KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 38 (27.02.2004)

Graffitti Kultowe gry

Gra Totalnie Anarchistyczna

Na nic tak bardzo fani pierwszej części GTA nie czekali, jak na drugą część gry. A GTA 2? Druga część gry była szumnie zapowiadania przez gazety komputerowe, pojawiało się dużo screenów. A gdy gra się ukazała, na stacji muzycznej leciał nawet teledysk zawierający sceny z gry. Właśnie - gdy gra się ukazała...

Po ciekawym intro, w którym grali prawdziwi aktorzy i przejściu do średniej klasy menu, możemy rozpocząć grę. Pierwsze, co się rzuca w oczy to wygląd gry. Teraz jest znacznie ciemniej. Klimat ma przypomnieć nam, że nie żyjemy w żadnej Utopii, tylko w mieście, gdzie rządzą gangi i ich szefowie. Nasza postać jest bardziej dopracowana graficznie, jednak wciąż bez osobowości. Gdy ruszymy chodnikiem natkniemy się na ulicę i samochody. I tutaj kolejna wielka zmiana. Wozy są bardziej masywne i znacznie różnią się od tych z pierwszej części gry. Mamy teraz jeszcze większe zróżnicowanie w rodzajach pojazdów, choć usunięto z gry motory. Jeżeli chodzi o całokształt graficzny, to teraz wszystko jest bardziej, że tak powiem, trójwymiarowe. Mimo to nadal mamy możliwość oglądania akcji tylko z góry.
Nasza postać, podobnie jak w GTA 1 jest początkującym bandytą chcącym zaistnieć w świecie przestępczym. Toteż zatrudnia się u różnych osób, by awansować jak najwyżej w hierarchii i zdobyć respekt. Jednak uwagę powinno zwrócić tutaj ostatnie słowo w tym zdaniu - respekt. To wokół niego się wszystko kręci. Bez respektu nie ma nowych misji i bez respektu nie mamy wsparcia naszych kompanów z gangu, do którego należymy. Respekt - to często powtarzane w tej recenzji słowo - to nic innego jak przepustka do przejścia gry. Jeżeli chcemy przystąpić do wykonywania misji dla jakiegoś gangu, to musimy mieć ich….. no co? Respekt! Toteż musimy zasłużyć na zaufanie organizacji. A żeby je zdobyć, wystarczy wyeliminować jak najwięcej członków wrogiego gangu. Proste, lecz trzeba uważać, bo gdy pomagasz jednej osobie, to drugiej możesz zaszkodzić. Tak jest i w tym wypadku, więc nie licz na przyjacielskie „cześć” od gangu, któremu przed chwilą wyeliminowałeś połowę oddziału. Będą oni Cię nienawidzić dopóki nie zrobisz czegoś dla nich. A będziesz musiał, bo bez wykonania wszystkich misji w danym mieście nie przejdziesz do następnego. Więc pamiętaj – „Respect is everything!”.
Narzędzi zagłady mamy sporo w porównaniu do poprzedniej części gry. I tak teraz oprócz pistoletu, karabinu maszynowego, wyrzutni rakiet i miotacza ognia mamy między innymi shotgun, granaty czy podwójny pistolet. Oprócz tego znalazło się miejsce na eksperymentalną broń, jaką jest Electro Gun, który nie bardzo pasuje do pozostałych gadżetów, lecz czasami bardzo się przydaje. Skoro mamy broń, to musimy na kimś je wypróbować. Misje jak zawsze są zlecane przez telefon. Przedmiotów też przybyło. Oprócz tych standardowych pojawiły się także trochę bardziej wymyśle, które zamieniały GTA 2 bardziej w zwykłą rozwalankę, niż w grę o niebezpiecznym życiu gangstera. Tak więc mogliśmy skorzystać z tymczasowej nietykalności i nie chodzi tu o to, że miałeś porządne wsparcie, tylko o to, że rakiety odbijały Ci się od klatki piersiowej jak kulki śniegu. Była także niewidzialność, plus towarzyszący przy tym kompletny debilizm policjantów.
Na koniec postanowiłem opisać to, z czym będziemy mieli do czynienia przez większą część gry - policję. Stałą się ona bez wątpienia bardziej zorganizowaną formą w grze i do tego mądrzejszą. Jednak nie będziemy tutaj walczyli tylko i wyłącznie ze zwykłymi mundurowymi. Na czwartym stopniu poszukiwania dojdzie oddział SWAT. Zdziwieni? No to od razu powiem, że na piątym stopniu poszukiwania zainteresuje się nami FBI. To jest dopiero rarytas. Panowie w czarnych okularkach, w czarnych garniturach i jeżdżących w czarnych wozach mieli widocznie już dość siedzenia za biurkiem i przeglądania białych papierków. Zabawa z nimi jest przednia, lecz to nie wszystko. Na szóstym stopniu poszukiwania na ulice wkracza... wojsko! Teraz to dopiero rozpoczyna się jatka. Na chodnikach sami wojacy w zielonych uniformach z karabinami w ręku. Po ulicach jeżdżą czołgi i wojenne transportery. Powiecie, że to przesada, a ja wam powiem, że przestępcę trzeba powstrzymać za wszelką cenę. Wiedzcie tylko, że jak na ulice wjadą czołgi, to długo nie przeżyjecie. I nie pomoże wam już żadna karta wyjścia z więzienia...


oprac. (RG)




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_2519> [05.12.2008 00:09:03]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.