KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 59 (27.07.2004)

Krapkowice Ul. Opolska

Straż Miejska kontra ''smakosze''

Do naszej redakcji dotarły sygnały o libacjach alkoholowych, które od pewnego czasu mają miejsce obok zabytkowego pieca wapiennego przy ulicy Opolskiej w Krapkowicach (obok ogródków działkowych). Ich uczestnikami są zwykle osoby bezdomne, które wybrały to miejsce po wyrzuceniu ich z poprzedniego miejsca ''biwakowania''.

Zgłosili się do nas działkowicze, dla których taka sytuacja jest nie tylko uciążliwa, ale również niebezpieczna. Działkowicze wspominają również o kradzieżach, chociaż nie mogą jednoznacznie podać winowajców.

W środę (21.07) po sygnale otrzymanym od mieszkańców pobliskich budynków w pobliżu ''pieców'', pojawiła się Straż Miejska. Jak dowiedzieliśmy się od jej komendanta, Józefa Wołyńca, pomimo że na miejscu ''koczowała'', nieduża grupa amatorów alkoholu na świeżym powietrzu, funkcjonariusze straży nie byli w stanie ustalić do kogo należały znajdujące sie w pobliżu plastikowe butelki z alkoholem.
Na oczach ''biesiadników'' alkohol został wylany, a oni sami zostali zobowiązani do posprzątania okolicy pełnej pozostałości po libacjach.
- Nakaz został wykonany od razu, butelki zostały zapakowane w plastikowy worek, po który ma się zgłosić pewien pan z Żywocic, który to zajmuje się zbieraniem szkła. Ludzie ci zostali także upomnieni i powiadomieni o konsekwencjach prawnych, jeżeli takie zdarzenie miało by miejsce ponownie - mówi Wołyniec.
Tym razem interwencja straży na jakiś czas uspokoiła amatorów alkoholu. Trudno jednak wierzyć, że podobne sytuacje nie będą powtarzać się w przyszłości. Tego rodzaju newralgicznych miejsc jest bowiem w Krapkowicach znacznie więcej, ot choćby nieszczęsny lasek przy ul. Kilińskiego. Warto w tym miejscu przypomnieć, że prawnym następstwem picia alkoholu w miejscu publicznym, jest mandat karny kredytowy w wysokości 100 złotych. Jednak wyegzekwowanie kary graniczy z cudem. Wielu spośród ''degustatorów'' jest bezrobotnych. Nie mają stałego miejsca zamieszkania i jak się sami przyznają, latem najczęściej sypiają po klatkach schodowych. Na pytania strażników miejskich czemu nie zgłoszą się do Opieki Społecznej o pomoc, pada jedna odpowiedź: ''bo idąc do opieki trzeba być trzeźwym''.
- Dlatego właśnie sprzątanie po sobie i wylewanie alkoholu jest dla nich najcięższą karą, która w pewien sposób skutkuje w ograniczeniu tego procederu. Ci ludzie znaleźli sobie to miejsce, po naszych interwencjach w ich poprzednim miejscu, czyli pod sklepem na rogu ulic Opolskiej i Pstrowskiego. Po wypisaniu kilku mandatów karnych, które wreszcie poskutkowały, przenieśli się w inne, według nich bezpieczniejsze miejsce - mówi Wołyniec.
Jak nas jednak zapewnił komendant ta sielanka nie będzie trwała długo, ponieważ również to miejsce, zostanie objęte częstymi kontrolami strażników, tak jak ma to miejsce w lasku przy ulicy Kilińskiego w Otmęcie.

Sytuację mają również uzdrowić wspólne działania Straży Miejskiej i Policji kontrolujące sprzedaż alkoholu osobom nietrzeźwym w obydwóch sklepach; i tym na rogu Opolskiej i Pstrowskiego oraz przy ulicy Kilińskiego.


cekabe




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_3628> [05.12.2008 01:04:14]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.