KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 62 (17.08.2004)

XVI Pielgrzymka Różnych Dróg

Pacyfa na Jasnej Górze

Ta pielgrzymka to swoisty ewenement. Organizowana jest przez hipisów, choć uczestnikami są także rastafarianie, punki, metalowcy i inni ludzie, którzy w życiu cenią przede wszystkim wolność i niezależność. Po raz pierwszy szli w 1979 roku, kiedy dołączyli do akademickiej pielgrzymki z Warszawy. Ze względu na niezdyscyplinowanie, wyproszono ich i po trzech latach zaczęli chodzić sami, własną trasą, prowadzeni przez salezjanina, ks. Andrzeja Szpaka.

Spotykam ich w Głogówku. Na Rynku widać już kolorowo ubranych ludzi. Spore wrażenie na przechodniach robi trio młodych muzyków prezentujących rewolucyjne pieśni, wśród których prym wiedzie akordeonista - Luzaczek z Wrocławia. Chłopaki zbierają do kapelusza. Będzie na drobne zakupy, bo do Częstochowy jeszcze sporo kilometrów. Większość tych, których szukam, jest jeszcze w miejscowym kościele. Dziś oprócz mszy, w głogóweckim kościele odbywa się ślub Tomka z Magdą. Tomek jest z Polskiej Cerekwi, zaś jego oblubienica pochodzi z Lublina. Oczywiście - poznali się na pielgrzymce. To nie pierwszy i - na pewno nie ostatni - sakrament udzielony przez ks. Andrzeja Szpaka młodym zakochanym, którzy poznali się na jednej z poprzednich pielgrzymek. Młodzi wychodzą właśnie z kościoła. Otacza ich tłum roztańczonych i rozśpiewanych ludzi. Para zostaje obsypana kwiatami. Wszyscy składają gratulacje. Po przyjęciu dla najbliższej rodziny, Magda i Tomek wrócą wieczorem na trasę pielgrzymki, na której spędzą część swego miodowego miesiąca.
Reszta - z ponad 200 pielgrzymów - punktualnie w południe rusza w dalszą drogę. Trzeba dojść do Domu Kultury w Walcach, gdzie zaplanowano obiad. Tegoroczna Pielgrzymka Różnych Dróg przebiega m. in. przez nasz powiat. Ale każdego roku pielgrzymka wychodzi z innego miejsca. Najliczniejsza była pielgrzymka z 1984 roku, z Góry św. Anny, gdy do pielgrzymów dołączyła zaproszona przez ks. Szpaka młodzież z festiwalu w Jarocinie, który zakończył się dzień wcześniej. Trasę pielgrzymki ustalają sami zainteresowani. W tym roku wyjście nastąpiło 31 lipca z sanktuarium w Zlatych Horach w Czechach. Ta trasa to ukłon w stronę pielgrzymów z Czech, których każdego roku przybywa na tej pielgrzymce. Wśród nich, po raz kolejny idzie (a właściwie jedzie na rowerze) Petr spod Ostrawy. Petr w tym roku na pielgrzymce pojawił się z żoną i czwórką dzieci.
Cztery lata temu pielgrzymka ruszała ze Lwowa. Pielgrzymi z Ukrainy to już też tradycja. Na tegorocznej trasie pojawili się m. in. Jaśko i Rostik ze Lwowa, jest też jakaś dziewczyna, aż z Kijowa. Od 1991 stałym uczestnikiem jest Metal, a właściwie Piotr. Ten 32-latek co roku przyjeżdża na pielgrzymkę aż z Niemiec. Kiedyś, jak twierdzi, miał spore kłopoty z własną osobowością - 'wkopał' się w satanizm, ale nie lubi o tym mówić. Te pielgrzymki traktuje jako swoisty balsam na skołataną duszę. Nasz powiat reprezentuje stała ekipa chłopaków ze Zdzieszowic, wśród których rej wiedzie czwórka braci. Najstarszy z nich, Adam, to już prawdziwy weteran pielgrzymki. Po raz pierwszy na 'szpakowskiej' pojawił się na początku lat 90-tych. W tym roku nie przejdzie całej trasy, bo w weekendy gra po całej Polsce koncerty ze znanym zespołem reggae.
Droga spędzana głównie na rozmowach, mija szybko. Przez jeden dzień można zawrzeć więcej znajomości, niż w przeciągu roku. Kiedy hipisi są na trasie, rozciągają się nieraz w kilku kilometrową kolumnę, choć zasadą jest, że wszyscy idą za obrazem. Niektórzy jednak luźno traktują ten nakaz. Część po drodze łapie stopa, by dojechać do docelowej miejscowości, część zostaje w tyle, bo przez kilkanaście minut okupuje przydrożny sklep. Czasami - spontanicznie - pielgrzymka zatrzymuje się, by wykąpać się w pobliskiej rzece czy niewielkim stawie. Sam ks. Szpak z wyrozumiałością podchodzi do tej niesubordynacji. Za chwilę widzę duchownego, jak mija czoło pielgrzymki na pożyczonym od kogoś rowerze. Ks. Szpak z roku na rok coraz częściej korzysta z takich alternatywnych form przemieszczania się. Z podziwem wypowiada się o siostrze Jasi, która - choć też już dawno przekroczyła wiek balzakowski - co roku wytrwale przemierza wszystkie kilometry do Jasnej Góry. Siostra Jasia, czyli Janina Śmigielska, siostra biskupa Adama Śmigielskiego, troszczy się o zaplecze pielgrzymek. To ona zapisuje wszystkich uczestników pielgrzymek i zbiera od nich pieniądze. W tym roku wpisowe wynosi 60 zł i środki przeznaczone są, m. in. na transport bagaży pielgrzymów. Nie wszyscy jednak wpłacają, inni płacą tylko część sumy, ale nikogo się z tego powodu z pielgrzymki nie wyrzuca. Część, ruszona sumieniem, wpłaca pieniądze dopiero po kilku dniach.
