego to wielki kicz! Jeden filtr kosztuje 7 zł. To nie jest wielka suma. Byłem też w Zdzieszowicach i tam była znacznie lepsza atmosfera. Przez cały czas leciał muzyczny motyw przewodni WOŚP, którego w Krapkowicach nie słyszałem ani razu. Od paru już lat KDK stoi w miejscu. To miejsce nie jest kreatywne. Dyrektor Domu Kultury w Zdzieszowicach prowadził cały czas konwersację z tłumem, a nie wiem, czy nasz dyrektor w ogóle zajrzał choć raz na salę w trakcie koncertu - mówi Damian z Krapkowic.

Koniec pracy sztabu nastąpił po 23.00. Przeliczone pieniądze pod eskortą Policji i Straży Miejskiej przekazano do Banku Śląskiego. Największe podziękowania oprócz ofiarodawców i wolontariuszy należą się krapkowickim harcerzom, za duży wkład w przygotowanie i przeprowadzenie imprezy, a także pracownikom KDK i MiGBP, koordynującym pracę sztabu. - Najbardziej jestem zadowolony, że nie doszło do żadnych incydentów - podkreślał w podsumowaniu imprezy Joachim Kubilas, dyrektor Krapkowickiego Domu Kultury.

W Krapkowicach ogólnie zebrano 32.660,25 zł. (Strzeleczki - 5.810,93 zł; Walce - 2.669,12 zł; Gogolin i Górażdże - ok. 2.800 zł). W puszkach znaleziono też 75,17 euro; 0,94 USD; 30 koron czeskich i 12 sztuk biżuterii. Najwięcej wśród wolontariuszy zebrali: Adam Kubilas - 1872 zł, Michał Kurzeja - 1661 zł, Dawid Szkoda (8 lat) - 1556 zł.

W Zdzieszowicach zebrano 12.676,38 zł. Licytowano około 40 przedmiotów, za które uzyskano 2.550 zł. Największą kwotę 1030 zł uzyskano za koszulkę WOŚP. Na ulicach kwestowało 70 wolontariuszy, którzy dzięki sponsorom mogli liczyć nie tylko na ciepłą herbatę, ale i na bigos czy fasolkę.


Artur Jackowski




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_2171> [23.11.2008 14:22:31]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.