Mroczne tajemniceWojny atomowe w starożytności - część 3Budzące największe kontrowersje tunele znajdują się w kalifornijskiej Dolinie Śmierci. Oto cytat z 'Tajemnic zaginionych ras' autorstwa Rene Noorbergen `a: 'Najliczniejsze zeszklone ruiny w Nowy Świecie (Ameryce) zlokalizowane są w zachodniej części Stanów Zjednoczonych. W roku 1850 amerykański badacz, kapitan Ives William Walker, był pierwszym, który ujrzał te ruiny w Dolinie Śmierci (Death Valley). Odkrył on miasto o długości około 1,6 km z wciąż widocznymi pasmami ulic i miejscami posadowienia budynków. W jego środku odkrył olbrzymią skałę o wysokości około 6-9 m z resztkami jakiejś ogromnej konstrukcji na szczycie. Południowe strony, zarówno skały, jak i budynku, były stopione i zeszklone. Walker przyjął, że przyczyną tego był wulkan, jednak w tamtej okolicy nie ma wulkanów. Poza tym ciepło pochodzenia tektonicznego nie mogłoby spowodować tego rodzaju upłynnienia powierzchni skały'. Współpracownik kapitana Walkera, który poszedł śladem jego pierwotnych badań, powiedział: 'Cały region między rzekami Gila i San Juan pokryty jest ruinami. Znajdują się tam ruiny miast, które musiały być znacznych rozmiarów. Są one spalone i częściowo zeszklone, pełne stopionych kamieni i kraterów wyżłobionych przez płomienie wystarczająco gorące, aby spowodować upłynnienie skały lub metalu. Są tam kamienie chodnikowe i domy z olbrzymimi pęknięciami... które wyglądają tak, jakby zostały zniszczone gigantycznym ogniowym pługiem.' Istnienie zaginionych ruin w tym regionie wciąż jest nierozstrzygnięte. Jak się zaraz przekonamy mimo istniejących odkryć, badaczom nie udało się ponownie trafić w to samo miejsce! Przynajmniej taką sytuację opisuje Jim Brandon: 'Legendy Pajutów mówią o mieście położonym pod Doliną Śmierci, które nazywają Shin-au-av. Tom Wilson, indiański przewodnik utrzymywał w latach dwudziestych, że jego dziadek ponownie odkrył to miasto, kiedy trafił przypadkowo do długiego na 1,6 km labiryntu jaskiń położonych pod powierzchnią doliny. W końcu dotarł do podziemnego miasta, gdzie spotkał ludzi mówiących niezrozumiałym językiem i noszących ubiory wykonane z piór. Wilson opowiedział tę historię po tym, jak poszukiwacz nazwiskiem White oświadczył, że wpadł do szybu opuszczonej kopalni na przełęczy Wingate i trafił do nieznanego tunelu, który przechodził przez szereg pomieszczeń, w których White znalazł setki odzianych w skóry mumii ludzkiego kształtu. Były tam złote sztabki poukładane w stosy, jak cegły, i upakowane w pojemnikach.' White utrzymywał, że badał te jaskinie trzykrotnie. W jednej z tych wypraw towarzyszyła mu żona, a w następnej jego partner, Fred Thomason. Nikt z nich nie potrafił ich jednak znaleźć, kiedy trzeba było zaprowadzić do nich grupę archeologów, którzy zgodzili się je zbadać. Nie ma informacji z ostatnich lat poszukiwań prowadzonych w tym regionie, ale myślę, że przynajmniej w części okażą się one prawdą. Dawno już nauczyłem się traktować z należytym szacunkiem i powagą mity i legendy, a dodatkowym potwierdzeniem są odkryte w kanionie Titus petroglify nieznanego pochodzenia, co do których sami Indianie się nie przyznają, więcej - podchodzą do tych pozostałości dawnej cywilizacji z nabożnym lękiem i strachem. Niektórzy badacze skłonni są przypuścić nawet, iż jest to pozostałość po kulturze, która rozwijała się w Ameryce przed pojawieniem się tam przodków późniejszych Indian! O tym jak mało wiemy o rzeczywistych dziejach Ameryki niech świadczą następujące fakty, których zresztą dałoby się doszukać znacznie więcej: - wizerunki dinozaurów, a także ślady dinozaurów