KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 68 (28.09.2004)

Felieton Szumielski

Ze spodniami w ręku

Idę do pracy. Przede mną idzie młody chłopak. 'Narżnął w spodnie trzy kilo i idzie' - myślę. Taka moda. Ani gorsza, ani lepsza. Taka. Pory opuszczone poniżej genitaliów.Szelki zwisają po obu bokach. Koszula luźno rzucona na wierzch. Jest pięknie ubrany. Tak pewnie myśli. I pewnie jest pięknie ubrany, tylko ja tak nie myślę.

Moda. Wszystko zależy od tego, kto dla kogo się ubiera. Jeżeli dla mnie - przechodnia, to te opuszczone spodnie mi wcale nie przeszkadzają. Nie wzbudzają mojego zachwytu, to prawda. Ale jeśli chce, to może nawet spodnie nosić w rękach. Myślę, że i na to przyjdzie moda. Kilka lat temu - w tramwaju - widziałem zgrabne dziewczyny w majteczkach, lekko ażurowych przez które figlarnie przebijały włoski łonowe. To mi się podobało. Niestety moda się jakoś nie przyjęła i muszę teraz oglądać facetów w opuszczonych spodniach. Szkoda. Wtedy pewnie szło o zakład, teraz tylko o szpan.

Kiedyś - z nadal dla mnie niejasnych powodów - także hołdowałem modzie. Chodziłem w takich butach, gdzie zelówka kończyła się w połowie wysokości cholewki. Obcas jak u panienki na wydaniu. Do tego skóropodobna kurtka, czapka 'oprychówka', jakieś spodnie - chyba 'dzwony'. To także musiało pociesznie wyglądać. Patrzył na mnie taki stary pryk jak ja teraz i myślał: 'co za cudaczny pacan'.

Czy postrzeganie mody jest zależne od wieku? Myślę, że nie. To tylko pozory, że starzy się czepiają bardziej niż młodzi. Starzy tylko zrzędzą. Młodzi biją. Zawsze tak było. Łysi długowłosych. Szalikowcy, tych co mają inne szaliki. Zawsze bije się obcych, różniących się. Taki jest wpływ hormonów. Młodzi biją, starzy zrzędzą.

Co innego kłótnie. Te największe zawsze dotyczą bliskich. Tylko z bliską osobą można się porządnie - na śmierć i życie - pokłócić. Ludzi musi coś łączyć. Musi im na czymś zależeć - inaczej kłótnia nie miałaby sensu. Kłótnia z obcym? A o co? Musi być powód. Wyrazisty. Wtedy ten obcy staje się nam bliski i kłótnia staje się możliwa. Z osobą bliską możesz się pokłócić zawsze. O każdej porze dnia i nocy. Niepotrzebna jest jakakolwiek przyczyna. Wystarczy że, jesteście w pobliżu. Przed takimi kłótniami nie ma obrony.

Nie wierzę w oczyszczającą moc konfliktu - o czym piszą niektórzy psycholodzy. Kłótnia jest zawsze destrukcyjna. Argumenty zostaną zapamiętane. Do nich nawiążemy w następnej kłótni. Nie ważne, czy będzie ona za trzy dni, czy za dwa lata. Kłótnie małżeńskie są jak pełzająca śmierć. Śmierć związku. W końcu przychodzi moment, że szala wagi opada na drugą stronę - rozwód. Pozostaje gorycz, frustracja, żal minionych lat. To nie chodzi o to, że runęły wszystkie plany, że nie ziszczą się marzenia, że założony cel okazał się nieosiągalny, że przyszłość jest niejasna, nieznana, groźna. Ogromny żal, jaki w nas powstaje związany jest z tym, że to przeszłość okazała się bez sensu. Te czułe słówka, te dzieci, to wszystko zostało wpisane w czas, który okazał się czasem straconym. To o przeszłość chodzi. Nie o teraźniejszość, nie o przyszłość. Przyszłość zawsze jakaś będzie. Mamy na to wpływ. Przeszłość już była. To ją przegraliśmy w ostatniej kłótni. W tym, co minęło, nie jesteśmy w stanie nic zmienić. Nawet przecinka.

To są prawdziwe problemy. A moda? Spodnie raz opadają, raz się podnoszą. Spódnice podobnie. Są dwa wyjścia: albo podążać za modą, albo spokojnie czekać - ona w końcu zawsze wraca.


Henryk Szumielski




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_4051> [04.12.2008 16:54:56]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.