KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 47 (04.05.2004)

Krapkowice Sesja Rady Powiatu

Ciszej o ZOZ-ie!

Dramatyczna sytuacja krapkowickiej służby zdrowia była tematem tabu na ostatniej sesji Rady Powiatu Krapkowickiego. Jeszcze przed rozpoczęciem sesji wiadomo było, że będzie ona interesująca. Chociaż głównym punktem obrad było, zakończone pozytywnym głosowaniem, absolutorium dla zarządu, większość obserwatorów sceny samorządowej było pewnych, że zostaną na niej poruszone sprawy związane ze służbą zdrowia. Powodów było kilka - dramatyczna sytuacja finansowa SP ZOZ Krapkowice oraz ostatnie alarmujące sygnały dotyczące kłopotów z płatnościami za media. Na odpowiedź powiatowych rajców czekał też wniosek o udzielenie ZOZ-owi pożyczki, umożliwiającej odzyskanie płynności finansowej oraz przekształcenie tej placówki w spółkę prawa handlowego. Równie istotnym powodem były bieżące wydarzenia, które z racji braku oficjalnych komentarzy, dla powiatowych samorządowców stały się tajemnicą poliszynela. Pierwszym było pismo, które na Radzie Społecznej SP ZOZ w imieniu pracowników odczytała naczelna pielęgniarka Agnieszka Barucka. Zawarte w nim zarzuty dotyczyły między innymi tego, że starosta nie chce rozmawiać z pracownikami ZOZ-u, oraz tego, że traktuje SP ZOZ jak prywatne 'ranczo'. Nieoficjalnie mówiło się również o ważnych decyzjach dotyczących dyrektora Andrzeja Marcyniuka (z odwołaniem włącznie), które ponoć miały zostać podjęte dzień przez sesją. To, że właśnie służba zdrowia ma być jednym z poruszanych tematów, sugerowała też obecność na sali lekarzy oraz przedstawicielek dwóch związków zawodowych działających w SP ZOZ - Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych i powstałego pół roku temu Związku Pracowników tej placówki. Uważnych obserwatorów mogła również zaskoczyć obecność dyrektora Marcyniuka, który na sesje zapraszany jest rzadko.Już pierwsze minuty sesji rozwiały jednak wszystkie wątpliwości związane z porządkiem obrad. - Sesję w całości poświęconą służbie zdrowia zrobimy w czerwcu - poinformował radnych starosta Albert Macha. Jak wyjaśnił, na rzetelne przygotowanie się do tego tematu i stosowne analizy sytuacji ZOZ-u potrzeba jeszcze trochę czasu. Z kilkuminutowego wystąpienia starosty radni dowiedzieli się natomiast, że dyrektor został krytycznie oceniony za doprowadzenie do kłopotów z płatnościami.

Jego słowa miały prawdopodobnie zamknąć temat związany z krapkowicką służbą zdrowia. Trudno było zresztą oprzeć się wrażeniu, że na sesji był on co najmniej niewygodny.
Jednak w jednym z ostatnich punktów obrad, zaniepokojony brakiem informacji, poruszył ten temat radny Roman Chmielewski. Tym samym zobowiązanym do udzielenia wyjaśnień poczuł się dyrektor Andrzej Marcyniuk, który zaapelował do radnych o szybką decyzję, dotycząca udzielenia kierowanej przez niego placówce pomocy finansowej. Zdaniem dyrektora, do wyboru są dwie alternatywy - pokrycie przez powiat (jako organ założycielski) w całości lub części strat tej placówki za 2003 rok (1,7 mln zł) lub podjęcie innych działań pomocowych - jedną z takich propozycji jest pożyczka na spłatę bieżących zobowiązań powiatowej służby zdrowia.

