KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 65 (07.09.2004)

Mroczne tajemnice

Raelianie są wśród nas część 2

'Przybyliśmy z innego układu słonecznego i stworzyliśmy wszelkie formy życia na Ziemi, włącznie z człowiekiem, na nasz obraz. Braliście nas za bogów... Teraz, gdy jesteście zdolni zrozumieć kim jesteśmy, chcielibyśmy nawiązać z wami kontakt w oficjalnej ambasadzie.' Słowa Elohim do całej ludzkości, 13 grudnia 1973 roku.

Organizacja ruchu
Propagują również wolność seksualną, czego wyraz dawali akcjami rozprowadzania prezerwatyw w szkołach kanadyjskich, a także organizowaniem 'praktyk' w związku z nauką 'Medytacji Zmysłowej', np. w Albi w roku 1993 na wynajętym kempingu. Takie praktyki ponoć zakończyły się orgią ok. 8 tysięcy osób. Raelianie za jedyną drogę do nieśmiertelności uznają klonowanie. Dlatego na Bahamach w 1997 roku założyli firmę Valiant Venture, zajmującą się tą praktyką. Z czasem firma rozczłonkowała się na trzy mniejsze, tj. Clonaid, Clonapet oraz Insuraclone. Pierwsza z nich zajmuje się klonowaniem za 200 tys. dolarów amerykańskich, Clonapet powstało, aby odtwarzać ukochane zmarłe zwierzaki, natomiast Insuraclone za 50 tys. dolarów pobiera i zabezpiecza materiał genetyczny najbliższych zmarłych do czasu, aż będzie możliwe ich odtworzenie z wyłączeniem wad genetycznych, które stały się przyczyną śmierci. Rewolucją jest również zabezpieczanie materiału osób żyjących, np. dzieci, o które się lękamy - w razie ich śmierci, będzie możliwe szybkie 'zmartwychwstanie'. Organizacjami tymi zarządza dr Boisselier. Od roku 2002 zdążyły one ogłosić narodzenie kilku pierwszych dzieci z kodem genetycznym zgodnym z jego dawcą. Jak podaje Gazeta Wyborcza: 'Przyszła na świat w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia. Waży 3200 gramów, wygląda jak każdy noworodek. Ale jej 'twórcy' - naukowcy z sekty Raelian - zapewniają, że nie jest zwyczajnym dzieckiem, lecz wierną kopią innej osoby. Czyli klonem. Dawczynią materiału genetycznego i jajeczka potrzebnego do stworzenia zarodka była jedna kobieta, 31-letnia Amerykanka. Ona też nosiła w łonie płód, będący z genetycznego punktu widzenia, jej bliźniaczą siostrą. Na razie brak naukowych dowodów na potwierdzenie raeliańskich rewelacji.' W jednym z kolejnych wydań 'Gazety' czytamy: 'Urodzona 26 grudnia 'Ewa' - pierwszy ludzki klon - ma następczynię. W piątek przyszła na świat kolejna dziewczynka będąca wierną kopią matki, a trzy następne poczęte w ten sposób dzieci mają się urodzić w lutym - ogłosili raelianie. Eksperci nie dają złamanego grosza za te rewelacje.'
Mimo, że od czasu tamtych wydarzeń minęło sporo czasu, do dnia dzisiejszego brak jakiegokolwiek potwierdzenia owych narodzin.
Uznaje się, że działania firm Clonaid i dwóch pozostałych ogranicza się tylko do działań, służących zaistnieniu ruchu w mediach, a także mają przynosić profity od osób naiwnych lub zdesperowanych, a o takich przypadkach aż gęsto w prasie. W innym numerze 'Gazety' dowiadujemy się o śmierci małego Andrew Hunta, którego rodzice postanowili odtworzyć dzięki firmie Clonaid: 'Po krótkich pertraktacjach obie zainteresowane strony zawarły kontrakt. Hunt, który za nieudaną operację swego syna otrzymał od szpitala wysokie odszkodowanie, miał sfinansować śmiałe przedsięwzięcie. Za 350 dolarów wynajął w Nitro salę (...). Za około 500 tys. dolarów wyposażył pomieszczenie w niezbędną, zdaniem Boisselier, aparaturę badawczą i zgodził się wypłacać jej miesięczne 'stypendium' (5 tys. dolarów), podczas pracy nad 'reinkarnacją' jego syna. Dr Boisselier zaproponowała, że dla wykonania tego zlecenia zastosuje technikę wcześniej wypróbowaną na zwierzętach, polegającą - w wielkim skrócie - na uzyskaniu jądra komórkowego z tkanki ciała zmarłego chłopca i umieszczeniu go w ludzkiej komórce jajowej, z której uprzednio jądro zostało usunięte. Tak wyprodukowane jajeczko zostanie następnie wprowadzone do macicy matki zastępczej i tam (jeśli wszystko rozwinie się po myśli inicjatorów eksperymentu) wyrośnie na zdrowy zarodek, a w końcu - zastępczego Andrzejka.'
Jednak do klonowania nie doszło, umowa została zerwana. 'Hunt twierdzi, że zrezygnował z dalszej współpracy z szefową Clonaid, kiedy przekonał się, że nie chodzi jej o przywrócenie do życia jego syna, lecz o reklamę swojej działalności i osobliwego systemu wierzeń religijnych.'

