KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 42 (30.03.2004)

Krapkowice Akcja

Nieznajomość prawa szkodzi

Podjechali dwoma polonezami, po czterech w każdym wozie. Był z nimi również policjant. Informatycy od razu usiedli przy komputerach, a policjant przeszukiwał pomieszczenia.

Wbrew pozorom to nie scena z filmu akcji, ale relacja jednego z właściciela jednej z działających na terenie Krapkowic firm poligraficznych, któremu w piątek złożyli wizytę informatycy z agencji zajmującej się szukaniem nielegalnego oprogramowania.- W miarę zbilżania się do zaczarowanego progu, 1 maja, czyli wejścia Polski do Unii Europejskiej, tego rodzaju akcje będą na pewno coraz bardziej nasilone - mówi dr Andrzej Żygadło z gdańskiej Agencji Hetman. To właśnie jej informatycy wspierali krapkowicką policję w akcji sprawdzania firm pod kątem posiadania nielegalnych programów.Piątkowa akcja nie była pierwszą tego typu, jaką przeprowadziła krapkowicka policja. Właśnie policja, bo jak zaznacza przedstawiciel Hetmana, to nie agencja przeprowadza kontrolę, są to działania operacyjne policji. - Z góry chciałbym wyjaśnić pewne nieporozumienie - tak naprawdę to nie my kontrolujemy. Nie mamy też mocy sprawczej jeżeli chodzi o sankcje. My tylko i wyłącznie wspomagamy policję. Jesteśmy firmą reprezentującą prawa autorskie producentów oprogramowań komputerowych. W przypadku takich działań, jakie miały miejsce w Krapkowicach, jesteśmy po prostu specjalistami, z usług których korzysta policja. Często policja do tego typu akcji wykorzystuje własnych informatyków. Innym razem korzysta z naszej wiedzy - wyjaśnia dr Żygadło.

Sprawdzali bardzo dokładnie

Każda z kontroli przeprowadzonych w kilku krapkowickich firmach miała podobny przebieg, chociaż różniły się końcowymi efektami. Pierwszy wchodził policjant. Informował właścicieli o celu wizyty. Jego słowa poparte były nakazem prokuratora, z którego zaskoczeni właściciele firm dowiedzieli się, iż działania są prowadzone ponieważ istnieje uzasadnione podejrzenie posiadania nielegalnego, wielokrotnie powielanego oprogramowania. Tu następowało wyliczenie programów, których dotyczyło podejrzenie. Jednocześnie przy komputerach siadali informatycy.

- Sprawdzali nawet hologramy. Porównywali czy Windows, na który mam licencję, to ten sam, który jest w komputerze. Z tego, co się zorientowałem, patrzyli również na to, co ostatnio zostało z dysku wykasowane, chociaż specjalnie się tego nie czepiali - opowiada właściciel firmy poligraficznej. Ale nie zawsze jest to takie oczywiste. Często zdarza się, że policja szuka w komputerze konkretnego programu lub śladów po jego tam bytności. Ma to miejsce np. w przypadku gdy nielegalny program może stanowić dowód w sprawie - mógł być wykorzystywany do popełnienia przestępstwa. Tak się dzieje w przypadku, kiedy na nielegalnym programie są tworzone projekty przeznaczone do dalszej sprzedaży. Warto dodać, że z reguły legalne wersje tych programów są bardzo drogie.- Wówczas policja daje nam informację jakiego programu lub jego pozostałości mamy szukać, a my się do tego dostosowujemy. Generalnie jednak, jeżeli wchodzimy i programu w komputerze nie ma, to go nie zapisujemy, nawet jeżeli wcześniej tam się znajdował, bo zgodnie z zasadami BSA, firmy która zajmuje się ochroną praw autorskich, jeżeli ktoś coś wykasował, to tak naprawdę tego nie ma - wyjaśnia dr Żygadło.