- Niespłacone na czas długi lawinowo powodują powstawanie kolejnych. Z tytułu samych układów ratalnych co miesiąc mamy do zapłacenia 40 tys. zł, a nasze bieżące wydatki pokrywają się z naszymi bieżącymi dochodami. Skąd więc wziąć pieniądze na pokrycie długów? - pytał Marcyniuk. Dyrektor kilkakrotnie podkreślał, że w sprawie kierowanej przez niego placówki niebagatelną kwestią jest szybkość podejmowania decyzji. Był to niedwuznaczny przytyk w stronę zachowawczej postawy starosty oraz zarządu powiatu.
W efekcie każde późniejsze udzielenie głosu dyrektorowi spotykało się z nerwowymi reakcjami starosty. Do swojego rodzaju kuriozum zaliczyć trzeba również publiczny prztyczek, jaki otrzymał przewodniczący rady Krystian Komander, który próbował dowiedzieć się, czy istnieje potrzeba wcześniejszego zwołania sesji poświęconej służbie zdrowia.
- To trzeba jeszcze omówić na forum zarządu - przytomnie przerwał przewodniczącemu Albert Macha. Gwoli wyjaśnienia dodać należy, że to w kompetencji przewodniczącego leży ustalanie terminu sesji.
Im dalej, tym takich mało klarownych sytuacji oraz osobistych wycieczek, wykorzystujących jako tło temat służby zdrowia, było coraz więcej. Atmosfera na sali powoli przypominała tę, znaną z sejmowych relacji.
O służbę zdrowia, a właściwie o to, kto ponosi winę za brak dobrego kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia spierali się obecny starosta Albert Macha oraz były starosta Joachim Czernek.
- Czy udało się poprawić kontrakt dla SP ZOZ, bo te relacje nie zmieniły się od paru lat? - pytał Czernek.
Macha ripostował, przypominając swojemu przedmówcy okres jego kadencji. - A ja się pytam panie radny, co się stało, że mimo zabiegów i starań w latach 2000-2001 nastąpiło załamanie kontraktu z Kasą Chorych. To wówczas nastąpił spadek kontraktu o prawie 3,5 mln zł i początek nakręcającej się spirali zadłużeń?
Tak jak to miało miejsce już kilkakrotnie, wymiana zdań pomiędzy obydwoma panami i tym razem nie doprowadziła do konsensusu.
Tłumaczył się również wywołany do odpowiedzi radny Tomasz Sokołowski, przewodniczący Klubu Radnych SLD.
- Na ile obecność członka SLD w zarządzie powiatu pomogła w zdobyciu środków na cele służby zdrowia? Czy udało się wyegzekwować z NFZ należności za przyjęcie pacjentów powyżej kontraktu, czyli kilkaset tysięcy złotych? - naciskał radny Czernek.
Wyjaśnić należy, że właśnie sprzeciw wobec obecności przedstawiciela SLD w zarządzie powiatu, był jednym z powodów, dla których Czernek musiał pożegnać się z funkcją starosty.
- Podejmowałem szereg prób, ale z jednej strony chcieliśmy sobie pomóc, a z drugiej wzajemnie sobie przeszkadzaliśmy. Kiedy prowadziłem rozmowy z Kasą Chorych, to równocześnie dyrektor Marcyniuk kierował przeciwko ORKCh sprawę za sprawą do sądu. - wyjaśniał Sokołowski. Przypomniał jednak, że w tym czasie wielu innym placówkom zdrowia obniżono kontrakty, a krapkowicki ZOZ wyszedł z tego obronną ręką, zachowując wysokość kontraktów na poziomie zbliżonym do kwot z lat poprzednich.

Ponieważ w trakcie dyskusji coraz częściej do głosu dochodziły emocje i wzajemne pretensje, dla których służba zdrowia stanowiła raczej pretekst, a nie kwestię podstawową, o zdyscyplinowanie kolegów radnych zadbał wiceprzewodniczący Walter Stannek.
- Prosiłbym o wyeliminowanie osobistych wycieczek i pracę dla powiatu, bo jest jej sporo, a nie realizację bardziej czy mniej urażonych ambicji. Jego słowa radni przyjęli rzęsistymi oklaskami.
Podsumowaniem sesji mogłyby być słowa, jakie usłyszeliśmy od przewodniczącego rady powiatu Krystiana Komandra. Na pytanie, dlaczego do głosu nie dopuszczono przedstawicieli Związku Zawodowego Pracowników SP ZOZ, usłyszeliśmy - Sesja nie jest miejscem na dyskusje, ale na rozwiązywanie problemów rady.No cóż, jak widać, tych problemów rada ma coraz więcej, a warto pamiętać, że na rozwiązanie czekają przede wszystkim problemy mieszkańców naszego powiatu, także te, dotyczące służby zdrowia.


Lidia Kulik




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_3077> [05.12.2008 00:04:16]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.