KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 58 (20.07.2004)

Felieton Szumielski

Wielkie żarcie

Żywności jest dużo. W niektórych krajach nawet za dużo. Ale są także kraje gdzie żywności brakuje. Tam wszystko co daje się zjeść jest dobre. U nas nie jest. Według naukowców - coraz mniej żywności można jeść bez ryzyka utraty zdrowia. Najlepiej jeść bezmyślnie. Ot, chwycić coś w łapę i pożreć, jak to czynili nasi odlegli przodkowie, kiedy nie było jeszcze gazet i telewizji, a nawet uczonych.

Problem jest nawet z tym czym smarować? Nie mam pojęcia czy dzisiaj nadal margaryna jest zdrowsza od masła czy znowu jest na odwrót. Może rzeczywiście lepiej jest nie smarować masłem, ani niczym podobnym tylko smalcem? Ale od tego ma się cholesterol, a z niego sklerozę.

Człowiek w końcu zapomni czego ma się bać. A to już grozi utratą życia. Najlepiej więc nie smarować w ogóle. Suchy chleb źle się przełyka i trzeba popijać. Tu także wybór jest trudny, bo kawa za bardzo podnosi ciśnienie krwi, a herbata... także coś podnosi. Czytałem o tym. Nie pamiętam szczegółów. Nie pamiętam, bo w młodości smarowałem chleb smalcem.

Można popijać winem, bo to pomaga na serce i na wyobraźnię, ale jest zabójcze dla wątroby. Można piwem, bo piwo działa doskonale na nerki, ale deformuje sylwetkę i denerwuje żonę. Można popijać mlekiem, ale trzeba wiedzieć jakim, bo nie każde mleko jest zdrowe. Można ewentualnie wodą, ale tylko po przegotowaniu. A i wtedy kamień osadza się w czajniku i w nerkach.

Najłatwiej mają trawożerni, wspomagani nabiałem, bo tu zagrożeń jest trochę mniej. Są jednak tacy jak ja, którzy wiedzą, że sałata i kapusta jest dobra dla królików, a jeść trzeba konkrety. I wtedy zaczyna się problem. Drobiu nie można, bo karmiony hormonami i na dodatek 'ptasia grypa' - zjawisko mało jeszcze poznane. Wołowina odpada, bo 'choroba wściekłych krów'. Pozostaje więc wieprzowina.

Ale to cholesterol. Może więc baranina i strusie? Jest to jakieś rozwiązanie, bo nie wiadomo, czy jeśli będziemy teraz jedli zielsko, to w przyszłości nie zaatakują nas mszyce. Lubię zmodyfikowaną genetycznie soję, która smakuje jak schabowy, ale nie wiem czy za kilka lat uczeni nie ustalą, że od tego będę podatny na choroby roślin i trzeba mnie będzie faszerować herbicydami.

Jeśli ktoś się odważy to może eksperymentować z jajami i z rybami. Ja jednak radzę przejść na głodówkę. Głodówka wydłuża życie. Każdy musi więc wybrać czy chce żyć długo i byle jak, czy krótko i dobrze. Może więc golonka i piwo?

Zastanawiam się także czy komar, który ostatniej nocy wypijał ze mnie krew, a nie ruszył mojej żony, ma takie same problemy jak my ludzie. A może oni nie mają jeszcze tak rozwiniętej nauki i żarł mnie tylko dlatego, że jestem po prostu o wiele smaczniejszy? Wiadomo, w piwie mięso kruszeje...


Henryk Szumielski




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_3569> [22.11.2008 05:31:25]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.