 > >
Sprzedaży dziecka ciąg dalszyDziecko czeka na adopcję, Romowie na procesChłopczyka sprzedanego przez matkę "nabywcy" oddali do szpitala. - Zarzuty z art. 253 § 1 kodeksu karnego, dotyczące handlu ludźmi, zostały postawione jedynie trójce Romów, którzy kupili dziecko. Matce nie przedstawiono jeszcze żadnego zarzutu, chociaż prawdopodobnie będzie on dotyczył organizowania nielegalnej adopcji (art. 253 § 2 kk) - poinformował nas rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu Roman Wawrzynek. Przypomnijmy, że wypowiedź dotyczy głośnej sprawy, o jakiej pisaliśmy w poprzednim numerze Kuriera. 27-letnia matka, po odebraniu nowonarodzonego dziecka z krapkowickiego szpitala, przekazała je trzem osobom narodowości Romskiej za kwotę ok. 200 dolarów. Wcześniej deklarowała zrzeczenie się syna i przekazanie go do Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego w Opolu. Tak właśnie zrobiła z piątką swoich starszych dzieci. Intensywne poszukiwania Romów i dziecka trwały przez kilka dni. W akcję włączona została policja z całego kraju oraz Straż Graniczna. Brano bowiem pod uwagę możliwość wywiezienia dziecka za granicę. Jednym z kierunków akcji poszukiwawczej była inwigilacja społeczności romskiej, tym bardziej, że kilka dni po "transakcji", do policji dotarł sygnał, że dziecko może się jeszcze znajdować wśród kędzierzyńskich Romów. Do pomocy w znalezieniu dziecka zobligowano więc Prezesa Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Romów w Polsce, Jana Korzeniewskiego, który na własną ręke przeprowadził śledztwo.W tym samym dniu w godzinach popołudniowych dziecko zostało oddane. Jego "nabywcy" zatrzymani przez kędzierzyńska policję, znaleźli się w prokuraturze. Dziecko było zdrowe i bardzo zadbane. Potwierdziło to wcześniejsze przypuszczenie policji, że młoda para Romów ( on 32 lata, ona 29), która nie posiadała własnych dzieci kupiła chłopczyka z zamiarem wychowania go. Świadczyła o tym również wizyta, jaką bezpośrednio po otrzymaniu dziecka, ludzi ci złożyli w Sądzie Rejonowym w Strzelacach Opolskich, gdzie pytali się o warunki adopcji. Za "kupno" dziecka zarówno młodym Romom, jak i towarzyszącej im starszej kobiecie, grozi kara pozbawienia wolności na okres nie krótszy niż 3 lata. –Trudno w tej chwili wyrokować, bo przy tego typu sprawach dużo zależy od pobudek, jakimi kierowali się ci ludzie. Równie trudno wyrokować o opisywanym w lokalnej prasie udziale w całej sprawie dyżurnego lekarza, który zdaniem matki poinformował Romów o dziecku i o tym, gdzie ją można znaleźć. Niezależnie od tego, co o tym napisano, w chwili obecnej nie ma podstaw do postawieniu lekarzowi żadnych zarzutów - mówi Wawrzynek. Jedyne konsekwencje, jakie zdaniem prokuratora Warzynka mogą zostać zatosowane wobec lekarza to te, związane z ewentualnym niedopełnieniem przez niego obowiązków służbowych, a to leży w gestii przełożonych krapkowickiego lekarza, a nie prokuratury. Dyrektor SP ZOZ Krapkowice Andrzej Marcyniuk, po przeanalizowaniu informacji, jakie otrzymał od pracowników i po rozmowie z samym lekarzem również nie znalazł podstaw do wyciągnięcia wobec niego konsekwencji służbowych. Z informacji, jakie nam przekazał, wynika, że zarówno lekarz, jak i pielęgniarki długo przekonywały młodą matkę żeby nie zabierała dziecka. Było to tym usprawiedliwione, że był to jej kolejny poród w krapkowickim szpitalu, a wszystkie poprzednie zakończyły się oddaniem dziecka do adopcji. – Zleciłem też badanie systemu informatycznego szpitala. Jest tam zapisana każda operacja związana z "wejściem" do danych wszystkich pacjentów. Dzisiaj na podstawie tzw. "czarnej skrzynki" systemu mogę powiedzieć, że w ciągu 26 godzin przed wydaniem wypisu nikt nie otwierał danych osobowych tej pacjentki – dodał Marcyniuk. Lekarz w dalszym ciągu wykonuje swoje obowiązki służbowe, a jak powiedział jego przełożony, dalsza eskalacja nieuzasadnionych i nie popartych niczym podejrzeń skierowanych w jego stronę może tylko doprowadzić do rezygnacji wysokiej klasy fachowca z pracy w szpitalu. Dziecko, którego pierwsze dni życia postawiły na nogi całą polską policję w oczekiwaniu na rodzinę zastępczą, przebywa pod opieką Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego w Opolu. Wobec Romów został natomiast zastosowany dozór policyjny. Lidia Kulik | krapkowice gogolin
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_268> [05.12.2008 00:16:31]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|