Naszym zdaniemCzy jeździmy taksówkami?Radek
Raczej nie jeżdżę taksówkami. Nawet dokładnie nie wiem, ile kosztują. Słyszałem, że koło siedmiu złotych z Otmętu do Krapkowic. Szczerze mówiąc, wolę się przejść. W godzinach szczytu i tak się wolno jedzie. Jeżeli chodzi o prędkość przemieszczania się, na to samo wyjdzie, a o wiele taniej! Wieczorami, w tygodniu siedzę w domu, a w weekendy też często pracuję. Zresztą, kiedy czasami zdarza się, że w nocy chcę się wydostać z Otmętu do Krapkowic, to i tak nie ma taksówek na postoju w Otmęcie. Poza tym miejsca, w których spędzam weekendowe wieczory mam pod nosem. Nie muszę nigdzie specjalnie jeździć.
Romana i Iza
W ogóle nie jeździmy taksówkami. Jeśli czegoś potrzebujemy, jeździmy swoim samochodem, tak jak większość ludzi w dzisiejszych czasach. Ale - naszym zdaniem - w Krapkowicach jest wystarczająca liczba taksówek. Kiedy tak czasem znajdziemy się w okolicach postoju, widzimy, że mało kto z nich korzysta. Można chyba powiedzieć, że jest ich za dużo, bo i tak ciągle jakieś stoją.
Mariusz
Nie, nie jeżdżę taksówkami. Nie mam gdzie nimi jeździć. Do pracy nie mam co prawda daleko, ale taksówką by się nie opłacało. I dlatego jeździmy prywatnie, we własnym zakresie. Lepiej dogadać się między sobą i jeździć do pracy na trzy auta, bardziej się opłaca. Każdy zrobi jeden kurs czy dwa. Jeździmy na zmianę. Do Walec, gdzie pracujemy nie jest aż tak daleko - 12 km. Tak właśnie robimy w tygodniu. W weekendy też nie zdarza mi się jeździć taksówkami. Już nie pamiętam, kiedy to zrobiłem. Ludzie nie jeżdżą taksówkami, bo paliwo drogie, a co za tym idzie - sama taksówka. A w weekendy korzystam ze swojego samochodu. Z tego co widzę - nawet jak jeździmy do pracy - to taksówek jest naprawdę dużo. Jak wracamy z popołudniówki to widać, że kursują. Najwięcej widać ich po drodze do Pietnej, szczególnie jak jedzie się na przykład na nockę w weekend. Wtedy widać, że taksówkarze nie narzekają chyba na brak pracy.
HON |