Najczęściej Windows

Firm takich jak gdański Hetman, sprawdzających legalność oprogramowanie, jest na polskim znacznie więcej. Działają one na podstawie pełnomocnictw uzyskanych od producentów programów; zarówno polskich, jak i zagranicznych. Na razie wśród zleceniodawców przodują firmy zagraniczne, chociaż, jak mówi dr Andrzej Żygadło, polskie firmy coraz bardziej zainteresowane są profesjonalną ochroną swoich produktów.
- Nasza agencja ma pełnomocnictwa około 30 producentów. Najwięksi to oczywiście Microsoft, Autodesk, Lex. Wśród naszych klientów mamy również polskie firmy takie jak Young Digital Poland (firma zajmująca się produkcja programów do nauki języków obcych), wydawnictwo PWN, czy Graphi Soft.
Jak wynika z doświadczenia gdańskich informatyków, najwięcej spotyka się nielegalnych wersji programu MS Windows oraz MS Office. W dalszej kolejności są programy do obsługiwania firm i programy graficzne, np. Corel, Adobe Photoshop. Rzadziej są to drogie programy wykorzystywane do robienia projektów, np. Auto-Cad (cena pełnej wersji 24 tys. zł).
- Rzeczywiście, nielegalny Windows i Office zdarza się praktycznie nagminnie. Chciałbym jednak zaznaczyć, że nie ma tutaj stopniowania. Zarówno piracki Windows, jak i piracki Auto-Cad, to po prostu nielegalne programy. Nie ma tu znaczenia fakt, że na jeden licencja kosztuje 1500 zł, a na drugi ponad 20000 zł. Ustawa o ochronie praw autorskich i kodeks karny mówia, że każdy nielegany produkt podlega takiej, a nie innej karze. Naszym zadaniem jest więc odnotowanie faktu istnienia nielegalnego programu w sprawdzanym przez nas komputerze. Reszta należy do policji.

Nieznajomość prawa szkodzi

Podczas kontroli informatycy z Hetmana często zaskakiwani są stopniem niewiedzy niektórych właścicieli firm, którzy z racji prowadzonych działalności powinni mieć chociaż mgliste pojęcie o tym co legalne, a co nie.- Okazuje się, że nie wszyscy wiedzą, iż na każdy komputer znajdujący się w firmie musi być osobna licencja na zainstalowany w nim program. Wyjątkiem jest tzw. MOLP, czyli licencja wielostanowiskowa. Wówczas na jednym dokumencie licencyjnym jest zawarta informacja o tym, że program będzie używany do określonej liczby komputerów.Równie jasna, choć jak się okazuje nie dla wszystkich, jest sprawa z bezpłatnymi wersjami programów, legalnie działającymi jedynie przez krótki (określony przez producenta) okres czasu. O ile legalne jest ich posiadanie, o tyle na pewno nielegalne jest posiadanie w komputerze tzw. cracków, czyli programów służących do łamania kodów i przedłużania żywota programów z ograniczonym czasem działania.

Raport

Końcowym etapem każdej kontroli jest sporządzenie tzw. raportu. Jest to obraz tego, co informatycy zastali w komputerze czy komputerach podczas sprawdzania. W raporcie zawarta jest również informacja, na które programy właściciele posiadali nośniki i licencje, a które programy są nielegalne. Jeżeli w komputerze były jedynie legalne wersje oprogramowania to w raporcie znajdzie się również adnotacja informująca gdzie złożyć zażalenie na nieuzasadniona kontrolę.- Nigdzie nie będziemy składać zażalenia, chociaż wszystko u nas było w porządku - mówi jeden ze skontrolowanych. - My nie dostaliśmy żadnego potwierdzenia, że nic u nas nie znaleziono. Powiedziano nam tylko, że w tym celu mamy się zgłosić na policję. - mówi inny. Co do jednego właściciele kontrolowanych firm są jednak zgodni - za kontrole obwiniają niezdrową konkurencję. - Prawdopodobnie ktoś chce wejść na ten rynek i stąd te kontrole - mówią.

