Felieton
SzumielskiOne!Nie wyobrażam sobie bez nich życia. Są wspaniałe! Jest, w czym wybierać, bo chociaż bardzo do siebie podobne, to jednak każda jest inna. Zresztą człowiek lubi odmiany, więc wybiera różnie. Raz mądrą, a raz ładną. Niekiedy refleksyjną, innym razem taką, która odkryje przed nim nieznane zakamarki albo pokaże kawałek duszy.Bywa, że człowiek zacznie i nie skończy. Nawet, jeśli dojedzie do połowy, to w końcu porzuci. Ale to się zdarza raczej rzadko. Przeważnie już po kilku wspólnie spędzonych chwilach wiadomo - pasujemy do siebie lub nie. Jest taka, z którą spotykam się systematycznie. Delektuję się, poznaję powoli, dokładnie, szczegółowo. Sama rozkosz.
Najczęściej, jeśli spełniła moje oczekiwania, polecam ją kolegom i znajomym. Koleżankom także. Lubię ich wszystkich i chcę, aby i oni poznali piękno języka, głębię treści, zachwycającą formę, niespotykane ujęcie tematu. Gusta są jednak różne, więc nie zawsze, co ja chwalę im także się podoba. Mają swoje preferencje. Opowiadają swój ostatni raz. Narzekają, że drogie. Za drogie jak na kieszeń przeciętnego człowieka. Dlatego wielu zna je tylko z opowiadań innych. Sami najwyżej jedną w roku. Czasem dwie. Jak się trafi trzynasta pensja, albo inny nagły przypływ gotówki to szaleją. Kupują od razu kilka i chłoną je łakomym wzrokiem. Ręce im się trzęsą z pożądania. Oczy błyszczą żarem. Mózg faluje i żarzy się jak afrykańskie słońce. Znam to uczucie. Aby szybko. Zrobić, co konieczne i jak najszybciej do łóżka. To bardzo odpowiednie miejsce. Chociaż nie tylko. Można na plaży, w ogródku, na łące. A nawet w tramwaju i w autobusie. Chociaż nie zawsze jest to wygodne. Niektórzy lubią w wannie. Ja nie. Wolę w łóżku, na kanapie i w fotelu. Nie miałem jeszcze okazji w hamaku.
Czasem trafi się przypadkowa. Ot, ktoś pozostawi i pójdzie. W ten sposób trafiły do mnie bardzo interesujące okazy. Najcenniejsze ukrywam przed innymi. Są tylko moje. Tylko ja z nich korzystam. Dbam o nie. Wiele im zawdzięczam. Myślicie, że gdybym ich nigdy nie spotkał to pisałbym te felietony? A fraszki, a limeryki, a triolety? Bez nich nie można żyć. Chociaż podobno są tacy, co mogą. Kiedyś pewien mężczyzna powiedział, ze miał tylko jedną. Dziwny człowiek. Nie wstydził się o tym mówić publicznie. Ja bym się wstydził.
Najczęściej, nim zapłacę, starannie wybieram.. Oglądam ze wszystkich stron, kartkuję, czytam fragmenty. Nie stać mnie na wszystkie, ale jest wiele takich, które chciałbym mieć. Kocham je!
Henryk Szumielski |