KRAPKOWICE.net > Kurier > Nr 71 (19.10.2004)

Mroczne tajemnice

Nowo odkryte gatunki?

Niedostępne zakątki naszego globu - oceany, dna wygasłych kraterów, nieprzebyte bagna czy gęste dżungle i wysokie góry - wciąż skrywają przed nami nieodkryte gatunki zwierząt. Istnienie jednych zostało potwierdzone, inne stworzenia, prawdopodobnie nadal żyją ukryte przed okiem człowieka...


Latimeria
Niektórzy uczeni sądzą, że głębiny morskie kryją jeszcze wiele tajemnic, a potomkowie dawnych gatunków żyją tam, choć o tym nie wiemy. Odkrycie Latimeria, ryby trzonopłetwej, potwierdziło ich przypuszczenia. Chodzi tu oczywiście o 'żywą skamieniałość'. W książkach z dziedziny paleontologii napisanych na początku XX wieku twierdzono, że ryby trzonopłetwe stanowiły grupę, która całkowicie wyginęła z końcem ery mezozoicznej. Ich szczątki kopalne pochodzą ze skał datowanych na okres od dewonu do kredy i występują w Europie, Afryce i Ameryce. Ryby trzonopłetwe zaliczają się do najstarszych ryb, które żyły już w erze paleozoicznej.
22 grudnia 1938 roku rybacy z archipelagu Komory, na północ od Madagaskaru, znaleźli w swoich sieciach dziwną rybę. Specjalista, który ją badał, szybko doszedł do wniosku, że jest to połów sensacyjny. Chodziło bowiem o rybę trzonopłetwą, reprezentanta grupy wygasłej przed 65 milionami lat! Później w tym samym rejonie wyłowiono inne egzemplarze takich ryb (72 okazy złowione do 1972 roku). Niestety, wszystkie te żyjące w głębinach ryby były już martwe, kiedy je badano. 22 marca 1972 roku rybacy wyłowili żywego przedstawiciela Latimeria o długości 85 cm. Młody osobnik, umieszczony w pojemniku, żył jeszcze 4 godziny, po czym zginął. Stał się ofiarą zbyt szybkiej zmiany ciśnienia i temperatury. Dorosła Latimeria osiąga 1,80 m długości i waży od 60 do 100 kg. Żyje na głębokości od 500 do 800 m. Samica składa około 20 jaj. Wiek dojrzały osiąga po roku. Większość krewniaków Latimeria żyjących dawniej nie przekraczała 60 cm długości, wyjątek stanowi Mawsonia.

Słoń karłowaty Już w ubiegłym stuleciu z różnych państw afrykańskich napływały doniesienia o niezwykle małych lecz w pełni dojrzałych słoniach. Widywano je podobno w Zairze, Republice Środkowoafrykańskiej, Kamerunie, Gabonie i Liberii. Kilka okazów trzymano w ogrodach zoologicznych, między innymi w nowojorskim Bronx Zoo, które szczyciło się słoniem pigmejem - samcem imieniem Kongo. Słonik miał tylko 1,12 m wysokości, kiedy schwytano go w 1905 r. w Kongo (ówcześnie francuskim) jako sześciolatka. W chwili śmierci, dziesięć lat później, Kongo miał zaledwie dwa metry wysokości. Mieszkańcy Afryki nadają małym słoniom własne nazwy i uznają je za całkowicie odmienne od zwykłych słoni. Naukowcy natomiast uważają, że są to tylko wybryki natury, których nie można uznawać za odrębny gatunek - kalekie słonie karłowate, lub młode o przedwcześnie rozwiniętych kłach.
Jednak w 1989 r. zoologowie niemieccy, Wolfgang Bóhme i Martin Eisentraut oświadczyli, że słonie karłowate należy sklasyfikować jako całkowicie odrębny gatunek (Loxodonta pumilio). Na potwierdzenie swojej tezy przytaczali wiele szczegółów anatomicznych i informacji o zachowaniu zwierząt. Twierdzili, że osobniki o rozwiniętych kłach są dorosłe. Znaleziono także martwą słonicę karłowatą, która nosiła w pełni ukształtowany płód (a więc nie była osobnikiem niedojrzałym) i sfilmowano stada składające się w całości z małych słoni (co przeczyło tezie o karłowatych 'wybrykach natury').


