 > >
XVI Pielgrzymka Różnych DrógPacyfa na Jasnej GórzeTa pielgrzymka to swoisty ewenement. Organizowana jest przez hipisów, choć uczestnikami są także rastafarianie, punki, metalowcy i inni ludzie, którzy w życiu cenią przede wszystkim wolność i niezależność. Po raz pierwszy szli w 1979 roku, kiedy dołączyli do akademickiej pielgrzymki z Warszawy. Ze względu na niezdyscyplinowanie, wyproszono ich i po trzech latach zaczęli chodzić sami, własną trasą, prowadzeni przez salezjanina, ks. Andrzeja Szpaka.
 | Spotykam ich w Głogówku. Na Rynku widać już kolorowo ubranych ludzi. Spore wrażenie na przechodniach robi trio młodych muzyków prezentujących rewolucyjne pieśni, wśród których prym wiedzie akordeonista - Luzaczek z Wrocławia. Chłopaki zbierają do kapelusza. Będzie na drobne zakupy, bo do Częstochowy jeszcze sporo kilometrów. Większość tych, których szukam, jest jeszcze w miejscowym kościele. Dziś oprócz mszy, w głogóweckim kościele odbywa się ślub Tomka z Magdą. Tomek jest z Polskiej Cerekwi, zaś jego oblubienica pochodzi z Lublina. Oczywiście - poznali się na pielgrzymce. To nie pierwszy i - na pewno nie ostatni - sakrament udzielony przez ks. Andrzeja Szpaka młodym zakochanym, którzy poznali się na jednej z poprzednich pielgrzymek. Młodzi wychodzą właśnie z kościoła. Otacza ich tłum roztańczonych i rozśpiewanych ludzi. Para zostaje obsypana kwiatami. Wszyscy składają gratulacje. Po przyjęciu dla najbliższej rodziny, Magda i Tomek wrócą wieczorem na trasę pielgrzymki, na której spędzą część swego miodowego miesiąca.
 | Reszta - z ponad 200 pielgrzymów - punktualnie w południe rusza w dalszą drogę. Trzeba dojść do Domu Kultury w Walcach, gdzie zaplanowano obiad. Tegoroczna Pielgrzymka Różnych Dróg przebiega m. in. przez nasz powiat. Ale każdego roku pielgrzymka wychodzi z innego miejsca. Najliczniejsza była pielgrzymka z 1984 roku, z Góry św. Anny, gdy do pielgrzymów dołączyła zaproszona przez ks. Szpaka młodzież z festiwalu w Jarocinie, który zakończył się dzień wcześniej. Trasę pielgrzymki ustalają sami zainteresowani. W tym roku wyjście nastąpiło 31 lipca z sanktuarium w Zlatych Horach w Czechach. Ta trasa to ukłon w stronę pielgrzymów z Czech, których każdego roku przybywa na tej pielgrzymce. Wśród nich, po raz kolejny idzie (a właściwie jedzie na rowerze) Petr spod Ostrawy. Petr w tym roku na pielgrzymce pojawił się z żoną i czwórką dzieci.
 | Cztery lata temu pielgrzymka ruszała ze Lwowa. Pielgrzymi z Ukrainy to już też tradycja. Na tegorocznej trasie pojawili się m. in. Jaśko i Rostik ze Lwowa, jest też jakaś dziewczyna, aż z Kijowa. Od 1991 stałym uczestnikiem jest Metal, a właściwie Piotr. Ten 32-latek co roku przyjeżdża na pielgrzymkę aż z Niemiec. Kiedyś, jak twierdzi, miał spore kłopoty z własną osobowością - 'wkopał' się w satanizm, ale nie lubi o tym mówić. Te pielgrzymki traktuje jako swoisty balsam na skołataną duszę. Nasz powiat reprezentuje stała ekipa chłopaków ze Zdzieszowic, wśród których rej wiedzie czwórka braci. Najstarszy z nich, Adam, to już prawdziwy weteran pielgrzymki. Po raz pierwszy na 'szpakowskiej' pojawił się na początku lat 90-tych. W tym roku nie przejdzie całej trasy, bo w weekendy gra po całej Polsce koncerty ze znanym zespołem reggae.
 | Droga spędzana głównie na rozmowach, mija szybko. Przez jeden dzień można zawrzeć więcej znajomości, niż w przeciągu roku. Kiedy hipisi są na trasie, rozciągają się nieraz w kilku kilometrową kolumnę, choć zasadą jest, że wszyscy idą za obrazem. Niektórzy jednak luźno traktują ten nakaz. Część po drodze łapie stopa, by dojechać do docelowej miejscowości, część zostaje w tyle, bo przez kilkanaście minut okupuje przydrożny sklep. Czasami - spontanicznie - pielgrzymka zatrzymuje się, by wykąpać się w pobliskiej rzece czy niewielkim stawie. Sam ks. Szpak z wyrozumiałością podchodzi do tej niesubordynacji. Za chwilę widzę duchownego, jak mija czoło pielgrzymki na pożyczonym od kogoś rowerze. Ks. Szpak z roku na rok coraz częściej korzysta z takich alternatywnych form przemieszczania się. Z podziwem wypowiada się o siostrze Jasi, która - choć też już dawno przekroczyła wiek balzakowski - co roku wytrwale przemierza wszystkie kilometry do Jasnej Góry. Siostra Jasia, czyli Janina Śmigielska, siostra biskupa Adama Śmigielskiego, troszczy się o zaplecze pielgrzymek. To ona zapisuje wszystkich uczestników pielgrzymek i zbiera od nich pieniądze. W tym roku wpisowe wynosi 60 zł i środki przeznaczone są, m. in. na transport bagaży pielgrzymów. Nie wszyscy jednak wpłacają, inni płacą tylko część sumy, ale nikogo się z tego powodu z pielgrzymki nie wyrzuca. Część, ruszona sumieniem, wpłaca pieniądze dopiero po kilku dniach.