Krapkowicka policja dla dobra prowadzonej sprawy bardzo oszczędnie udziela informacji na ten temat. Nie wiadomo również, jakie były efekty piątkowych kontroli. Wiadomo jednak, że to nie pierwsza i nie ostatnia tego typu akcja. - My swoją pracę kończymy raportem. O tym, co się dzieje dalej, decydują policjanci. Oni tak naprawdę ustalają dalsze czynności. Może to być np. zabezpieczanie komputerów. Raczej nie stosuje się zabezpieczenia samych dysków. Niektóre systemy instalują się do konfiguracji danego komputera, więc wyciągnięcie samego dysku może spowodować trudności z odczytaniem jego zawartości w innym komputerze. Dlatego zwykle zabierana jest cała maszyna. Problem w tym, że nie zawsze możliwe jest szybkie odzyskanie znajdujących się tam informacji, niezbędnych w pracy firmy - wyjaśnia przedstawiciel Hetmana.

Pięciokrotność ceny programu

Ale to nie jedyny powód do zmartwień. Właściele komputerów, u których wykryto nielegalne oprogramowanie, muszą się liczyć ze znacznie dotkliwszymi karami. Odpowiedzialność jest dwojakiego rodzaju. Zgodnie z kodeksem karnym grozi im od 3 do 5 lat pozbawienia wolności. Drugi rodzaj to odpowiedzialność cywilna. Firma będąca producentem legalnej wersji programu może zażądać od użytkowanika „pirata' pięciokrotnej wartości swojego programu. W praktyce, jak mówi dr Żygadło, sąd przychyla się do spłacenia trzykrotnej wartości programu i wykupieniu jego legalnej wersji.

Biorąc pod uwagę wysokość kar, jakie grożą za posiadanie nielegalnych programów, w praktyce podobne kontrole mogą oznaczać koniec firm używających pirackich kopii. Szczególnie tych, których oryginalne wersje są bardzo drogie. Głośnym echem odbiła się kontrola w jednej z działających na opolskim rynku firm architektonicznych, która podczas tego typu kontroli 'straciła' siedem komputerów.


Prywatni do kontroli

Na koniec warto wspomnieć o tym, że kontrole sprawdzające legalność oprogramowania dotyczą również osób prywatnych.- Do mieszkania możemy wejść z policjantem posiadającym nakaz prokuratorski albo pozwolenie kierownika swojej jednostki. Sprawdzanie mieszkań prywatnych bardzo często jest związane z wcześniejszymi działaniami policji. W bardzo określonych sytuacjach wystarczy pokazanie policyjnej legitymacji. Takim przypadkiem jest uzasadnione podejrzenie, że ktoś robi pirackie kopie i trzeba go natychmiastwo skontrolować. Powodem, który wystarczy do sprawdzenia mieszkania, jest np. ślad świadczący o tym, że ktoś z jego mieszkańców zamawiał takie programy przez Internet. Policja może też skontrolować klientów sklepu, o którym wiadomo, że sprzedawał komputery posiadające pirackie oprogramowanie.

To samo, ale taniej?
Trudno się dziwić polskim użytkownikom komputerów, gdy popatrzy się na realne koszty oprogramowania w Polsce. Na to jednak przedstawiciel Hetmana również ma odpowiedź.
- Prawo to prawo. Jeżeli nie stać mnie na jakiś drogi program, to staram się kupić podobny, ale tańszy. Jeżeli nie mogę mieć Windowsa, to instaluję Linuksa, który jest coraz bardziej upadobniany do Windowsa. W ten sposób można zbijać cenę praktycznie większości programów. Również tych używanych w firmach.
O wiele skuteczniejszym sposobem ograniczenia piractwa, i to nie tylko programów komputerowych, ale także np. płyt z muzyką, byłoby obniżenie ceny. Na to się jednak nie zanosi, nawet po wejściu do Unii Europejskiej. Pozostaje szukać tańszych rozwiązań - wspomniany system operacyjny Linux, czy program biurowy OpenOffice.org są bezpłatne...


Lidia Kulik




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_2765> [05.12.2008 00:26:18]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.