Słoń wodny
Wiele sporów powstało wokół tajemniczego słonia wodnego z Zairu. Opisywano go jako osobliwe zwierzę dwumetrowej wysokości, o dość krótkich nogach, gładkiej skórze hipopotama, szyi dwukrotnie dłuższej niż szyja zwykłego słonia afrykańskiego i charakterystycznej owalnej głowie bez kłów, z krótką trąbą długości zaledwie 60 centymetrów. Widywano go podobno na bagnach między Jeziorem Mai-Ndombe (dawniej Jezioro Leopolda II) i Tumba. W ciągu dnia ukrywał się w głębokiej wodzie, w nocy natomiast wychodził na brzeg, żeby pożywiać się bujną trawą. Słonie wodne wyraźnie przypominają budową prehistoryczne dawno wymarłe zwierzęta z rodu słoni, takie jak Phiomia i Moeritherium. Czy to możliwe, że z tego samego pnia wyłoniły się odmiany żyjące dziś w niedostępnych zakątkach? Wiele mitów afrykańskich opowiada o władcach słoni, obdarzonych czterema kłami zamiast dwóch. Słonie o czterech kłach istnieją jednak naprawdę. Najsłynniejszego z nich zabito w Lukuli w Zairze 6 sierpnia 1947 r. Jego czaszkę posłano do Muzeum Konga Belgijskiego w Belgii. Każdy z czterech olbrzymich kłów ważył około 23 kilogramów. Innego słonia o czterech kłach zauważył 10 maja 1917 r. Abdul El-Farag Ali w Sudanie (i wspaniałomyślnie zrezygnował z trofeum myśliwskiego). Przyrodnik Armand Denis widział czaszkę słonia o czterech kłach w Ituń w Zairze. Najdziwniejszy okaz środkowoafrykańskiego słonia o trzech kłach opisał David Livingstone, który zabił zwierzę 1 maja 1870 r. Dodatkowy kieł wyrastał z podstawy trąby zwierzęcia!


Tapir czarny Breveta
Widoczny na zdjęciu zwykły tapir malajski ma duży, biały 'czarak'. Obecnie niemal zapomniana odmiana tapira malajskiego, zwanego brevetianus, pokazywanego niegdyś w dużych ogrodach zoologicznych. Największy z czterech żyjących gatunków tapirów i jedyny tapir Starego Świata, malajski Tapirus indicus ma charakterystyczne białe 'siodełko' obejmujące znaczną część tułowia i górne partie kończyn tylnych. Jego trzej krewni z Nowego Świata są jednolicie czarni.
Nic więc dziwnego, że zoologowie byli poruszeni i zaskoczeni, kiedy zobaczyli, iż jeden z dorosłych tapirów malajskich, przysłanych do rotterdamskiego ogrodu zoologicznego z Sumatry wiosną 1924 roku, nie ma białego 'siodełka'.
Według doktora K. Kuipera z ogrodu zoologicznego w Rotterdamie, nikt dotychczas nie widział jednolicie czarnych tapirów malajskich. Nawet kapitan K. Brevet z Królewskiej Armii Holendersko-Indyjskiej, który dostarczył tapiry, nigdy nie słyszał o ich istnieniu. A jednak okaz rotterdamski (samiec) świadczył o tym, że istnieje co najmniej jeden taki tapir. Po upływie kilku miesięcy Brevet przysłał do zoo dwa młode, typowe tapiry malajskie. Jeden z nich wyrósł na zwierzę o jednolicie czarnej sierści.
Choć były to niewątpliwie tapiry malajskie, jakie było ich miejsce w systematyce gatunków? Oba okazy schwytano w okręgu Babat na nizinach Palembangu, gdzie żyją tapiry czarno-białe. Nie można więc było uznać, że tapiry czarne to odrębny morfologicznie podgatunek, występujący na innym obszarze geograficznym. Tajemnicze stworzenia pochodziły z tego samego regionu; z innych stron kraju nie docierały wieści o czarnych tapirach. Kuiper stwierdził również, że nie jest prawdopodobne, by ubarwienie okazów można było przypisać prostej mutacji genetycznej. Nie była to czarna odmiana, która może pojawić się w dowolnym czasie w danej grupie okazów o jasnym tułowiu (jak np. czarne pantery w grupie cętkowanych lampartów).
Kuiper potraktował więc czarne tapiry jako przedstawicieli nowo powstającej odmiany, która nie zastępuje biało-czarnej na określonym terenie (nie będącej więc podgatunkiem), ale bytuje na danym obszarze geograficznym. W 1926 roku oficjalnie nadał włączonej do systematyki odmianie łacińską nazwę Tapirus indicus sp. brevetianus na cześć ich odkrywcy. Obecnie wydaje się jednak, że jednolicie czarne tapiry były mutantami barwnymi, bo nie znaleziono i nie opisano nowych okazów odmiany brevctianus. Dwa rotterdamskie tapiry padły, zanim zdołały spłodzić potomstwo z tapirami czarno-białymi. Nauka straciła więc okazję do zbadania przyczyn genetycznych ich jednolicie czarnego ubarwienia. Obecnie jedyne dowody istnienia tych zwierząt to ich szczątki zachowane w Muzeum Historii Naturalnej w Leiden. Istnieje natomiast intrygująca możliwość, że takie okazy pojawią się w przyszłości, a paradoks odmiany brevetianus, czarnych tapirów Starego Świata, ponownie zaintryguje


oprac. PAW




Wydruk strony: <http://krapkowice.net/kurier,art,id_4142> [04.12.2008 16:55:22]

Copyright © 2003 by KRAPKOWICE.net / SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Portal działa w oparciu o platformę SONIK.HTX.