KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 8 (25.07.2003)

Gogolin Wypadek kolejowy

Wypadł z toru

O tym, że dzieje się coś złego maszynista zorientował się dopiero w momencie, kiedy pozbawiony zasilania pociąg zaczął samoczynnie hamować, a na skład zaczęły spadać 'skoszone' słupy sieci trakcyjnej.
– On się wykoleił jeszcze przed tym przejazdem. Tam, gdzie jest ta droga polna - ze Strzebniowa w kierunku tartaku - komentowali świadkowie, którzy w sobotę 19 lipca około godziny 18.00 obserwowali działania komisji kolejowej badającej przyczyny wykolejenia się ostatniego wagonu pociagu relacji Opole - Kędzierzyn. Pociąg jechał w kierunku Gogolina.Tuż przed przed przejazdem, z którego zostały wyrwane betonowe płyty widać nienaturalnie powyginane tory. Prawdopodobnie, to właśnie w tym miejscu wszystko się zaczęło. Rozpędzony do ponad 95 km/h pociąg zatrzymał się jednak dopiero po pokonaniu dalszych, ponad 200 metrów drogi. Jeszcze przez chwilę wykolejony wagon jechał wzdłuż torów. Mieścił się na nasypie chociaż, jak pokazywały ślady, po torach już nie jechał. Lewa strona cięła podkłady, a prawa orała nasyp. Prawdopodobnie w tym właśnie czasie wagon uderzył w znajdujące się w pobliżu trzy 'szafy' z aparaturą do urządzeń samoczynnej sygnalizacji przejazdu, 'kładąc' je prawie na ziemię. Kilka metrów dalej wagon całkowicie „wyskoczył' z linii torów. Został ściągnięty w dół i znalazł się poza nasypem. Ciągnięty przez jadący z dużą szybkością skład, ścinał słupy trakcyjne, które znalazły się na jego drodze. W sumie zniszczonych zostało 8 słupów. W tym czasie kilkunastu pasażerów jadącego slalomem wagonu, obijało się pomiędzy jego ścianami. Wśród pasażerów przeważali wracający do domu pracownicy kolei. Na szczęście dla większości pasażerów wszystko skończyło się jedynie na strachu. Na obserwację do krapkowickiego szpitala trafiły dwie lekko poszkodowane osoby – mechanik oraz pracownica biurowa PKP. Resztę pasażerów zabrał pociąg jadący dwadzieścia minut po wykolejonej jednostce.– Trzeba dokładnie zbadać tor i jednostkę. O przyczynach wypadku będzie można mówić prawdopodobnie dopiero za tydzień lub dwa - mówił 'na gorąco' znajdujący się na miejscu zdarzenia mgr Piotr Krywult, z-ca dyrektora do spraw eksploatacyjnych Zakładu Linii Kolejowych w Opolu. Chociaż pierwsze prognozy dotyczące odtworzenia zniszczonej sieci trakcyjnej i udostępnienia linii mówiły o około tygodniu, już w nocy z niedzieli na poniedziałek tor został uruchomiony. Najwięcej pracy ekipy remontowe miały z naprawą uszkodzonej trakcji. W praktyce niezbędne okazało się bowiem odbudowanie wszystkich fundamentów powyrywanych słupów.Jak wynika z naszych informacji, już w trakcie pierwszych oględzin członkowie przybyłej na miejsce komisji mieli kilka wersji wydarzeń, ale jak mówili trzeba poczekać na oficjalne wyniki badań. – Przyczyny mogą być bardzo różne, od temperatury po zmęczenie materiału. Nie wiadomo czy 'zawinił' tabor, człowiek, czy są inne, zewnętrzne powody, np. stan przejazdu. Dzisiaj trudno o tym wyrokować, bo nie ma jednej, jasnej przyczyny tego zdarzenia - mówi Ryszard Gajny, dyrektor naczelny Zakładu Linii Kolejowych w Opolu. W chwili obecnej pewne jest jedynie to, że drużyna była trzeźwa, a pociąg jechał z dozwolną na tym odcinku prędkością. Zdaniem dyrektora, jak na nasze warunki specjalnych zastrzeżeń nie ma również co do stanu toru.Przyczyny wykolejenia pociągu od kilku dni bada specjalnie powołana komisja, w której skład wchodzą przedstawiciele różnych specjalności z zakresu kolejnictwa. Zgodnie z przepisami na ogłoszenie oficjalnych wyników kontroli komisja ma 30 dni.
Lidia Kulik




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_381> [09.07.2008 07:57:03]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.