KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 44 (13.04.2004)

Kino Recenzja

Nie dramatyzuj kochanie

Dzisiaj nie będę opisywał żadnej amerykańskiej superprodukcji, ani zachodniego dramatu, o tym jak Nostradamus zjadł mi chomika. Dzisiaj opiszę w kilku miłych słowach, przyjemny i ciepły polski film, który zasługuje na państwa uwagę. A mowa tutaj o filmie, którego scenariusz powstał na podstawie książki Katarzyny Grocholi pt.: 'Nigdy w życiu' i tak jak książka stał się hitem wśród kobiet po trzydziestce.

Historia przedstawiona w filmie jest jak życie - normalna aż do bólu. Judyta (Danuta Stenka) jest żoną nieźle prosperującego biznesmena (Jan Frycz), ma dorastająca córkę i prowadzi rubrykę dotyczącą kontaktów z czytelnikami w piśmie dla kobiet. Pewnego dnia jej mąż oświadcza, że ma kochankę, która spodziewa się dziecka. Judyta zgadza się na rozwód, kupuje działkę budowlaną pod Warszawą i stawia niewielki domek. Wkrótce w jej życiu pojawia się przystojny Adam (Artur Żmijewski). Już pierwsza scena w filmie pokazuje, jak Judyta tańczy wokół swojego 'niedorozwiniętego' męża. Podanie kawy, śniadania i krawata mężowi, to jej codzienność. I aż dziw bierze, że nie pomyślała pierwsza o tym, by znaleźć sobie młodego, przystojnego kochanka. No, ale wiadomo, że 'Matka-Polka' to prawdziwa samarytanka i dla męża zrobi wszystko. Do czasu. W końcu Judyta przemienia się z kobiety-niewolnika w kobietę-człowieka i odnajduje spokój na łonie natury. W roli Judyty rewelacyjnie odnalazła się Danuta Stenka i stworzyła rolę, która na długo zapadnie nam w pamięci. Po rozwodzie odrodziła się jak Fenix z popiołów i rozpoczęła nowe (czyt. lepsze) życie. Nie wyobrażam sobie innej aktorki w tej roli. Słowa uznania należą się także dla Joanny Brodzik, która grała najlepszą przyjaciółkę Judyty. Nie można oczywiście zapomnieć o Janku Fryczu, który także stworzył niezapomnianą kreację. Wypowiadane przez niego słowa: 'Kochanie nie dramatyzuj' przejdą zapewne do historii. Dawno w polskim filmie nie było tak wspaniałej męskiej szowinistycznej świni. Zresztą wszyscy aktorzy pokazali się z dobrej strony.
Podczas oglądania tego filmu najbardziej zadowolony byłem z faktu, że nie oglądam polskich seriali i nie ciążyła nademną klątwa 'Na dobre i na złe', czy 'Na wspólnej'. Spokojnie mogłem się pośmiać, doktor Żmijewski zupełnie mi nie przeszkadzał. W całym obrazie są tylko cztery przekleństwa, śmiałem się zatem z zabawnych sytuacji i gagów, a nie prostackiego języka. Przyznam, że rzadko polscy twórcy stosują taki zabieg, łatwiej scenariusz naszpikować przekleństwami niż inteligentnym humorem. Natomiast dlaczego Judytę porównują z Brigdet Jones, zupełnie tego nie rozumiem. Judyta po pierwsze jest chudsza, po drugie ładniejsza, a po trzecie nie jest tak zakręcona i zwariowana. Jedyną cechą, która je łączy jest to, że obie są kobietami. Tylko, że nasza Judyta potrafi sobie poradzić w życiu i wyjść na swoje - w końcu Polka potrafi. Zdecydowanie polecam ten film, wszystkim mężom, niech zobaczą co się może stać jeśli nie będą szanować swych żon. Oraz feministkom, bo nie wszyscy mężczyźni są źli. 'Nigdy w życiu' to film, który zasługuje na Waszą uwagę w stu procentach.


Roman Godlewski




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_2904> [05.12.2008 00:13:57]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.