Krapkowice
Mistrzyni Europy - Daria KowalskaZabiegana, ale... spokojnaNa początku października krapkowiczanka, Daria Kowalska, zdobyła Mistrzostwo Europy w taekwondo. Ale sztuki walki to nie jedyna rzecz, którą robi z pasją... Na co dzień trenujesz karate, a zostałaś Mistrzynią Europy w takewondo? Jak to się stało?
Nasz trener nawiązał kontakt z Polską Unią Taekewondo i tak wszystko się zaczęło; zarówno treningi, jak i wyjazdy na zawody. Taekwondo różni się od karate, to prawda, ale nie trudno 'się przestawić', zrozumieć, o co chodzi w tej drugiej sztuce walki. Karate Shotokan trenuję od - prawie - sześciu lat u Janusza Bajorka. Trener wprowadza nam różne urozmaicenia. Taekwondo było kolejnym elementem wprowadzonym na treningach. Mamy możliwość robienia stopni, ale ja się raczej tego nie podejmę... Każdy egzamin to dość duże koszty. Poza tym, że ćwiczymy taekwondo, mieliśmy jeszcze elementy jujitsu. Poza tym, przez pół roku trenowałam capoeirę w Opolu. Gram w koszykówkę w reprezentacji szkoły... Kiedy byłam młodsza, startowałam też w zawodach lekkoatletycznych...
A czy tytuł mistrza Europy to pierwszy taki poważny tytuł, czy masz już na koncie jakieś medale?
Pierwszymi zawodami, na jakie pojechałam, były Mistrzostwa Polski w Karate Budo, tam byłam druga - przez dwa lata z rzędu. W zeszłym roku byłam pierwsza... Pierwsze miejsce na mistrzostwach Europy, to dla mnie ogromny sukces... Ale jakoś nie potrafię pomyśleć o sobie i nazwać siebie 'mistrzynią'. Kiedy jechałam do Niemiec w ogóle nie myślałam o zwycięstwie... Po prostu pierwszy raz zupełnie się wyciszyłam, nie stresowałam... Na przykład przed swoją walką kibicowałam znajomym. Wszystko robiłam spokojnie i bardzo skoncentrowana.
Ile czasu poświęca na treningi Mistrzyni Europy? Czy masz jakieś specjalne sposoby treningu?
Ludzie, którzy trenują ze mną zdobywają wiele wysokich miejsc na ważnych zawodach. Jeśli ktoś z nas na nie jedzie, to raczej zawsze przywozi jakiś medal. Mamy naprawdę dobre przygotowanie do zawodów, bardzo dużo ćwiczymy, poznajemy różne metody i taktykę walki. Treningi mamy 3 razy w tygodniu, po dwie godziny. Jak mam czas w domu, to też staram się ćwiczyć, ale wtedy najczęściej się rozciągam, bo wiadomo - w małym mieszkaniu nie ma warunków do ćwiczenia. Poza tym, coraz trudniej też znaleźć mi czas poza treningami... Uczę się, w tym roku mam maturę, poza tym - pracuję i jeszcze śpiewam z Jurkiem Sagaszem w KDK.
Ja Ty to wszystko potrafisz pogodzić?! Znajdujesz chociaż chwilę dla siebie? Na odpoczynek, czy jakieś hobby?
Spokojnie! Dopóki nie zaczął się rok szkolny miałam sporo czasu, przede wszystkim - podczas weekendów. Teraz - jadę do szkoły, wracam ze szkoły, pół godzinki, godzinka przerwy i idę do pracy albo na próbę do domu kultury. A wieczorem - na trening, a po treningu - nauka... Ale nie narzekam... Mam czas na to, by pójść na spacer, zrobić kilka zdjęć - interesuję się fotografią. Lubię też chodzić po górach, nie odmawiam sobie wyjazdów. Mam mnóstwo drobnych zainteresowań. Gdy byłam młodsza fascynowała mnie astronomia, naprawdę! Ale wiadomo jedne zainteresowania odchodzą, inne przychodzą...
A to, co zamierzasz robić po szkole średniej wiąże się z obecnymi zainteresowaniami?
Poniekąd tak. Chciałabym studiować medycynę, najlepiej we Wrocławiu... Nie wiem, czy się dostanę, ale na pewno spróbuję. Jak mi się nie uda, pójdę na ratownictwo medyczne... No, jeszcze zastanawiam się nad psychologią, ale to - w ostateczności.