i ludzi(?) w jednej warstwie skalnej, - wizerunki słoni w Ameryce Południowej, które nigdy w Ameryce nie żyły, zaś mamuty nigdy w te rejony nie dotarły, - świątynia Chavin de Huantar, będąca dokładnym odbiciem świątyni jerozolimskiej, - negroidalne rysy twarzy w rzeźbach Olomeków, - szkielety ludzi białej rasy liczące sobie wiele tysięcy lat, a odnalezione we wschodniej części USA, - podwodne budowle i piramidy na wyspach Bahama, a także w wodach jezior północnoamerykańskich, - liczne figurki 'Chińczyków' w Ameryce Środkowej. Znów pojawia się temat olbrzymich podziemnych kompleksów, wybudowanych... no właśnie, po co? Po co w odległej przeszłości powstawały tysiące kilometrów podziemnych korytarzy, których sieć oplatała Chiny, Turcję, olbrzymie połacie Ameryki Południowej (np. Ekwador), zachodniej części USA i zapewne wiele innych miejsc? Wybudowanie tych kompleksów nie byłoby proste nawet dziś, a przecież zostają do rozwiązania takie problemy, jak doprowadzenie światła, powietrza, wody, zabezpieczenie kompleksu przez zniszczeniem... Tylko wyjątkowa potrzeba mogła ludzi pchnąć do podjęcia tego dzieła. W blisko sto lat po odkryciu Walkera świat obiegła elektryzująca wieść - grupa archeologów pod wodzą Howarda Hilla oświadczyła, iż w jaskiniach Kalifornii zlokalizowała ślady cywilizacji stworzonej przez istoty o wysokości blisko trzech metrów. W podziemnych kompleksie odkryć miano mumie ludzi i zwierząt, narzędzia datowane na 80 tysięcy lat! Obszar ukrytego pod górami miasta to 32 jaskinie na obszarze blisko pół tysiąca kilometrów kwadratowych! Obok szczątków ludzkich znaleziono podobno szkielety dinozaurów i tygrysów szablozębych. Zagładę dinozaurów i pojawienie się wielkich kotów dzieli 10 do 13 milionów lat, ale... ślady istot ludzkich i dinozaurów razem są faktem, który też w żaden sposób nie przystaje do oficjalnej chronologii dziejów. Szczególną uwagę zwraca fakt, iż były to szczątki ściśle uszeregowane i poukładane obok siebie, jak dzisiaj w muzeum, ich wiek mógł być więc faktycznie różny. Nie wiem, czy odkrycie to rzeczywiście miało miejsce, dziś po ponad 50 latach od tego spektakularnego odkrycia ciężko jest zweryfikować tamte relacje. Faktem jest, że środowisko archeologów potraktowało sprawę z lekceważeniem przemilczając odkrycie, bądź próbując je za wszelką cenę zdyskredytować. Takie działanie czynników oficjalnych wielokrotnie oznaczało już, iż 'szaleni' odkrywcy mieli rację. Zaś chyba największy śmiech wzbudziła relacja o technicznych urządzeniach, które wg Hilla miały wykorzystywać fale radiowe do gotowania żywności... Kuchenki mikrofalowe 80 tysięcy lat temu? Czysta głupota, prawda? Ale gdy weźmiemy pod uwagę fakt, iż Hill w ogóle nie znał takiego wynalazku (w 1947 roku nikomu się nie śniły mikrofale), cała sprawa wygląda wyjątkowo tajemniczo. Podkreślam jeszcze raz - powyższa historia jest na tyle słabo udokumentowana, że ciężko wyrokować o jej prawdziwości. Nie odrzucałbym jej jednak tylko z tego powodu. Wracając zaś do głównego wątku moich rozważań, chciałem tytułem zakończenia zasygnalizować jeszcze jedno miejsce, gdzie dowody mogą wskazywać na potwierdzenie tezy o starożytnych wojnach atomowych. Odkrył je na pacyficznej wysepce Tarawa, Erich von Däniken. To krąg ziemi otoczonej murem z kamieni, w którym nic nie rośnie i to nie dlatego, że ktoś plewi tu ziemię, bądź też nie nadaje się ona dla roślinności. Nic z tych rzeczy, po prostu nic w tym miejscu nie zdołało się zakorzenić, nic nie zdołało przeżyć. Ludziom również nie wolno wchodzić do zamkniętej strefy. Efekt silnego skażenia radioaktywnego?
oprac. PAW |