Temat Kuriera
Tłumy w wydziałach komunikacjiPetencie bądź ...cierpliwy!Pierwsi petenci, jacy przybyli w czwartek zarejestrować swoje samochody przyjechali do Wydziału Komunikacji Starostwa Powiatowego w Krapkowicach już o godzinie... 5 rano. O godz. 10.00 jeszcze czekali na swoją kolej. A wszystko z powodu wprowadzenia nowego programu rejestracji.
Na korytarzu przed drzwiami z napisem rejestracja pojazdów cisza. Ale to tylko pozory. Cisza wynika raczej z bezsilności i znużenia. Siedzący na krzesłach petenci swoją tam obecność liczą już w godzinach. Niektórzy, tak jak dwaj panowie ze Zdzieszowic, są tu już po raz piąty. Dzisiaj przyjechali o godzinie... 5 rano, wzbudzając uzasadnione zdziwienie ochrony starostwa. Myśleli, że będą pierwsi. O godz. 10.00 jeszcze czekali na swoją kolej. Inni, jak dwaj panowie z Racławiczek, są tu już po raz drugi albo nawet trzeci. Najbardziej zdziwione są osoby, które liczyły na to, że już podczas pierwszej wizyty w urzędzie uda im się zarejestrować samochód.
 | Na wywieszonej na drzwiach liście widać kilkadziesiąt nazwisk. Po dziesięć na każdy dzień - od środy (2 września) do piątku (8 września). Nie ma tam jednak nazwiska żadnej z czekających pod drzwiami osób. Od czasu do czasu pojawia się jednak ktoś z listy i to on ma pierwszeństwo. - Ja od piątku jeżdżę, ale nikt nas nie powiadomił, że jest jakaś lista. Nie wiemy od kiedy wisi i dlaczego? Kto ją zrobił? Wczoraj ją ściągnęli, a dzisiaj znowu powiesili. A my dalej czekamy, aż ktoś łaskawie z listy nie przyjdzie i my wejdziemy. Oni przychodzą kiedy chcą, bo nie ma tu przecież godzin, a my przychodzimy rano, pytamy kto jest ostatni i czekamy. Nie ma żadnego innego rejestrowania - denerwuje się pan ze Zdzieszowic. - Jaja sobie robią - rzuca petent z Krapkowic. - Wczoraj, jak to widziałem, zrezygnowałem po godzinie. Przecież ja nie mam 10 samochodów, tylko jeden. Nie mam zamiaru tu spędzić całego dnia.
Wywieszka na drzwiach informująca o tym, że powodem całego zamieszania jest wprowadzenie nowego systemu rejestracji pojazdów, niewiele mówi czekającym pod drzwiami petentom. Oceniają sytuację z okruchów informacji docierających zza drzwi. - Tam są tylko dwie panie, a w dodatku jedna to praktykantka. Niech ściągną więcej osób. Znajomy mówił mi, że w Kędzierzynie to trwa znacznie krócej.
Wszystko zaczęło się 1 maja z chwilą wejścia w życie przepisów pozwalających na sprowadzanie z zagranicy pojazdów starszych niż 5 letnie. Wówczas przed drzwiami wydziałów komunikacji zaczęły się kolejki. -To był obłęd. Ludzie zaczeli rejstrować po 4-5 samochodów. Rejestracja trwała i 2 godziny. Nie było na nic czasu. A przecież poza bezpośrednią rejestracją mamy również inne zajęcia z nią związane: pisma z policji, rożnego rodzaju przesyłki, zakładanie teczek itd. - mówi naczelnik Wydziału Komunikacji, Dorota Woźnica. Jakby tego było mało, od 1 września wszedł nowy program rejestracji pojazdów. - Owszem były kolejki, ale do wejścia programu obsługiwaliśmy wszystkich. Tylko sporadycznie zdarzało się, że zostawaliśmy po godzinach, żeby wszystkich obsłużyć - mówi Woźnica. Naczelnik wyjaśnia nam również, skąd się wzięły tak krytykowane listy. - Ponieważ dwa dni rejestracja była nieczynna, bo instalowano nam program, we wtorek na korytarzu było około 100 petentów. Wiadomo, jaka była atmosfera. Przyjmowaliśmy wtedy po dziesięć osób. Jak ustaliło całe grono, wyjściem z tej sytuacji było sporządzenie listy. Po dziesięć osób na każdy dzień przyszłego tygodnia. Wszystkie te osoby zostały zapisane od środy(2 września) do (8 września). Na drugi dzień sytuacja się powtórzyła, ale ci co przyszli w ten dzień, zdarli listy. Rozumiem petentów. Nowe osoby nie wiedziały, jak to funkcjonuje. Zresztą, my też nie dałyśmy wcześniej tej informacji, bo nie wiedziałaśmy czy to się unormuje, czy może to wszystko minie. Ponieważ jednak obiecałam ludziom, że będą przyjęci do środy, więc będzie to kontynuowane do wyczerpania listy. Krapkowice są jednym z pierwszych powiatów, w którym został on zainstalowany. W założeniu program ma usprawnić system rejestracji pojazdów i stworzyć ogólnopolską bazę danych. Program, jak przyznają pracownicy wydziałów komunikacji jest dobry i pewnie w przyszłości rzeczywiście usprawni pracę, najpierw jednak trzeba... usunąć błędy. A tych jest sporo. Pojawiają się podczas prawie każdej rejestracji i mają różne formy. Wszystko to dzieje się kosztem i petentów, i urzędników. - Na początku nieaktywna była opcja pozwalająca na dopisanie do samochodu haka. Dzwoniliśmy do Warszawy, żeby te błędy usunięto. Trwało to około 2 godzin. Dopiero wówczas mogliśmy kontynuować rejestrację. Podobnie było z samochodami na gaz. Niestety program jest instalowany przez Warszawę i nasz informatyk nie może tu nic ruszać. My tylko na nim pracujemy - wyjaśnia Dorota Woźnica.