Raelianie w PolsceNajwięcej raelian znajduje się w Kanadzie, Japonii i we Francji. Liczbę zwolenników nauk Raela w świecie ruch określa na ok. 40-50 tysięcy. Filie ruchu znajdują się w ok. 67 krajach. W Polsce działa około 20 raelian (w tym jeden Przewodnik - Kapłan Raeliański), liczbę sympatyków ruchu określa się tu na ok. 100 osób. W 1995 roku odwiedził Polskę założyciel ruchu, wygłaszając prelekcję w sali koncertowej Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie (wcześniej Claude Vorilhon przebywał w Polsce jako dziennikarz na Festiwalu Piosenki w Sopocie). Jego przyjazd do Warszawy związany był z promocją polskiego tłumaczenia książki pt. 'Przekaz dany mi przez przybyszów z kosmosu'. Od 1994 roku polscy raelianie wydają kwartalnik 'Raelianin'. Przygotowywana była rejestracja ruchu pod nazwą 'Polski Ruch Raeliański', jednak Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zakwestionowało religijny charakter doktryny Polskiego Ruchu Raeliańskiego (PRR) i decyzją z 6 lutego 1998 roku odmówiło rejestracji. 'Charakter doktryny PRR godzi bowiem w bezpieczeństwo publiczne, porządek, zdrowie, prawa i wolności obywateli (...) wiele tez PRR godzi w założenia Konstytucji RP' - napisano w uzasadnieniu. Głównym propagatorem ruchu w Polsce jest Jacek Adamczak, który jako dziecko wyemigrował z rodzicami do Francji. Od dziecka interesował się tematyką UFO i niewyjaśnionymi zjawiskami i w wieku 16 lat przyłączył się do ruchu, po wysłuchaniu audycji radiowej z udziałem Raela. Po powrocie do kraju zaczął studia na Politechnice Warszawskiej i od tej pory głosi prawdę o pochodzeniu ludzkości. Organizuje w Polsce liczne spotkania i seminaria. W 'Gazecie Wyborczej' dwukrotnie zdano relacje z takich imprez: 'Reporter 'Gazety' odwiedził raelian przed rokiem (1994 rok). Na spotkaniu w przedszkolu na Gocławiu zastał trzy osoby. Miesiąc temu, w tym samym miejscu ponownie zastanawiali się, jak wznieść kosmitom siedzibę. - W poprzednim artykule potraktowaliście nas jak niegroźnych wariatów. Że niby chcemy budować zielonym ludzikom ambasadę z klocków Lego. A to jest bardzo poważna sprawa - kręci głową Jacek(...) - Kontaktów z Elohim jeszcze nie miałem - żałuje Jacek. - Ale niektórzy raelianie widzieli światło na niebie albo latający spodek. Te znaki nie są tylko naszym przywilejem. Wielu zwykłych ludzi widziało UFO. - Najpierw w to wątpiłem. Jak każdy. Potem zacząłem studiować fizykę i chemię. Fragmenty Biblii, które mówiły o powstaniu świata, połączyłem z odkryciami naukowymi - opowiada Jacek. - Chciałbym, żeby po przybyciu kosmitów ludzie nie przeżyli szoku. Żeby chociaż wiedzieli, kim są Elohim - marzy.'