 | Ks. Andrzej Szpak to prawdziwy opiekun tej grupy. Choć niczym nie wyróżnia się spośród duchownych i na tle kolorowego tłumu wygląda bardzo zwyczajnie, cieszy się niesłychaną estymą i szacunkiem. W czasie mszy, które trwają po 2-3 godziny bije z niego niesamowita charyzma. A msze na tej pielgrzymce są bardzo wyjątkowe. Nieraz odbywają się pod gołym niebem, z ołtarzem zrobionym z plecaków. Natomiast msze, które odbywają się w mijanych po drodze kościołach, robią niesłychane wrażenie na mieszkańcach. Jak to wygląda? Do kościoła wlewa się rozśpiewany tłum, który nie zajmuje miejsca w ławkach, ale rozsiada się wręcz na ołtarzu. Zwłaszcza dla tradycyjnie wychowanych, starszych osób jest to szokiem. Szok tym większy, gdy nagle któryś z tych długowłosych, ubrany w skórzane spodnie, ubiera komżę i wciela się w rolę ministranta. Msze opierają się na swoistym dialogu, każdy może podejść do mikrofonu i wyrazić swoją opinię (niekoniecznie o tematyce religijnej, co jeszcze bardziej wprawia w osłupienie miejscowych). Lody jednak zazwyczaj pękają w momencie wcielania w życie - 'Przekażcie sobie znak pokoju!'. Hipisi obściskują i całują się nawzajem. Ta forma bliskiej integracji nie omija nawet miejscowych starowinek, często od wielu lat samotnych, owdowiałych, które nierzadko wzruszone tym gestem zaczynają płakać.
 | Na horyzoncie dostrzegamy już tabliczkę Walce. Widać, że dla mieszkańców to prawdziwe święto. Na powitanie pielgrzymów kilka osób przygotowało stoły z piciem. To bardzo miły gest, zważywszy na upał. Są też miski, gdzie można się umyć. Pod Domem Kultury zorganizowano ciepły posiłek.Specyficzny ubiór i zachowanie hipisów nierzadko wywołują kontrowersje. Mieszkańcy mijanych wiosek, a także proboszczowie, nie zawsze odnoszą się do hipisów z życzliwością. Bywały pielgrzymki, podczas których nie przyjmowano ich na kwatery. Tak było na przykład w jednej ze świętokrzyskich wiosek, kiedy w prasie, w jednym z krakowskich dzienników ukazał się artykuł szkalujący pielgrzymkę. Autor nie pokusił się o wnikliwą analizę fenomenu tej pielgrzymki, oparł się jedynie na tendencyjnych przesłankach i napisał, że w idącej na Jasną Górę grupie większość stanowią narkomani i sataniści. To na szczęście odosobnione przypadki. Najczęściej jednak, radość pielgrzymów oraz dziewczęta rozdające kwiaty mijanym osobom, zjednują przychylność.
 | Tak też jest i w Walcach. Miejscowy proboszcz robi nawet zdjęcia, by uwiecznić w annałach tę swoistą grupę. 'Pecha' ma tylko jeden z przyglądających się mieszkańców pobliskiej Kamionki (a właściwie jego koń), na którego furmankę spontanicznie załadowała się co najmniej 20-osobowa grupa. Ten ekologiczny pojazd podwiózł ich przynajmniej z 5 km. Wieczorem wszyscy docierają do Mechnicy. Część osób nocować będzie w swoich namiotach, część na własną rękę szuka kwater. W wielu miejscowościach pielgrzymi nocują też w remizach lub otwieranych na tę okazję - szkołach. Na dzisiejszy wieczór zaplanowany jest koncert bluesowy. Zorganizował go Tomek, świeżo upieczony pan młody, który sam gra na gitarze i jest miłośnikiem tego rodzaju muzyki. Pomimo tego, że jutro kolejny etap do przejścia (m. in. atrakcyjnie zapowiadająca się przeprawa promowa przez Odrę) i trzeba wstać przed 8.00, do późna w nocy trwają wspólne śpiewy i rozmowy. Hipisi wieczory spędzają też przy ogniskach lub organizują misteria, np. coroczne Misterium Pokoju w rocznicę zrzucenia bomby na Hiroszimę, połączone z jednodniową głodówką, modlitwami o pokój oraz inscenizacjami teatralnymi. PS. Na Jasną Górę hipisi weszli (czyt. wbiegli) 12 sierpnia. Jak co roku, pod murami klasztoru złączeni dłońmi utworzyli ogromną 'żywą' pacyfę. Wielu z nich na pielgrzymce złożyło śluby porzucenia nałogów: palenia papierosów czy picia alkoholu. Inni mieli drobniejsze postanowienia. Wielu na tej pielgrzymce dopiero poszukiwało Boga, część - jeśli nawet nie odnalazła Stwórcy - na pewno się uduchowiła. Wszyscy na pewno będą mieli miłe wspomnienia i nowych przyjaciół. Artur Jackowski | walce
Wydruk strony:
<http://krapkowice.net/kurier,art,id_3770> [05.12.2008 01:13:19]
Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.
|