KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 34 (30.01.2004)

Felieton Szumielski

Meandry języka

Dziwne są meandry języka. Często mówimy byle co i byle jak. Ale nawet wtedy zastanawiamy się nad tym, co chcemy powiedzieć. Być może, że takie zastanowienie jest krótsze niż mgnienie oka, za krótkie, aby nasze wyartykułowane myśli miały jakieś większe znaczenie dla tych, do których mówimy, ale - nawet bezwiednie - zastanawiamy się.

Najczęściej jednak wcale nie myślimy o tym, dlaczego używamy takich, a nie innych wyrazów. Na przykład: Mówimy: 'ten koń jest dobrym reproduktorem', czyli jest raczej pewne że zaźrebi daną klacz. A nie mówimy: 'ten mężczyzna jest dobrym reproduktorem' chociaż i w tym wypadku chodzi nam o to, że nie jest on bezpłodny, lecz wprost przeciwnie - dzieci ma dużo i produkuje je chętnie. Zauważcie, żartobliwie napisałem 'produkuje' chociaż bardziej poprawnie byłoby 'robi', bo nie chodzi tu przecież o skalę przemysłową. W tym wypadku mogłem chyba jednak tak napisać.

Biorąc pod uwagę ten sam przykład - czyli reprodukcję - z jednej strony reproduktor to zdolny rozpłodowiec, ale reprodukcja (o ile pominiemy aspekty gospodarczo-finansowe) to kopia obrazu. Nie mówimy jednak o tym, który maluje kopie, że jest reproduktorem. To już raczej kopista. Ale kopista to bardziej ten, który przepisuje. Oczywiście o facecie, który ma sporo dzieci nie powiemy kopista bo, to by sugerowało, że wszystkie dzieci są identyczne, a tak przecież nie jest. Różnią się pomiędzy sobą znacznie, a niektóre - nawet trochę nie są podobne do ojca. Zresztą nie wszystkie uważane za jego dzieci, musza być jego dziećmi. Reproduktorzy w przyszłości przestaną być potrzebni, bo całą sprawę załatwi klonowanie. Ilość wolnego czasu znowu niepomiernie wzrośnie. Szczególnie w rolnictwie. Tam gdzie jeszcze używa się prawdziwych koni. Tam gdzie rolnik korzysta z traktora dawno zapomniano do czego służy ogier.

Kiedy napisałem ogier, to komputer podpowiedział od razu, że mógłbym napisać także: wierzchowiec, rumak lub mustang. Oczywiście nie mogłem się z tym zgodzić, bo ogier to koń, którego istnienie bez klaczy nie ma sensu, a wierzchowiec, to każda kobyła na której da się jeździć. Przy czym słowa 'kobyła' użyłem tu w formie żartobliwej i nie chodzi mi tylko o konia płci żeńskiej. Powinienem raczej napisać chabeta czyli szkapa. Nie mogłem napisać szkapa, bo ten wyraz od razu przywołuje mi na myśl Marię Konopnicką, a chabeta to dla mnie koń dość podłej jakości. Rumak kojarzy mi się tylko z rumem, a mustang z prerią i Winnetou.

Z tego co dotychczas napisałem, wynika, że to chyba dobrze, iż paplamy bez głębszego zastanowienia się, bo gdyby się tak nad tym wszystkim zastanowić, to trzeba by milczeć czyli 'być cicho', nic nie mówić', nie otwierać ust', 'ani piknąć', nabrać wody w usta', 'nie puścić pary z ust', 'trzymać język za zębami' ( o ile ktoś ma jeszcze zęby), 'sznurować usta'.

'Cicho!', 'Zamknij dziób!'. 'Stul gębę!', 'Morda w kubeł!' - sposób przerwania mówcy zależy od zasobu słów, kultury osobistej oraz nasilenia emocji. Na wszelki wypadek już kończę.


Henryk Szumielski




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_2267> [20.07.2008 11:01:30]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.