Felieton
SzumielskiMierzwaOstatnio, podczas rozmów w dobrym towarzystwie, jakoś tak, zeszło na politykę. Wyrwało mi się, że polityka mnie 'mierzwi'. Oczywiście od razu poprawiono mnie na 'mierzi', bo u nas inni zawsze lepiej wiedzą co mieliśmy na myśli. W tym wypadku jednak mój rozmówca miał rację.
Zwyczajnie się przejęzyczyłem. Nie sądzę jednak, że była to zwykła pomyłka. Myślę, że niezamierzony błąd w pełni oddawał mój stosunek do polityki i do polityków. Znacznie lepiej, niż gdybym poprawnie posłużył się językiem polskim.
'Mierzić' to znaczy obrzydzać, a 'mierzwa' to słoma wraz z odchodami, czyli po prostu 'gówno'. Taka właśnie jest polityka. Ta, o której czytam w prasie, o której słucham w radiu i ta, która wycieka z telewizora. Mój błąd ma więc chyba psychiczne uzasadnienie. Pewnie trzeba by zacząć od Freuda. Nie będę jednak studiował psychologii, aby wyjaśnić sobie dlaczego powiedziałem mierzwi zamiast mierzi.
Mam swoich 'ulubionych' polityków, których widok w mierzwie mnie nie mierzi. Wprost przeciwnie, są jak najbardziej we właściwym miejscu. Nie liczcie, że podam nazwiska. Każdy ma swoich 'milusińskich', którzy są mu potrzebni tak jak azot w powietrzu. Dostrzegamy dobroczynne działanie tlenu, a o reszcie zapominamy.
Ja generalnie jestem przeciwko głupocie i podobnie, jak nie mam ulubionych poetów lecz ulubione wiersze, tak nie jestem przywiązany do nikogo z tych, którzy rozdają karty, albo którym się tylko wydaje, że je rozdają. Pomimo wszystko, znam kilku takich, którym jeszcze nigdy nie udało się powiedzieć niczego sensownego. Być może przy wódce, po obradach są inni, ale ja nigdy po obradach nie pije wódki, bo na obrady także nie muszę - na szczęście - chodzić.
Bezpieczniej byłoby pisać felietony historyczne lub relacje z podróży. Ja oczywiście od razu bym napisał o Ruchocicach. Tam jest straż pożarna, która istnieje już 60 lat. Naprawdę. To wszystko co wiem, ale nazwa mi się bardzo podoba. Przejeżdżałem niedawno tamtędy. Przejechałem pół Polski i po drodze mijałem wiele miejscowości, ale tylko tą jedną nazwę zapamiętałem. Oto doskonały przykład na to, że są słowa lepsze od innych.
Kiedy pomyślałem o Ruchocicach to od razu przypomniałem sobie dyskusję o pornografii. Może więc tymi Ruchocicami zająłby się wreszcie Sejm? Przecież nie powinno być miejscowości, co się kojarzą. Zresztą - niech rząd zadecyduje. W końcu organ wykonawczy. Przepraszam za ten organ. Niech będzie ciało wykonawcze. No, nie. Ja po tych wszystkich debatach mam same złe skojarzenia. Mnie się teraz już wszystko kojarzy. I słup, i wieża ciśnień, i dziupla...
Na szczęście mierzwa mi się nie kojarzy z niczym sprośnym. W końcu to 'wszystko g... oprócz moczu', jak mawiał mój kolega, lecz kiedyś ktoś znienacka zapytał: 'A gazy?'
I tak oto przeszliśmy z języka polskiego poprzez psychologię, politykę, pornografię do biologii i chemii. To kojarzy mi się wyłącznie z wyborem odpowiedniej szkoły, bo od tego zależy przyszłość - pozornie tylko tych, którzy wybierają, czyli naszych nastoletnich dzieci, a naprawdę - przyszłość Polski.
Henryk Szumielski |