Ks. Andrzej Szpak to prawdziwy opiekun tej grupy. Choć niczym nie wyróżnia się spośród duchownych i na tle kolorowego tłumu wygląda bardzo zwyczajnie, cieszy się niesłychaną estymą i szacunkiem. W czasie mszy, które trwają po 2-3 godziny bije z niego niesamowita charyzma. A msze na tej pielgrzymce są bardzo wyjątkowe. Nieraz odbywają się pod gołym niebem, z ołtarzem zrobionym z plecaków. Natomiast msze, które odbywają się w mijanych po drodze kościołach, robią niesłychane wrażenie na mieszkańcach. Jak to wygląda? Do kościoła wlewa się rozśpiewany tłum, który nie zajmuje miejsca w ławkach, ale rozsiada się wręcz na ołtarzu. Zwłaszcza dla tradycyjnie wychowanych, starszych osób jest to szokiem. Szok tym większy, gdy nagle któryś z tych długowłosych, ubrany w skórzane spodnie, ubiera komżę i wciela się w rolę ministranta. Msze opierają się na swoistym dialogu, każdy może podejść do mikrofonu i wyrazić swoją opinię (niekoniecznie o tematyce religijnej, co jeszcze bardziej wprawia w osłupienie miejscowych). Lody jednak zazwyczaj pękają w momencie wcielania w życie - 'Przekażcie sobie znak pokoju!'. Hipisi obściskują i całują się nawzajem. Ta forma bliskiej integracji nie omija nawet miejscowych starowinek, często od wielu lat samotnych, owdowiałych, które nierzadko wzruszone tym gestem zaczynają płakać.
Na horyzoncie dostrzegamy już tabliczkę Walce. Widać, że dla mieszkańców to prawdziwe święto. Na powitanie pielgrzymów kilka osób przygotowało stoły z piciem. To bardzo miły gest, zważywszy na upał. Są też miski, gdzie można się umyć. Pod Domem Kultury zorganizowano ciepły posiłek.Specyficzny ubiór i zachowanie hipisów nierzadko wywołują kontrowersje. Mieszkańcy mijanych wiosek, a także proboszczowie, nie zawsze odnoszą się do hipisów z życzliwością. Bywały pielgrzymki, podczas których nie przyjmowano ich na kwatery. Tak było na przykład w jednej ze świętokrzyskich wiosek, kiedy w prasie, w jednym z krakowskich dzienników ukazał się artykuł szkalujący pielgrzymkę. Autor nie pokusił się o wnikliwą analizę fenomenu tej pielgrzymki, oparł się jedynie na tendencyjnych przesłankach i napisał, że w idącej na Jasną Górę grupie większość stanowią narkomani i sataniści. To na szczęście odosobnione przypadki. Najczęściej jednak, radość pielgrzymów oraz dziewczęta rozdające kwiaty mijanym osobom, zjednują przychylność.
Tak też jest i w Walcach. Miejscowy proboszcz robi nawet zdjęcia, by uwiecznić w annałach tę swoistą grupę. 'Pecha' ma tylko jeden z przyglądających się mieszkańców pobliskiej Kamionki (a właściwie jego koń), na którego furmankę spontanicznie załadowała się co najmniej 20-osobowa grupa. Ten ekologiczny pojazd podwiózł ich przynajmniej z 5 km.
Wieczorem wszyscy docierają do Mechnicy. Część osób nocować będzie w swoich namiotach, część na własną rękę szuka kwater. W wielu miejscowościach pielgrzymi nocują też w remizach lub otwieranych na tę okazję - szkołach.
Na dzisiejszy wieczór zaplanowany jest koncert bluesowy. Zorganizował go Tomek, świeżo upieczony pan młody, który sam gra na gitarze i jest miłośnikiem tego rodzaju muzyki. Pomimo tego, że jutro kolejny etap do przejścia (m. in. atrakcyjnie zapowiadająca się przeprawa promowa przez Odrę) i trzeba wstać przed 8.00, do późna w nocy trwają wspólne śpiewy i rozmowy.
Hipisi wieczory spędzają też przy ogniskach lub organizują misteria, np. coroczne Misterium Pokoju w rocznicę zrzucenia bomby na Hiroszimę, połączone z jednodniową głodówką, modlitwami o pokój oraz inscenizacjami teatralnymi. PS. Na Jasną Górę hipisi weszli (czyt. wbiegli) 12 sierpnia. Jak co roku, pod murami klasztoru złączeni dłońmi utworzyli ogromną 'żywą' pacyfę. Wielu z nich na pielgrzymce złożyło śluby porzucenia nałogów: palenia papierosów czy picia alkoholu. Inni mieli drobniejsze postanowienia. Wielu na tej pielgrzymce dopiero poszukiwało Boga, część - jeśli nawet nie odnalazła Stwórcy - na pewno się uduchowiła. Wszyscy na pewno będą mieli miłe wspomnienia i nowych przyjaciół.
Artur Jackowski




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_3770> [05.12.2008 01:13:19]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.