Jeśli uda Ci się dostać na medycynę do Wrocławia, to co będzie z treningami? Chyba nie zrezygnujesz?!
Na razie nie wiem, jak to będzie wyglądało. Jeśli się dostanę, zacznę się intensywnie zastanawiać. We Wrocławiu jest silna grupa karateków Shotokan, znamy się trochę ze zgrupowań. Wiem, do kogo mogę się zwrócić o pomoc, poradę, wiem, u jakiego trenera najchętniej bym ćwiczyła. Nie chciałabym zrezygnować z karate.
A jak traktujesz śpiewanie w Studiu Piosenki Nieobojętnej?
Śpiewam od początku lutego, ciągle uczę się tej sztuki i zdaję sobie sprawę, że jeszcze długa droga przede mną, ale bardzo mi się to podoba, lubię to robić... No i śpiewanie nauczyło mnie też bardzo ważnej rzeczy! Kiedyś nie było szans, żebym powiedziała coś głośno, przed ludźmi, zawsze strasznie się denerwowałam. Strasznie bałam się też zaśpiewać pierwszy raz... Jeszcze teraz mam tremę, ale już coraz mniej... To wspaniałe, że przestałam się wreszcie bać wygłaszania swojego zdania głośno i - na forum.
Śpiewanie nauczyło Cię - pewnego rodzaju odwagi. A czego nauczyło Cię ćwiczenie karate?
Na karate zapisałam się ze względu na filozofię związaną z tą sztuką walki. Wspaniały jest spokój czy opanowanie emocji, którego uczy karate. Żeby zrozumieć i naprawdę je trenować, trzeba zrozumieć właśnie filozofię. Mi pomogła w tym książka Gichina Funakoshi 'Karate-do moja droga życia'. Pamiętam, że początki były bardzo trudne... Treningi wydawały się nudne... Były bardzo statyczne, mało urozmaicone... Uczyłam się podstawowych technik, bloków, kopnięć, które dopiero po pewnym czasie ułożyły się w sensowną całość. Trzeba było się przyzwyczaić - przede wszystkim - do dyscypliny panującej na treningach, do bezwzględnego posłuszeństwa wobec starszych stopniem... Karate uczy pokory... A do tego jeszcze - nie pozwala na spoczywanie na laurach, mobilizuje do dążenia do określonego celu, wymaga ciągłego samodoskonalenia i wiary w to, że zawsze można być jeszcze lepszym. Doskonałym sposobem na poznanie siebie i swoich słabości jest nauczanie. Czasem organizujemy coś w rodzaju warsztatów dla dzieci i wtedy - pokazując coś, obserwuje się siebie i widzi się swoje błędy.
Rozumiem, że to, co powiedziałaś przed chwilą, przyczyniło się do Twojego zwycięstwa. A co jeszcze Ci pomogło w zdobyciu mistrzostwa Europy?
Trzeba pokonać - przede wszystkim - stres. Kiedy on znika, pojawia się coś w rodzaju instynktu. Człowiek wie, że musi się wyciszyć i zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że przeciwnik, to też człowiek, który czuje się podobnie do mnie... Aby zwyciężyć, trzeba zauważyć słabe punkty przeciwnika. Ma się na to niewiele czasu, więc koncentracja musi być stuprocentowa. Ja nie wiem, jak mi się to udało podczas mistrzostw. W każdym razie - starałam się walczyć najlepiej jak umiem.
Czy Mistrzyni Europy spróbuje sił w Mistrzostwach Świata?
Przez zdobycie ME automatycznie zakwalifikowałam się do startu w Mistrzostwach Świata... Marzę o tym, żeby spróbować sił, żeby wystartować... Niestety, nie wiem, czy znajdzie się ktoś, kto zechciałby pomóc mi finansowo. Z takim wyjazdem łączą się dość spore koszty, a my - jako klub karate - nie mamy sponsora. Przy każdym wyjeździe na zawody szukamy kogoś, kto nas wesprze... Takie są realia, Ale i tak chciałabym powiedzieć wszystkim, że sztuki walki to coś wspaniałego... Zresztą - każdy sport, uprawiany oczywiście ze zdrowym rozsądkiem, przynosi wiele korzyści... Mówi się, że sport to zdrowie, to prawda! Chociaż ja się zawsze boję, żeby przeciwnik nie złamał mi przypadkiem nosa!
Honorata Podżorska |