KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 34 (30.01.2004)

Krapkowice Krapkowicki handel

Sprzedać też trzeba umieć


Kupujemy, bo lubimy. Szczególnie w supermarketach. Taniej niż w innych placówkach handlowych, dostęp do towaru nie ograniczony, sporny wybór. Gdy wózek wypełniamy produktami – jedziemy do kasy i... kolejka. Z dziesięć osób i tylko jedna kasjerka obsługująca ten spory tłumek.

Organizator sprzedaży nie szanuje klienta, który dobrowolnie zostawia tutaj swoje pieniądze i to właśnie za nie oczekuje sprawnej, szybkiej i kompetentnej obsługi. Ale o tym można tylko pomarzyć. Duży sklep przy ulicy Żeromskiego mający trzy stanowiska z czterema kasami (nie licząc tego z alkoholem), ale konia z rzędem temu, kto widział w Biedronce wszystkie kasy czynne. Przeważnie czynna jest tylko jedna.
Kasjerka nie czeka na klienta, to kupujący musi chodzić, prosić, interweniować, aby ktoś łaskawie przyjął od niego należność. I jeszcze jedno: tylko w Biedronce kasa jest zastawiona paletami z napojami i do tego odgrodzona od klientów wózkiem na zakupy. Gratulacje dla pomysłodawców.
Trochę lepiej pod tym względem jest w Plusie, ale i tutaj trzeba interweniować, bo inaczej nikomu do do głowy nie przyjdzie, aby kasjerka czekała na klienta. Nie ma nikogo, znika na zapleczu.
W tym nieszczęsnym rankingu najlepiej obsługują człowieka w Lidlu. Mają tam siedem stanowisk kasjerskich. Za nikim nie trzeba chodzić, nawet kiedy połowa jest tylko czynna, to w kolejce do kasy nie stoi się zbyt długo.
Innym, może najistotniejszym mankamentem lokalnego handlu jest brak kompetencji i profesjonalizmu. O grzeczności i uprzejmości już nawet nie wspomnę. Niejednokrotnie spotkałem się z opryskliwością, brakiem fachowości i zwyczajnej ludzkiej życzliwości. Stoi panna za ladą i na pytanie odpowiada monosylabami: nie wiem, nie ma, nie jestem wróżką. A ten ton...
Zapewne ktoś powie, że za 500 zł trudno wymagać. Tego to już nie rozumiem. Kiedy ktoś nie szanuje grosza, to i złotówki się nie dorobi. Być może podawacz towaru (bo przecież nie handlowiec), więcej zarobić nie może. Niska płaca i jeszcze niższa sfera obsługi życzliwej i kompetentnej.
W Krapkowicach jest kilka sklepów, do których nie warto nawet zaglądać. I właśnie załogi tych sklepów powinny wzorować się na tym, w jaki sposób obsługują klienta na targowisku przy ul. Drzymały. Tam chcą, mogą, doradzą, dowiozą, obniżą cenę – bylebyś człowieku tylko zechciał u nich kupić.


JOTER




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_2275> [07.07.2008 02:05:30]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.