KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 68 (28.09.2004)

Krapkowice Piłka nożna - klasa A

Gips, szwy i jeden punkt

Takim bilansem zakończył się wyjazdowy pojedynek krapkowickiej Unii ze swoją imienniczką z Głuchołaz. W pierwszej połowie groźnych kontuzji doznali Łukasz Bizonowicz i Marcin Cieślik. Obaj karetką zostali odwiezieni do szpitala, gdzie temu pierwszemu założono opatrunek gipsowy, a drugiemu dwa szwy na kolanie. Dwie minuty przed końcowym gwizdkiem arbitra Piotr Wronka uratował dla swojego zespołu jeden punkt.

Rywal, zajmujący ostatnią pozycję w tabeli, postawił twarde warunki i bliski był zdobycia trzech punktów. W pierwszych dziesięciu minutach gospodarze stworzyli trzy sytuacje, po których mogło być już po meczu. Najpierw dwukrotnie strzelał Stańco, ale piłka w obu przypadkach minimalnie mijała krapkowicką bramkę. Później Kołomański idealnie podał do Czopa, ale ten mając przed sobą tylko Szmilewskiego w porę powstrzymany został przez powracającego Wronkę. W 13 minucie bliski zdobycia prowadzenia dla gospodarzy był Czakiert. Napastnik Głuchołaz spokojnie przyjął piłkę w polu karnym krapkowiczan i uderzył na bramkę, lecz trafił z 7 metrów wprost w Szmilewskiego.
Minutę później pierwszą akcję przeprowadzili goście i... objęli prowadzenie. Z prawej strony pokazał się Broniewicz, który mocno dośrodkował w pole karne. Mastyga co prawda zdołał piłkę wybić poza linię szesnastki, ale tam dopadł jej Bizonowicz, który strzałem po ziemi umieścił ją... pod poprzeczką! Futbolówka bowiem tuż przed leżącym bramkarzem gospodarzy skozłowała na nierównej murawie i nieoczekiwanie wpadła nad nim do siatki. Wyboiste boisko dało się we znaki nie tylko miejscowym. Przyjezdni nie potrafili zawiązać składnej akcji, bowiem grana po ziemi piłka często, niespodziewanie zmieniała kierunek odskakując od nogi. W 16 minucie Stańkowski dalekim podaniem obsłużył Nowaka, a ten uderzeniem z pierwszej piłki próbował zaskoczyć Koniecznego, jednak zrobił to bardzo niecelnie. Cztery minuty później po raz drugi mógł wpisać się na listę strzelców Bizonowicz, ale jego nieprzyjemny strzał po ziemi o centymetry minął prawy słupek bramki. W 36 minucie przed szansą stanął Wronka, lecz Konieczny z trudem obronił jego uderzenie z 11 metrów. Chwilę wcześniej nie popisali się gracze Głuchołaz, którzy nie oddali piłki po tym jak Stańkowski wyekspediował ją na aut ze względu na uraz jakiego doznał w jednym ze starć Natkaniec.
Ostatnie cztery minuty pierwszej odsłony były dla krapkowiczan najbardziej dramatycznymi w całym spotkaniu. W 41 minucie do bezpańskiej piłki tuż przed polem karnym krapkowickiej drużyny jednocześnie wystartowali Bizonowicz i Czakiert. Starcie tych piłkarzy zakończyło się upadkiem tego pierwszego i grymasem bólu na twarzy. Pomocnik Unii od razu zasygnalizował zmianę i wiadomo było, że kontuzja jest poważna. Zanim trener Borysewicz zdążył dokonać zmiany miejscowi zdołali wyrównać. Stało się to po błędzie Cieślika, który starał się wyekspediować piłkę ze strefy obrony. Zrobił to na tyle źle, że futbolówka trafiła w Czakierta, który stał kilka kroków dalej. Szmilewski zdołał odbić piłkę po jego silnym uderzeniu z kilkunastu metrów, ale wobec dobitki był bezradny. Wcześniej próbujący ratować sytuację Cieślik, ambitnie walczył do końca starając się zapobiec utracie gola wślizgiem. Skończyło się to raną ciętą kolana i w efekcie podzielił on los swojego kolegi opuszczając przedwcześnie boisko. Nie upłynęło sto dwadzieścia sekund, a gospodarze cieszyli się z drugiego gola. Strzelcem ponownie był Czakiert, który po podaniu z rzutu rożnego uprzedził obrońców i pięknym uderzeniem w okienko bramki dał prowadzenie ekipie z Głuchołaz. W przerwie meczu na stadionie pojawiła się karetka pogotowia ratunkowego, która do szpitala zabrała kontuzjowanych graczy.
Na drugą odsłonę miejscowi wyszli z zamiarem utrzymania korzystnego rezultatu. Udawało im się to niemal przez całe 45 minut.

Sporo szczęścia mieli w 62 minucie, kiedy krapkowiczanie dwukrotnie mogli pokusić się o zmianę wyniku. W pierwszej sytuacji stojący blisko bramki Wronka nie zorientował się, że Natkaniec przepuści piłkę i ta odbiła się od jego nóg. W drugiej Nowak nie zdołał zamknąć akcji po podaniu Ofiery.
Kwadrans przed końcem wynik meczu mógł ustalić Stańco. Kapitan miejscowej drużyny przestrzelił jednak w stuprocentowej sytuacji posyłając piłkę obok słupka. W tej sytuacji zagapili się nieco sędziowie „puszczając” akcję gospodarzy przy dwumetrowym spalonym. W 78 minucie Pyrka sfaulował tuz przed linią szesnastki Natkańca i tym razem dla przyjezdnych nadarzyła się szansa na wyrównanie ze stałego fragmentu gry. Nowak z wolnego ładnie przeniósł piłkę nad murem, ale Konieczny był na posterunku i zapobiegł utracie bramki. Jeszcze lepszą szansę na zmianę wyniku zaprzepaścił Nowak minutę później. Po rogu egzekwowanym przez Polaczka, Buczyński zgrał piłkę do Nowaka, a ten głową z bliska nie trafił do siatki. Koniecznego mogli pokonać jeszcze Natkaniec i Polaczek, ale strzał tego pierwszego nie bez kłopotów obronił Konieczny, a po uderzeniu Polaczka z linii bramkowej gospodarzy piłkę wybił jeden z obrońców.
Wydawało się, że nie wykorzystując takich okazji krapkowiczanie nie będą w stanie wywalczyć remisu. Na szczęście stało się inaczej za sprawą Wronki. W 88 minucie pomocnik Unii II Krapkowice zdołał przedrzeć się prawą stroną boiska, wpadając z piłką w pole karne. Zbyt mocno wypuścił sobie futbolówkę przed siebie i zanosiło się na to, że akcja zakończy się fiaskiem. W asyscie obrońcy gospodarzy Wronka oddał jednak strzał z trudnej pozycji i ku zaskoczeniu sympatyków miejscowej drużyny „zmieścił” ją w krótkim rogu bramki pomiędzy golkiperem a słupkiem.
Remis uratowany „rzutem na taśmę” poprawił humor trenera gości, który po meczu nie krył zadowolenia. - Cieszy fakt, że w takich okolicznościach potrafiliśmy wywalczyć jeden punkt i dopisało nam szczęście w końcówce - podsumował.
W najbliższą niedzielę, 3 października Unia podejmuje na własnym stadionie Polonię Prószków. Początek spotkania o godz. 15.00.


(raul)




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_4045> [05.12.2008 00:53:12]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.