KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 62 (17.08.2004)

Krapkowice Uwaga rodzice!

On tylko lubi dzieci

Pod koniec maja, do dzieci bawiących się na jednym z przyblokowych podwórek w Krapkowicach, podszedł mężczyzna. Po trwającej niedługi czas rozmowie, zaproponował kilkorgu z nich przejażdżkę samochodem i słodycze. Dzieci skorzystały z zaproszenia.

Zdarzenie miało miejsce na terenie tzw. familoków przy ul. Fabrycznej. Do samochodu osobowego wsiadło kilkoro dzieci w wieku od 4 do 6 lat. Kierowca zapomniał jednak o dosyć istotnej rzeczy - zabierając maluchy na przejażdżkę, nie tylko nie spytał rodziców o zgodę, ale również nie powiadomił nikogo, że w ogóle je zabiera. W tym czasie rodzice szukali swoich pociech. Informacja o nieznajomym meżczyźnie, który zabrał dzieci, wszystkich postawiła 'na nogi'. Natychmiast o zdarzeniu powiadomiona została policja. Trwające ponad godzinę poszukiwania nie dały oczekiwanego efektu. Na pierwszy ślad policyjny patrol natknął się dopiero na jednej z krapkowickich stacji benzynowych. Jak się okazało, opisywany przez świadków mężczyzna był na stacji razem z dziećmi - kupował im słodycze oraz chrupki. Pobyt całej grupy zarejestrowała jedna z umieszczonych tam kamer. Jednak ani dzieci ani 'opiekuna' już w pobliżu nie było. W czasie, kiedy trwały poszukiwania, mężczyzna odwiózł dzieci pod blok i... spokojnie odjechał. Cała 'wycieczka' trwała ponad godzinę.

Kilka dni później mężczyzna ponownie pojawił się w okolicach ul. Fabrycznej. Scenaruisz był podobny - znowu kilkoro dzieci skorzystało z samochodowej wycieczki. Łącznie podczas dwóch wizyt mężczyzna zabrał do swojego samochodu kilkanaścioro dzieci.
Ustalenie danych 'opiekuna' nie sprawiło policji specjalnych kłopotów. Okazał się nim 44-letni mieszkaniec Opola, który często bywał w jednym z krapkowickich zakładów. Jak wynika z naszych informacji, były to raczej wizyty służbowe.
Policja przesłuchała opolanina. Niezaprzeczalnie doszło bowiem do przestępstwa, które kodeks karny określa jako uprowadzenie dzieci. Po przesłuchaniu opolanin wrócił do domu.

Uprowadzenie nie było jednak jedynym aspektem tej sprawy, jakim interesowala sie policja. Prowadzono również czynności, które miały ustalić, czy podczas wycieczek nie doszło do wykorzystania nieletnich na tle seksualnym. Podejrzenia były uzasadnione, bowiem, jak wspominali rodzice, mężczyzna brał dzieci na kolana. Podstawy do sprawdzenia takich podejrzeń dawały również epizody z przeszłości opolanina.

To jednak, czy doszło do czynów lubieżnych czy też nie, miało się ostatecznie wyjaśnić po przesłuchaniu dzieci. Procedura dotycząca przesłuchiwania nieletnich jest jednak obwarowana określonymi wymogami. Zakłada ona, iż po pierwsze - może się ono odbyć tylko jeden raz. Po drugie - musi się to odbywać w obecności psychologa. Tak się też stało. Dzieci zostały przesłuchane nie przez policję, ale sędziego, w obecności psychologa oraz prokuratora.

Jak nas poinformowano w Komendzie Powiatowej Policji w Krapkowicach, postępowanie przygotowawcze prowadzone przez policję i prokuraturę nie potwierdziło, że doszło do przestępstwa określonego w art. 200 § 1. kodeksu karnego (artykuł ten dotyczy obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej z nieletnim poniżej lat 15). Z zachowania mężczyzny nie wynikało bezpośrednio, że w stosunku do dzieci dopuścił się czynów, które mogłyby wskazywać, iż doszło do molestowania osób nieletnich.

Sprawa znajdzie jednak swój epilog w sądzie. Mężczyźnie postawiono bowiem zarzut (i pod takim nadal pozostaje) z art. 211 kk, który mówi o tym, że jeżeli ktoś wbrew woli osoby powołanej do opieki lub nadzoru uprowadza lub zatrzymuje małoletniego poniżej lat 15 podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 3.


Lidia Kulik




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_3768> [05.12.2008 01:03:55]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.