Żałuję, że ruch raelian nie został do tej pory przebadany i poddany bardziej szczegółowej analizie, przynajmniej mi o takich badaniach nie wiadomo. W literaturze polskojęzycznej szokuje brak znajomości tematu lub niechęć jego podejmowania. Być może wynika to z tego, że jest to stosunkowo młody ruch, a może - w znacznej mierze jest to spowodowane strukturą ruchu, która jest dosyć luźna, gdyż poza deklaracją o wpłacaniu składki pozostaje tylko kontakt telepatyczny lub wirtualny w sieci. Wyjątkami są seminaria lub regularne spotkania, które stanowią bardziej formę informacyjno-werbunkową, aniżeli mają umożliwiać kontakt między członkami. 'Religia' ta ma charakter w rzeczy samej świecki i indywidualistyczny i aby być członkiem tego kościoła, nie trzeba do niego uczęszczać. Wystarczy 'Medytacja Zmysłowa', spotkanie z duchowym przewodnikiem raz w roku, wspomaganie finansowe organizacji i oczekiwanie na przybycie Elohim.
Witamy w Rewolucji RaeliańskiejSłowa te zapraszają do zapoznania się z naukami kosmologicznymi zamieszczonymi na oficjalnej stronie organizacji raelian. Tematyka informacji dostępnych na stronie dotyczy odwiecznych pytań ludzkości, pytań niejako bez odpowiedzi, dlatego wciąż powstają nowe wyjaśnienia, obowiązkowo zanurzone w rzeczywistości i tchnące aktualną modą z zakresu życia duchowego. Czy traktować poważnie tego typu rewelacje? - to już zależy od tego, czego w życiu szukamy, gdyż rzeczą ludzką jest pytać i dążyć do prawdy. Jednak najlepiej jest zachować ostrożność i przepuszczać informacje przez filtr zdrowego rozsądku. To chyba jedyne, co się nasuwa po przeczytaniu poniższej publikacji: 'Rozwój sekt ufologicznych przybiera często tragiczny obrót. Przed dwoma laty, gdy do Ziemi zbliżyła się kometa Halley&Boppa, 39 osób z sekty Bramy Niebios, uznając ją za anioła śmierci, popełniło zbiorowe samobójstwo. Członkowie sekty uważali, że za kometą leci statek kosmiczny, który, gdy umrą, zabierze ich ze sobą. Podobny los spotkał także 74 osoby, należące do sekty Świątynia Słońca. Natomiast w Kościele Subgeniusza - potężnej sekcie wciąż rozwijającej się w USA, już dziś można wykupić miejsce w statku kosmicznym, którym UFO zabierze nas na swoją planetę.'
Miejmy nadzieję, że losy członków ruchu raelian będą inne. A może jednak warto się zastanowić, czy to nie my się mylimy, my którzy wątpimy w życie na innych planetach, tkwiąc w 'ziemskim' egocentryzmie, dając jedynie sobie prawo do istnienia? Być może to nas zaskoczy przyszłość, ukazując jak wiele jeszcze nie wiemy? Być może rok 2035 rozszerzy nasze horyzonty i doświadczymy pełnego znaczenia słowa 'kosmopolita', poczujemy, czym jest w istocie bycie obywatelem świata. Cóż, jedyne co pozostaje, to czekać i obserwować...


(PAW)




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_3890> [05.12.2008 00:55:39]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.