Powodów, przez które czas rejestracji jednego pojazdu z 20 minut wydłużył się do godziny, a ilość przyjmowanych petentów z 50 zmalała do góra 20 osób na dzień, można zresztą wyliczyć znacznie więcej. Na dziś krapkowiccy urzędnicy mają do dyspozycji tylko dwa stanowiska. Trzecie, ze względów technicznych jest niedostępne - nie można drukować pozwoleń czasowych. Warszawa usunie błąd... ale trzeba poczekać. Czas potrzebny na rejestrację wydłużają również zaostrzone i zdecydowanie bardziej szczegółowe procedury nowego programu. Problemem jest również to, że do ogólnopolskiej bazy programu nie przegrały się wszystkie dane z poszczególnych wydziałów komunikacji. W efekcie zmusza to urzędników do potwierdzania danych 'na piechotę'.
Z naszej bazy nie wgrało się do tego programu około 2 tys. pojazdów, a to ponoć niewiele w stosunku do innych wydziałów. W efekcie potrzebna jest nowa rejestracja pojazdu po to, żeby zgłosić sprzedaż. Od poniedziałku dowody rejestracyjne są wypisywane w Warszawie. Zawiodły też sprawy organizacyjne. Trudno bowiem zrozumieć, dlaczego szkolenia dotyczące obsługi nowego programu zrobiono praktycznie na ostatnią chwilę. - W piątek nam go instalowali, a szkolenia są we wtorek i środy. Czyli cały czas się jeszcze szkolimy. Przed wprowadzeniem programu każda z osób miała jednodniowe szkolenie, ale to było zdecydowanie za mało - wyjaśnia naczelnik Woźnica.
Nad poprawieniem sytuacji zastanawiali się wszyscy naczelnicy starostwa. Zatrudnienie większej obsady, zdaniem naczelnik Wydziału Komunikacji, nie jest rozwiązaniem. - Ciągle myślimy, że te przepisy się zmienią i wejdzie tzw. opłata recyclingowa dotycząca starych samochodów. Wówczas na pewno zmniejszyłoby się ich sprowadzanie. Co wówczas zrobilibyśmy z tymi ludźmi, których teraz zatrudnilibyśmy? Natomiast doraźna pomoc nie jest taka łatwa, bo taka osoba musi zostać odpowiednio przeszkolona i upoważniona przez starostę do wydawania decyzji. W przypadku osoby pracującej na zlecenie nie jest to możliwe. Staram się tłumaczyć petentom, że codziennie przyjmujemy więcej osób. Zaczęliśmy od 10 osób. Teraz już na pewno przyjmiemy 20 osób, bo każdy poprawiony błąd już się drugi raz nie powtórzy. Poza tym zostajemy dłużej, będziemy przyjmowac do godz. 17.00 - 18.00 - zapewnia Dorota Woźnica. Na dziś jednak najbardziej sensowną radą, jaką pracownicy Wydziału Komunikacji w Krapkowicach mogą dać petentom, jest prośba o cierpliwość. - Wiem, że wszystkim się śpieszy, ale jeżeli ktoś może poczekać z rejestracją chociaż dwa tygodnie to powinien to zrobić. Ten program będzie za jakiś czas idealny i wszystko wróci do normy. Lidia Kulik |